piątek, 1 września 2017

Nowy środek transportu i nowe wycieczki

Nadrabiam szybko zaległości, bo dużo się działo i czasu było mało na zdawanie sprawozdań na bieżąco:)

Po moim strasznym wypadku musieliśmy postarać się o nowy środek transportu i postanowiliśmy nie rezygnować z naszych wcześniejszych planów i wybraliśmy większy model Infinity, który mieliśmy kupić po zakupie domu.



A jak zaczęliśmy dysponować większym samochodem, z trzema rzędami siedzień, mogliśmy cała nasza wesoła gromadę brać na liczne wycieczki bez większego problemu:)



Najpierw St. Augustine







w drodze zahaczyliśmy o Daytona Beach





gdzie Tatulo miał okazję zwiedzić Daytona International Speedway




Potem porwaliśmy rodziców do naszego ulubionego resort na Singer Island, niedaleko West Palm Beach








A na koniec odwiedziliśmy jeszcze Becie w Naples






I to są nasze tegoroczne wspomnienia z wakacji, bo zaraz po wyjeżdzie rodziców zaczęła się znowu szkoła i zaczęły sie codzienne obowiązki, zadania domowe, podwożenie na zajęcia itd
Oczywiście cały kram na mojej głowie od poniedziałku do czwartku, bo Wiesiu zacząl podróżować do pracy do New Jersey:(

wtorek, 18 lipca 2017

Tajniki wiedzy perfumeryjnej


Pomyślałam, że podzielę się z wami moja wiedzą w zakresie perfum, skoro dzięki swojej pracy posiadłam jej co nieco:)
Najważniejsze, żebyście znali różnicę pomiędzy wodą toaletową (eau de toilette), wodą perfumowaną (eau de parfum) czyli potocznie nazywaną perfumem, a czystym perfumem.

Czysty perfum (perfume) jest olejkiem i sprzedawany jest tylko w maleńkich buteleczkach. Wystarczy tylko kropelka żeby pachnieć cały dzień. W Macy's, w którym pracowałam tylko perfumy Chanel dla kobiet miały opcję kupna czystego perfumu i to tylko tych najbardziej popularnych zapachów. Posiada najwyższą koncentrację zapachu 25%



Image result for chanel perfume



Wody perfumowane czyli eau de parfum są rozcieńczone wodą, nadal można nazywać je perfumami, ponieważ ich podstawą jest nadal olej (15-20% esensji), dzięki czemu po sprayowaniu nie wyparowują od razu, olejek pozostaje na skórze i pachnie godzinami, czasami nawet cały dzień. Pozostaje też na długo na ubraniach, we włosach, ale może też plamić materiały w zależności od składników.

Image result for chanel perfume

Natomiast wody toaletowe czyli eau de toilette tworzone są na bazie alkoholu, co oznacza, że zawartość olejku jest mała (10%), zapach jest dużo lżejszy i swieższy, ale niestety szybko wyparowywuje wraz z alkoholem:(((
Większość sprzedawanych "perfum" to wody toaletowe. Istnieją również wody kolońskie produkowane dla mężczyzn z tylko 7% zawartością zapachu.
Za wodę perfumowaną trzeba zazwyczaj trochę więcej zapłacić, nie każdego stać...więc zadowalają się tańszymi wersjami. A niektórzy wręcz preferują wody toaletowe, bo ten sam zapach jako perfum jest dla nich zbyt ciężki i duszący.

Image result for chanel perfume


Może to wszystko już wiecie...
Ja jednak zaobserwowałam, że większość ludzi nie ma pojęcia co kupuje, nie zdaje sobie sprawy z różnic i nie wie na co zwrócić uwagę. 
Większość sprzedawanych "perfum" zwłaszcza tych dla meżczyzn to wody toaletowe tzw wody kolońskie. Za wodę perfumowaną trzeba zazwyczaj trochę więcej zapłacić, nie każdego stać...więc zadowalają się tańszymi wersjami. A niektórzy wręcz preferują wody toaletowe, bo ten sam zapach jako perfum jest dla nich zbyt ciężki i duszący. Jednakże trzeba ich używać częściej i wiecej, więc zużywają się szybciej.

Nowością są ostatnimi czasy również perfumy dla facetów. Nie znaczy to, że są skierowane do tych zniewieściałych:) podobnie jak w perfumerii damskiej oznacza to jedynie większą  intensywność zapachu. 

