Na tydzien przed swietami, zeby nie bylo tak latwo, milo i przyjemnie dopadla mnie straszna grypa:(
Koszmar, nikomu nie zycze, przez dwa dni lezalam jak niezywa, nastepne dwa dni chodzilam jak niezywa. Wszystko mnie bolalo, jakby mi ktos wszystkie kosci polamal, nawet te najmniejsze chrzasteczki. Do tego goraczka i niemoc totalna. Nastepne dwa dni probowalam sie jakos podniesc i wydostac z lap wstretnego chorobska, ale nie puszczalo. Wczoraj to juz mnie frustracja zlapala, bo niby czulam sie lepiej, ale rano pol godziny Mayci kanapke na lunch szykowalam - sapalam, dyszalam, stekalam - jakbym conajmniej ciasto na pare bochenkow wyrabiala. W domu oczywiscie chaos i bajzel bo jak glowna gospocha zachorzala to wszystko sie wali. Udalo mi sie jednak doczlapac na wystep swiateczny Olusia i nawet go nie zagluszylam swoim kaszlem:) Dzisiaj juz wrocilam do jakiejs tam funcjonizacji przerywanej swoich churchlaniem ze scisnietymi kolanami - zeby nie popuscic:))) Nie smiac sie! - efekt dwoch ciaz, przy kichaniu i kaszleniu trzeba pamietac i szybko skrzyzowac nozeta, bo poleeeci:)) Jesli wiec znacie jakis cudowny lek na kaszel to ujawnijcie mi ta tajemnice, bo ja mam sklonnosc do przewleklego kaszlu i obawiam sie ze te sciskanie nog przyjdzie mi odczyniac przez baaardzo dlugo. A tu swieta za pasem, do tego jeszcze koniec swiata...naprawde ci Mayowie to juz chyba nie wiedzieli kiedy sobie ten koniec swiata wyznaczyc - tuz przed swietami...absolutny brak wyczucia:) Zeby bylo ciekawiej dzisiaj, tuz przed chwila Wiesia rozlozylo...Zapowiadaja sie urocze swieta...W sobote mamy jechac do NC, mielismy nawet podjechac w gory zeby dzieci snieg zobaczyly, co z tego wyjdzie...Bo jak sie dzieci zaraza to dopiero bedzie koniec swiata...
Blog Asiulka (Joanny Kalinowskiej) - żony, matki, emigrantki. Opisuję nasze życie rodzinne na Florydzie, gdzie mnie przywiało a mąż pstryka fotki. Miłego czytania i oglądania!
środa, 19 grudnia 2012
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Kolejna tragedia
Na pewno slyszeliscie o kolejnej tragedii w malym miasteczku Newtown w stanie Connecticut... Koszmar rodzica!!! Wszystkie wczesniejsze masowe zabojstwa byly przerazajace, jednakze na to co sie wydarzylo w piatek po prostu brakuje slow...Chyba jeszcze nigdy nie przezylam tak strasznie newsa z cnn. Ale co tu sie dziwic - moja 6-letnia corka chodzi do podobnej podstawowki.
Nie potrafie i nie chce nawet wyobrazic sobie jaka strate przezywaja teraz rodzice dzieci zastrzelonych we wlasnej klasie szkolnej...To jest dla mnie po prostu nie do ogarniecia.
Nie rozumiem tez jakim sposobem ktos moze z zimna krwia strzelic do niewinnego dziecka...nie wiem tez jak mozna wejsc do szkoly z dluga bronia automatyczna... To wszystko nie miesci mi sie w glowie.
I nie wiem kto jest winny, a kto nie, nie mi to oceniac, nie mam dostepu do wszystkich informacji...
Mysle sobie jednak, ze gdyby ten szalejacy 20-latek nie mial dostepu do 6 sztuk broni - automatycznej w wiekszosci, ktore kolekcjonowala jego matka - ponoc entuzjastka broni (nie wiem jak mozna byc entuzjastka broni...?) to moze ten szal by mu przeszedl zanim zdobylby bron...Moze nie jestem ekspertem ani psychologiem, ale wydaje mi sie ze taki "rage" czyli totalny szal nie trwa wiecznie...
I absolutnie nie rozumiem dlaczego jednak w dyskusji, ktora teraz zostala podjeta odnosnie kontroli sprzedawania broni palnej, lub w ogole zakazu posiadania tejze broni tak wielu amerykanow oburza sie twierdzac, ze nic to nie zmieni...Ile jeszcze takich tragedii musi sie wydarzyc...?
