sobota, 8 kwietnia 2017

Z nosem w ksiażce

Dla wszystkich czytających oto kolejna porcja pozycji przez, ktore przebrnęłam od ostatniego czasu.
Niektóre zostały juz zekranizowane, na inne trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Silver Lining Playbook czyli Poradnik pozytywnego myślenia, Matthew Quick
Najpierw zobaczyłam film - moim zdaniem kawałek dobrego kina. Z moja ulubioną Jennifer Lawrence, ktora w tym filmie jest rewelacyjna, wspaniale gra też Robert De Niro. Historia faceta, który przezywa zalamanie nerwowe po porzuceniu przez zone i powoli z pomocą rodziny i nowej koleżanki probuje dojść do siebie doszukując się we wszystkim tylko i wyłącznie pozytywów. Książka również dobra, ale jednak wyraziste kreacje głównych bohaterów ekranizacji przyćmiewają troche pierwowzór - przynajmniej według mnie:) Polecam przede wszystkim film!

Boy 21 czyli Niezbędnik obserwatorów gwiazd, Matthew Quick
Ten sam autor i znowu głowni bohaterowie są po przejsciach i próbują sobie nawzajem pomóc. Tym razem jednak mamy do czynienia z nastolatkami w kiepskiej dzielnicy wielkiej amerykanskiej metropolii. Historia zaczyna się bardzo intrygująco i tajemniczo, a kończy troche po gangstersku...
Nie jest to arcydzieło literatury, ale fajnie się czyta. Nie wiem czy nakręcą film...

The light between the oceans czyli Światło między oceanami, M. L. Steadman
To jest bardzo smutna i przejmująca powieść zwłaszcza jeśli jesteś matką. Ja w pewnym momencie zastanawiałam się czy kończyć w ogole tą pozycje - tak byłam poruszona tą historią. A opowiada ona przede wszystkim o milosci... do zony, do dziecka i o tym ze niektore decyzje, mimo, ze podjęte z miłości, nie są własciwe. A czasami czyjas wielka tragedia lezala u podloza twojego szczescia...
Ta niesamowita historia została sfilmowana i nawet dosyć dobrze. Film oddaje atmosferę rozgrywającej się w niej tragedii. Wspaniale sportretowani głowni bohaterzy przez Alicia Vikander i Micheal Fassbender.

A hologram for a king czyli Hologram dla króla, Dave Eggers
Książka trzeba przyznać dołująca:( Opisuje amerykańskiego biznesmena, którego finansowo wykończyło outsourcing amerykańskiej siły roboczej, do czego sam się niestety przyczynił:(
Głowny bohater próbuje się ratować i swoją ostatnią szansę widzi w dobiciu interesu z szejkiem w Arabii Saudyjskiej. Nie powiem, że miałam jakąś przyjemność z czytania tej pozycji, ale autor na tyle mnie zainteresował fabułą, że chcialam poznać dalsze losy owego biznesmena.
Zakończenie jednak mnie troche rozczarowało...Film mimo, że obsadzono w nim mojego ulubieńca Tom'a Hanks'a ciągnie sie ospale i niestety nie dotrwałam do końca:(

The circle czyli Krąg, Dave Eggers
Przerażająca wizja niedalekiej przyszłości, w której wszystko jest monitorowane, wszyscy są obserwowani, a portale społecznościowe zawładnęły całkowicie ludzkością. Czytałam ta pozycję z ciekawością oczekujac jakiegoś spektakularnego zakończenia lub zwrotu akcji i ocknięcia się głownej bohaterki... na próżno:((( Wydaje się, że pan Eggers gustuje w tak zwanych otwartych zakończeniach urywając swoje opowieści niemalże w połowie zdania i pozostawiajac czytelnika z własna opcja zakończenia i wieloma pytaniami bez odpowiedzi... I mimo, że nie jestem zwolenniczką hollywoodzkich happy endings, to jednak to mnie lekko ziirytowało:( Powieść została zekranizowana, jeszcze nie weszła do kin. Ponownie wystepuje Tom Hanks...zobaczymy jaki tym razem bedzie efekt...