Jeśli zaś chodzi o proces wybierania odpowiedniego zapachu dla siebie, zalecam wypróbowanie go na swojej własnej skórze przez conajmniej godzinę lub dwie. Nigdy nie kupujcie perfumu tylko dlatego, że na kimś ładnie pachniał. Wiele zależy od chemii ciała człowieka, wybrany zapach może się z nią pięknie komponować i wręcz rozkwitnąć na czyjejś skórze, albo skisić się totalnie (go sour) na innej,  lub też nie trzymać się ciała w ogóle. Wielu moich klientów odkrywało, że mają alergie na niektóre składniki perfum, u niektórych wywoływały bóle głowy, a czasami kupujący stwierdzali, że zapach, który wydawał im sie bajecznie piękny po paru godzinach stał się nie do zniesienia i powodował wręcz mdłości:(

Jeśli mieszkacie w Stanach polecam wam robienie zakupów perfumeryjnych na kilka dni lub nawet tydzień przed wielkimi perfumeryjnymi sprzedażami: przed Walentynkami, Dniem Matki, Dniem Ojca, i na dwa lub nawet trzy tygodnie przed przed Świętami Bożego Narodzenia. Wtedy jest najlepsze zaopatrzenie w tzw: sets czy zestawy perfum, które zazwyczaj za 2 do 4$ więcej aniżeli sama butelka zawierają dodatkowe rzeczy: perfumowany balsam do ciała, miniaturowy flakonik na podróżowanie, dla mężczyzn dezodorant lub wodę po goleniu itd. Zachęcam również na robienie zakupów w renomowanych sklepach takich jak Macy's lub Dillards bo macie wtedy gwarancje, że produkt jest prawdziwy i świeży. Ponadto jeśli zajdziecie tam w weekend to zapewne napotkacie  Vendors - to ludzie promujące określone marki. Są dosyć nachalni, ale nie zrażajcie się tylko odszukajcie tego, który reprezentuje markę jaka was interesuje, gwarantuje wam, że jemu bardzo zależy żeby upchnąć swój produkt więc zrobi wiele, żebyście się na niego zdecydowali. Pytajcie się czy mają jakieś prezenty typu torby, kosmetyczki, czasami parasole, ręczniki, próbki, ekstra goodies:))) Oni zawsze coś mają do rozdania:)

W następnym poście opiszę dokładniej konkretne marki i zapachy:)








środa, 5 lipca 2017

Staranowana

29 czerwca około godziny 4 popołudniu, w drodze z pracy, na jednym z największych skrzyżowań w naszym mieście zostałam staranowana przez samochód - pick-up truck Ford F150:(((((
Ja ruszyłam na zielonej strzałce, żeby skręcić w lewo a pan przejechał sobie czerwone światło i z pełnym impetem conajmniej 50 mil na godzine wjechał centralnie w moje Infiniti od mojej strony.
Nie wyobrażacie sobie mojego zaskoczenia i przerażenia kiedy ujrzałam ten samochód na sekundę zanim mnie uderzył... do dzis mam ten obraz przed sobą ilekroć zamknę oczy:(
W momencie uderzenia jedynie przemknęło mi przez myśl, że chyba już po mnie, a kiedy mój samochód zaczął robić piruety po całym skrzyżowaniu i chybotać niebezpiecznie w jedną i drugą stronę - w głowie jedynie kołatała mi się prośba: tylko sie nie przewróć!!!!
I nie przewrócił się:) stanął na drugim końcu skrzyżowana i terkotał w miejscu jakby dalej chciał jechać ale coś go trzymało.
A ja roztrzęsiona ale przytomna wyłączyłam silnik i  probowałam wydostać się z samochodu...bez skutku, bo nie wiedziałam jeszcze, że cała strona samochodu została wgnieciona do środka na 30 cm!!!!

Siedziałam więc przez chwilę pokryta cała masą szkieł i zdecydowałam się zadzwonić pod 911, zwłaszcza, że drugi kierowca też nie wychodził z samochodu...Ze zdenerwowania zadzwoniłam pod 991:) ale poprawiłam się za drugim razem chociaż strasznie mi się ręce trzęsły.
Jacyś ludzie pomogli mi się wydostać z samochodu, zauważyli, że krwawię z głowy i ręki, przynieśli chusteczki i zatamowali krwawienie. Probowałam też zadzwonić do Wiesia, ale ze zdenerwowania wybierałam jego numer konferencyjny zamiast do niego, w koncu napisałam krótkiego smsa, żeby przyjechał.
Przyjechała straż pożarna, wzięli mnie do wozu strażackiego zaskoczeni, że po takim staranowaniu ja chodzę i jestem przytomna. Sprawdzili moje parametry życiowe, były ok poza super wysokim ciśnieniem krwi, kazali posiedzieć uspokoić się, wypytywali co się dokładnie stało. W tym czasie przyjechał przestraszony Wiesiu i razem ze strażakami namówili mnie na przejazd do szpitala, bo lewa strona mojej głowy zaczęła mnie bardzo boleć:(
W szpitalu wzięli mnie na prześwietlenie głowy i kręgów szyjnych, zdjęcia wyszły ok:) Dostałam też zastrzyk przeciwko teżcowi bo miałam kilka zadrapań.