Jeszcze nic nie powiedzielismy naszym dzieciom - wlasciwie chodzi glownie o Maycie, pytala mi sie wprawdzie tegoz dnia dlaczego placze, ale bylam tak zdenerwowana i roztrzesiona, ze absolutnie nie mialam pojecia co mam jej powiedziec... Nie chce zeby bala sie chodzic do szkoly, dzieci upraszczaja czesto podane im informacje - moze pomysli, ze zli ludzi chodza po szkolach i zabijaja dzieci...
I musze wam sie przyznac, ze w piatek po raz pierwszy zastanowilam sie powaznie czy dobrze zrobilam zakladajac tutaj rodzine...ktora moge w kazdym momencie stracic przez jakiegos niezrownowazonego psychopate, ktory nosi przy sobie caly arsenal - bo moze sobie go po prostu kupic w sklepie z bronia, tak samo jak mleko i bulki w supermarkecie.
Nie potrafie i nie chce nawet wyobrazic sobie jaka strate przezywaja teraz rodzice dzieci zastrzelonych we wlasnej klasie szkolnej...To jest dla mnie po prostu nie do ogarniecia.
Nie rozumiem tez jakim sposobem ktos moze z zimna krwia strzelic do niewinnego dziecka...nie wiem tez jak mozna wejsc do szkoly z dluga bronia automatyczna... To wszystko nie miesci mi sie w glowie.
I nie wiem kto jest winny, a kto nie, nie mi to oceniac, nie mam dostepu do wszystkich informacji...
Mysle sobie jednak, ze gdyby ten szalejacy 20-latek nie mial dostepu do 6 sztuk broni - automatycznej w wiekszosci, ktore kolekcjonowala jego matka - ponoc entuzjastka broni (nie wiem jak mozna byc entuzjastka broni...?) to moze ten szal by mu przeszedl zanim zdobylby bron...Moze nie jestem ekspertem ani psychologiem, ale wydaje mi sie ze taki "rage" czyli totalny szal nie trwa wiecznie...
I absolutnie nie rozumiem dlaczego jednak w dyskusji, ktora teraz zostala podjeta odnosnie kontroli sprzedawania broni palnej, lub w ogole zakazu posiadania tejze broni tak wielu amerykanow oburza sie twierdzac, ze nic to nie zmieni...Ile jeszcze takich tragedii musi sie wydarzyc...?
Jeszcze nic nie powiedzielismy naszym dzieciom - wlasciwie chodzi glownie o Maycie, pytala mi sie wprawdzie tegoz dnia dlaczego placze, ale bylam tak zdenerwowana i roztrzesiona, ze absolutnie nie mialam pojecia co mam jej powiedziec... Nie chce zeby bala sie chodzic do szkoly, dzieci upraszczaja czesto podane im informacje - moze pomysli, ze zli ludzi chodza po szkolach i zabijaja dzieci...
I musze wam sie przyznac, ze w piatek po raz pierwszy zastanowilam sie powaznie czy dobrze zrobilam zakladajac tutaj rodzine...ktora moge w kazdym momencie stracic przez jakiegos niezrownowazonego psychopate, ktory nosi przy sobie caly arsenal - bo moze sobie go po prostu kupic w sklepie z bronia, tak samo jak mleko i bulki w supermarkecie.
wtorek, 11 grudnia 2012
Co za weekend...
Mielismy fajny, bardzo zajety i ciekawy weekendzik.Przyjechala do nas Becia z rodzinka czyli mezem i Veronisia - ktora moje dzieci uwielbiaja:)
W sobote panie wystroily sie pieknie i wybyly podziwiac przedstawienie baletowe Nutcracker czyli Dziadek do orzechow, wystawiany przez szkole tanca Mayci.
Cudnie bylo:) Ja uwielbiam ogladac balet na zywo! Jeszcze bardziej ekscytujace jest kiedy znasz tanczace "gwiazdy":)
W tym czasie panowie - pozostali w domu, musieli dogladac zachorzalego nagle nam Olusia:(
Wieczorem, po obfitym obiadku i pysznym deserze przy okazji ktorego Wiesiu dmuchal swieczki i wysluchal naszego Sto Lat - bo nazajutrz jego urodzinki:), wybralismy sie jeszcze na dlugi spacer zeby podziwiac przyozdobione domy na naszym osiedlu. W niedziele - kiedy to Olus nam cudownie ozdrowial:), wyruszylismy do Legoland cala rebiatą. Dzieciary mialy frajde na roznych rajdach - szczegolnie Olus, ktory po raz pierszy sprobowal spadajacej windy...