Hidden Figures czyli Ukryte działania, Margot Lee Shetterly
Bardzo polecam film i jednocześnie bardzo odradzam książkę. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, bo było o tym filmie bardzo głośno to historia czarnoskórych pracownic NASA, które przyczyniły się znacząco do wysłania pierwszego amerykanina w kosmos, i wniosły bardzo duży wkład pracy w realizację amerykańskiego programu kosmicznego - o czym nikt wcześniej nie wiedział. Historia porusza również problem rasizmu i segregacji rasowej w latach 50-tych w Stanach.
Książka jest kosmicznycm, nudziarskim elaboratem i bardzo trudno przez nią przebrnąć. Ja w pewnym momencie zaczęłam po prostu kartkować szukając jedynie wzmianek o głownych bohaterkach, bo inaczej czytałabym tą pozycję jakieś dwa lata. Całe szczęście, że ktoś był w stanie z tej pracy doktorskiej zrobić dobry scenariusz. Rewelacyjna kreacja głownej bohaterki przez Taraji P. Henson! Bardzo polecam!!!

Girl on the train czyli Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkings
Trzymająca w napięciu i zaciekawieniu książka!!! Próba rozwiązania zagadki tajemniczego zniknięcia kobiety, którą codziennie obserwowała z pociągu tytulowa dziewczyna - alkoholiczka....
Anonimowa podglądaczka na własne życzenie zostaje uwikłana w dochodzenie probując pomóc odnaleźć podmiot swojego podglądactwa.
W filmie alkoholiczkę gra Emily Blunt, jedna z moich ulubionych aktorek, która mimo czasem rozmazanego makijazu nie wygląda tak odpychająco jak dziewczyna z książki.
Film jest dobry, ale oczywiście książka nieco lepsza:)

Me before you czyli Zanim się pojawiłeś, Jojo Moyes
Wzruszająca love story prostej dziewczyny z małego miasteczka, która zostaje zatrudniona do opieki nad sparalizowanym młodym człowiekiem. Jedna z lepszych książek, które przeczytałam ostatnio. Jest śmieszna, poruszająca i smutna i pełna optymizmu zarazem. Bardzo polecam!
Film jest również wart obejrzenia głownie dzięki wspaniałej Emilii Clark - ona jest dusza tego filmu.

The Zookeeper's wife czyli Azyl, Diane Ackerman
Historia małżeństwa polaków prowadzących Zoo w Warszawie podczas II wojny światowej, którzy uratowali życie 300 żydom umożliwiając im ucieczkę z warszawskiego getta i oferując schronienie.
Bardzo przejmująca opowieść jednakże napisana na podstawie wspomnień, listów, pamietników i wywiadów nie oddaje w pełni napięcia tamtych strasznych mrocznych dni, jest bardziej relacją, która nie jest w stanie wywołać takich emocji jakie z pewnością poruszyłaby bezpośrednia opowieść Antoniny Żabińskiej...
Film był dla mnie tylko ok. Mimo, że Jessica Chastain jest rewelacyjna aktorką to trudno mi było uwierzyć w nią jako polkę, czegoś mi brakowało...

To tyle na dzisiaj. Mam jeszcze długą listę, ale reszta innym razem:)

wtorek, 4 kwietnia 2017

W oczekiwaniu na...