Przybyła też policjantka żeby spisać moje zeznania, dowiedziałam się ku mojemu totalnemu zaskoczeniu, że ponoć kierowca, który we mnie wjechał twierdził, że to on miał zielone światło i to ja zawiniłam. Jednak zanim jeszcze się zdenerwowałam policjanka poinformowała mnie, że był naoczny świadek, który już potwierdził na miejscu wypadku moją wersję zdarzeń i pani ta, która też czekała na zielone światło za mną,  ma nawet film z całego wypadku bo posiadała kamerę samochodową:) Tak więc pan kierowca dostał już mandat za przejechanie czerwonego światła.

Może po przeczytaniu tego mojego raportu powypadkowego zadajecie sobie pytanie dlaczego nie ma w nim ani słowa o drugim kierowcy...coż może dlatego, że ów drugi kierowca po opuszczeniu swojego samochodu - który tak nawiasem mówiąc był służbowym pojazdem naszego harabstwa (Hillsborough county), nawet nie raczył spojrzeć w moją stronę ani zapytać się czy przeżyłam, czy jestem ok...nawet po przewiezieniu do szpitala leżał przede mną na łóżku (ja już wtedy wiedziałam od strażaków, że nic mu się nie stało) nie odwrócił się i nie powiedział do mnie ani jednego słowa.
I nastepnego dnia kiedy rozmawiałam z moją firmą ubezpieczenieniową dowiedziałam się się, że cały czas podtrzymuje swoja wersję wypadków o rzekomym zielonym świetle, które widział!!!!!!!
Nie wiem gdzie widział to światło...może mu sie przyśniło...
Prawda jest taka, że nasze auto jest skasowane:(((


Ja cała obolała i przerażona. Zastanawiam się poważnie nad wzięciem go do sądu, bo odczuwam cały czas dziwne bóle w lewej nodze i w dolnych partiach kręgosłupa, więc w piątek odwiedzę kręgarza i jeśli według niego będę miała podstawy do pozwania go, zrobię to!
Właśnie szykowaliśmy się do kupna nowego domu, a przez tego śniętego idiotę musieliśmy wyleasingować nowy samochód, co za pewne poważnie wpłynie na nasze możliwości kredytowe przy kupnie domu:((((
Ale najważniejsze, że ja jestem cała nawet jeśli trochę potłuczona, nie było dzieci w samochodzie w momencie wypadku i jechałam naszym bezpiecznym samochodem, dzięki temu przeżyłam:)
Nie życzę nikomu takiej traumy, to bardzo przerażające przeżycie:(
Jedzcie ostrożnie i uważajcie na innym kierowców!!!