Byl nawet snieg - mydlany wprawdzie:), ale dzieciom sie strasznie podobal!
sobota, 1 grudnia 2012
W punktach
- Połączyć się z Polska w dniu wyprawianych Tatulowi imienin - zrobione,
- kupic brakujące wielkie bombki na naszą choinkę oraz prezent dla tesciowej - zrobione,
- znaleźć niezbyt drogie acz ladne i pięknie świecące ozdoby przed dom - zrobione,
- zainstalowac wszystkie zakupione rzeczy - zrobione,
- przy okazji posprzątać bajzel w garażu i zapakowac wszystkie ozdoby halloweenowe - zrobione,
- nakarmić lunchem dzieci i pracującego wyjątkowo w sobote meża - zrobione,
- dorobić sie uciążliwego bólu głowy - ależ bardzo proszę:(
- przygotować obiad wraz z córką - zrobione,
- zadzwonić do fryzjerki i zamówić sobie wizyte na zrobienie koszmarnych odrostów - zrobione,
- pozmywac po obiedzie - zrobione,
- wyszukac przepisow na pierniczki popijając przy tym kawke z nadzieją, że ból głowy cudownie zniknie dzieki kofeinie - zrobione,
- przeszukać całą kuchnie węsząc za moim najnowszym kompletem foremek piernikowych i nie znajdując ich:( - zrobione,
- przygotować ciasto na pierniki wraz z dzieciarami i asystowac im przy wycinaniu i dekorowaniu ciastek - zrobione,
- posprzątac po całej akcji piernikowej - zrobione,
- przyozdobić wielką chojnę łańcuchami, przy okazji szukania, ktorych odnaleźć foremki piernikowe:), - zrobione,
- ubrac malutką dziecięcą choinkę - zrobione,
- pochować wszystkie ozdoby w garażu - zrobione,
- wymyśleć szybką sesję zdjęciową dzieciom przed choinką w piżamkach gwiazdkowych - zrobione,
- zasugerowac meżowi, zeby przy okazji strzelił parę fotek ozdobom na zewnątrz - zrobione,
- wstawić pranie z recznikami zalanymi podczas kąpieli dzieci - zrobione,
- zrobić porządek w szafie z pościelami i ręcznikami, w celu zmieszczenia poscieli i ręczników juz wypranych i poskładanych kilka dni wcześniej - zrobione,
- położyć córkę spać - oczekujące...
- poprosić meża o zamieszczenie swoich najnowszych fotek po skończeniu tego posta - oczekujące...
- usiąść wreszcie i odpocząć - bardzo oczekujące...

czwartek, 29 listopada 2012
Reanimacje
Nasz dom skonczyl juz 10 wiosen a w wraz z nim wszystkie sprzety domowe, jak rowniez moj pierwszy samochod i powoli wszystko zaczynam nam w chacie strajkowac. Niezbyt to zabawne biorac pod uwage ze zblizaja sie swieta i forsy trzeba bo Mikolaj jakies podarki musialby wysmyczyc.
Po kolei wszystkie usterki naprawiamy, ale pojawiaja sie coraz to nowsze niestety i konca tych napraw nie widac:( Niektore urzadzenia wysylaja nam sygnaly zanim siada zupelnie (bardzo sa uprzejme:)) - w wiekszosci je ignorujemy majac slepa nadzieje, ze moze to nic takiego...Zanim mikrofala sie spsula bylo buczenie, zamykalam uszy i czekalam na jakis koszmarny wybuch, ale na szczescie az tak sie nie zdzaznila na nas - po prostu przestala podgrzewac pewnego dnia. Pralka przerywala prace musialam ja niezle zdzielic zeby zaskoczyla ponownie, az ktoregos dnia walenie nie pomoglo i juz bidulka nie miala sily wirowac wiecej - naprawa byla szybka, radosc wielka bo u nas stosy prania rosna z minuty na minute wieksze...Ale od kilku dni nasza "frania" wydziela niebyt piekny zapaszek...wiec teraz boje sie zalania:( Moja Kia dopiero co ponownie od mechanika powrocila juz jakies zlowieszcze swiatelko nam zapalila... Telewizor sie zawieszal - dvr zastrajkowal sie okazalo, trzeba bylo wymienic wyeksploatowane sprzecicho. Do tego zmywarka tak powiedzmy sobie srednio nam zmywa czasami wiecej brudzi:( I probowalam juz roznych z nia sztuczek, ale nic na nia juz nie dziala. Do tego popsul sie nam jakis kran na zewnatrz domu bez naszej wiedzy i woda sobie bezczelnie leciala ciureczkiem nie wiadomo jak dlugo....ale raczej dlugo bo zalala czesc jardu zanim zauwazylismy...
Doslownie jestesmy juz na etapie panicznego strachu ze czegokolwiek sie chwycimy zostanie nam w rece...:)
Po kolei wszystkie usterki naprawiamy, ale pojawiaja sie coraz to nowsze niestety i konca tych napraw nie widac:( Niektore urzadzenia wysylaja nam sygnaly zanim siada zupelnie (bardzo sa uprzejme:)) - w wiekszosci je ignorujemy majac slepa nadzieje, ze moze to nic takiego...Zanim mikrofala sie spsula bylo buczenie, zamykalam uszy i czekalam na jakis koszmarny wybuch, ale na szczescie az tak sie nie zdzaznila na nas - po prostu przestala podgrzewac pewnego dnia. Pralka przerywala prace musialam ja niezle zdzielic zeby zaskoczyla ponownie, az ktoregos dnia walenie nie pomoglo i juz bidulka nie miala sily wirowac wiecej - naprawa byla szybka, radosc wielka bo u nas stosy prania rosna z minuty na minute wieksze...Ale od kilku dni nasza "frania" wydziela niebyt piekny zapaszek...wiec teraz boje sie zalania:( Moja Kia dopiero co ponownie od mechanika powrocila juz jakies zlowieszcze swiatelko nam zapalila... Telewizor sie zawieszal - dvr zastrajkowal sie okazalo, trzeba bylo wymienic wyeksploatowane sprzecicho. Do tego zmywarka tak powiedzmy sobie srednio nam zmywa czasami wiecej brudzi:( I probowalam juz roznych z nia sztuczek, ale nic na nia juz nie dziala. Do tego popsul sie nam jakis kran na zewnatrz domu bez naszej wiedzy i woda sobie bezczelnie leciala ciureczkiem nie wiadomo jak dlugo....ale raczej dlugo bo zalala czesc jardu zanim zauwazylismy...
Doslownie jestesmy juz na etapie panicznego strachu ze czegokolwiek sie chwycimy zostanie nam w rece...:)
wtorek, 27 listopada 2012
Relacja z obżarstwa
W tym roku znowu przyjmowalam gosci na Swieto Dziekczynienia. I zaserwowalam im same pysznosci:) Nasz indyk byl rewelacyjny!!! Jak go wystawilam nogi same odchodzily od tulowia, tak byl pieknie upieczony, do tego soczysty z cudnie przyrumieniona skorka. Zrobilam tez nadzienie z pora i grzybow, ktore upieklam osobno, dwa rodzaje zurawin - obie pyszne! Do tego placuszki ze slodkich ziemniakow i quinoa z jezynowa salsa, byl oczywiscie bardzo dobry sos do indyka i zielona fasolka z bekonem i grzybkami. Wszystko sie udalo, rodzinka pojadla, spedzilismy milo czas. A juz w sobote pojechalismy po choinke:))) Tak wiem jeszcze nie ma nawet grudnia:), ale...musimy zrobic nasze zdjecie mikolajkowe, ktore sluzy nam za kartke swiateczna - wszyscy oczekuja jej na Gwiazdke, poza tym na swieta jedziemy do Kalinowskich wiec chcemy sie nacieszyc naszym drzewkiem wczesniej, a tak w ogole choinka tworzy od razu nastroj i jest tak pieknie i swieci sie ladnie a pachnie jeszcze ladniej wiec czemu nie...:) Dzieci byly zachwycone zwlaszcza, ze juz sa na tyle duze, ze pomagaja nakladac ozdoby - co prawda potem musze je troszke poprzewieszac, bo najchetniej wszystko powiesilyby na jednej galezi, ale i tak duzo pomogly i mialy przy tym frajde:)
Bylam tez na zakupach w piatek - chcialam zobaczyc czy rzeczywiscie cos skorzystam na przecenach, ale tlum jest dla mnie zbyt meczacy, kupilam pare ciuszkow dla dzieciakow - rzeczywiscie przecenionych i pare dla siebie:), ale wrocilam wykonczona, bo to jest czyste szalenstwo co sie dzieje w tych sklepach tego dnia:)))
Bylam tez na zakupach w piatek - chcialam zobaczyc czy rzeczywiscie cos skorzystam na przecenach, ale tlum jest dla mnie zbyt meczacy, kupilam pare ciuszkow dla dzieciakow - rzeczywiscie przecenionych i pare dla siebie:), ale wrocilam wykonczona, bo to jest czyste szalenstwo co sie dzieje w tych sklepach tego dnia:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)