czwartek, 22 czerwca 2017

Zmiany stanowisk

W maju nastąpiły duże zmiany zawodowe w Wiesia i moim życiu, a właściwie nowa praca mojego męża pociagnęła lub też raczej wymogła zmiany w mojej robocie.
Wiesiu dostał bowiem ofertę pracy w bardzo dobrej firmie: Price Water House - to  ta kompania, ktora jest co roku odpowiedzialna za obliczenie głosów na Oskarach:) Z ulgą  i radością przyjęliśmy to propozycję, mimo, iż stanowisko Wiesia będzie wymagało od niego podróżowania by spotykać się z klientami.
Te wyjazdy Wiesia dla mnie miały oznaczać rezygnację z pracy i kiedy zbierałam się powoli, żeby poinformowac moją manager o tym fakcie, ta zapronowała mi zmianę stanowiska:) Zaskoczona i szczęśliwa ochoczo przyjęłam oferte i aktualnie pracuję w bizuterii szlachetnej w Macy's, na pozycji administracyjnej czyli zajmuję się cała stroną papierkową najdroższej biżuterii sprzedawanej w sklepie. Wynagrodzenie jest marne, ale pracuję tylko po 5 godzin 4 dni w tygodniu i mam wolne weekendy!!!! W naszej sytuacji tego właśnie potrzebowałam. Stwierdziłam, że lepiej mieć jakiekolwiek wynagrodzenie niż żadne, nauczyć się czegoś nowego i obcować z diamentami niż siedzieć w domu:)
Tak więc teraz chodzę sobie do pracy od poniedziałku do czwartku, od 10-15:)))
W czasie roku szolnego idealna sytuacja dla mnie, bo dzieci odbieram ze szkoły o 15:30, ale na te wakacje letnie,  które u nas zaczęły sie 26 maja,  już nic nie zdażyłam zorganizować dla dzieciaków więc sprowadziłam moich rodziców z Polski:)
Akcja była szybka, mieli tylko półtora tygodnia na przygowanie się na dwu i pół miesięczny wyjazd, a ja kupowałam bilety lotnicze nazajutrz po otrzymaniu przez nich wiz:)
Ale dzięki temu mogli spędzić z nami wcześniej już zaplanowany weekend w Orlando i zobaczyć recital baletowy Mayci:)

Oto mała relacja fotograficzna:









niedziela, 18 czerwca 2017

Moja córka tancerka

Co roku umieszczamy na łamach tego blogu filmiki i zdjęcia z Maycinych poczynań tanecznych, bo w maju zawsze mamy okazję podziwiać czego nasza córka się nauczyła przez cały rok na recitalu.
I zawsze jestesmy dumni i zawsze zauważamy jej postępy i cieszymy się jej sukcesem i satysfakcją. Ale w tym roku po raz pierwszy Mayę podziwiali również Dziadkowie z Polski i nasi najbliźsi znajomi.
A było co podziwiać, bo w tym minionym roku szkolnym Maya naprawdę bardzo się rozwinęła tanecznie, ciężko pracowała i widziałam ile wysiłku i serca wkładała we wszystkie klasy tańca, w których uczestniczyła. Przegoniła umiejętnościami wszystkie swoje koleżanki i została umieszczona już na początku roku w klasie prepointe czyli na tzw: pół- puentach, która miała ją przygotować na tańczenia na pointe czyli na pełnych puentach.
Zazwyczaj dziewczynki pozostają na prepointe przez cały rok żeby przygotować odpowiednio mięśnie nóg na puenty. Mayci nauczycielka po dwoch miesiącach!!!! zakomunikowała jej, że jest juz gotowa na pointe!!! Tak więc już w grudniu Maya jechała ze swoją nauczycielką - ktora musi być obecna przy kupnie pierwszych baletek pointe,  po jej pierwsze puenty:)
Podczas recitalu Maya tańczyła choreografie jazzową, modern i ballet.
A po występie zawsze rozdawają nagrody najbardziej zasłużonym tancerkom, i tym, ktore zrobiły największe postępy i wyróżniają te, które awansowały do prepointe lub pointe.
Ku naszemu miłemu zaskoczeniu Mayci najpierw oficjalnie przyznano pointe shoes - ponieważ dostała je w połowie roku troche nieoficjalnie:), ale później dostała również nagrodę za największe postępy w modern i także jej cała klasa została wyróżniona za najlepsze wykonanie swojej choreografii :)
Nawet ja sama, zupełny laik w tym zakresie, widzę jak inaczej zaczeła sie poruszać, ile ma gracji w ruchach i ile radości i przyjemności daje jej taniec. Nigdy się nie skarży, nigdy nie narzeka, zawsze gotowa na swoje klasy i wychodzi z nich wykończona i zlana potem ale z uśmiechem i satysfakcją na twarzy:)

Jeśli macie ochotę naszą wspaniałą takcerkę, oto jej tegoroczne choreografie:


2017-05-21 Maya's Dance Showcase from Wes Kalinowski on Vimeo.

wtorek, 30 maja 2017

Komunia Olusia!

6 maja nasz ośmiolatek przyjął swoją Pierwsza Komunię Świętą! Gości się zjechało, wszyscy chcieli być świadkami tegoż wydarzenia:) A Oluś bardzo się spisał, był grzeczny i spokojny jak aniołek. Rączki złożone, i nawet śpiewał ładnie wszystkie pieśni i modlitwy w pierwszej ławce przed ołtarzem:)

Oto pare fotek upamiętniających ten dzień...




Z Dziadkami Kalinowskimi



Z rodzicami chrzestnymi