Nie pisalam po moim ostatnim poscie, bo czekalam ...i wlasciwie nadal czekamy...
Doslownie dzien po opublikowaniu mojego pelnego nadziei na przyszlosc wpisu Wiesiu stracil prace:((( Restrukturyzacja firmy...polecialo 13 osob:( Nie spodziewalismy sie wcale... Szok doslownie!
Ale Wiesiu wzial sie szybko do roboty poszukiwawczej, uruchomil znajomosci, powysylal resume i telefony sie rozdzwonily skutkiem,  czego tydzien po wylocie dostal pierwsza oferte pracy, ktora przyjal. Ale dwa tygodnie po podpisaniu nadal nie pracowal...kazali mu czekac. Wiec rozpoczal inne rozmowy i w efekcie IBM zapragnelo wynajac go na 4 tygodnie od zaraz...zaraz jeszcze jakos sie nie zdarzylo, mimo ze wszystko zalatwione i podpisane... W miedzyczasie odezwaly sie inne firmy, nadciagnely kolejne interviews i szukuja sie kolejne oferty - mamy nadzieje, ze ich rezultatem bedzie rzeczywista praca:)
Na szczescie maz dostal odprawe i mamy z czego placic rachunki, ale stres jej i czekanie nawet po podpisaniu umowy nie jest wcale zabawne:(

Trzymacie na Wiesia kciucki! A trzymajac mojecie poogladac sobie pare fotek z wyprawy na plaze i z parady Mardi Gras w Universal Studios w Orlando:)















czwartek, 2 lutego 2017

Nowy Rok, nowe nadzieje...

Z duzym opoznieniem witam na lamach bloga nowy 2017 rok - ostatnio  czesto funkcjonuje na duzym opoznieniu albo na tak zwanym "last minute" czyli na ostatnią chwilę:) i jestem  tym zdziebko sfrustrowana, ale mam nadzieje wlaśnie, że może uda mi się jakos bradziej zorganizowac, zenergetyzowac, pozbierać...:)
Wbrew temu co mowiono o roku 2016 dla mnie tej miniony rok wcale nie byl taki straszny:) Bardzo przezyłam smierc mojej ukochanej Babci i baaardzo sie zdenerwowalam wyborem prezydenta...ale poza tym moj rok był pełen wspaniałych niespodzianek, miłych chwil z rodziną, niesamowitych wakacji, i ogólnej satysfakcji z zycia.
Patrze z nadzieją w przyszłość - wierzę, że uda nam się zmienić dom na większy wreszcie, planuję wyjazdy, wakacje, chcialabym zmienić też samochod na nowszy zanim moja stara Kia całkowicie odmówi posłuszeństwa. I mimo, że w zeszłym roku stuknęła mi 40-stka, czuję sie świetnie, dopiero teraz rozumiem te wszystkie kobiety, ktore ku memu ówczesnemu zdziwieniu twierdziły, że dopiero po czterdziestce zaczęły się czuć rewelacyjnie w swojej skórze - bo ja wlasnie czuje sie jakbym dorosla do siebie, nie przejmuje sie innymi, znam swoje wlasne priorytety, ciesze sie zyciem i spedzam czas z ludzmi, ktorych cenie i lubie, po prostu przestalam tracic czas na ludzi, rzeczy i sprawy, ktore mnie nie interesuja.
I tego Wam wszytkim zycze!!! Miłości, radości, nadziei i satysfakcji z wszystkiego czego się dotkniecie!!!

A poniżej parę fotek z naszego pierwszego wypadu weekendowego w nowym roku do Orlando



 Dzieci czarowały w swoimi różdzkami w Harry Potter  world:)





środa, 9 listopada 2016

Zawiedziona

Chcialam na łamach tego bloga sie poskarzyc na amerykanski narod, ktory bardzo mnie zawiodl wczoraj wybierajac na swojego prezydenta Donalda Trumpa:(((
Mieszkam tutaj juz 14 lat i przez te lata zylam w przekonaniu, ze amerykanie to narod tolerancyjny, otwarty na nowe, na innosc i cieszyla mnie ta swiadomosc i czulam sie dobrze stajac sie czescia tego spoleczenstwa...jakze sie mylilam:((( Wystarczyl jeden idiota, ktory zaczal promowac rasizm, seksizm i szowinizm zeby wyszlo szydlo z worka...
Dzisiaj mialam ciezki poranek, czulam sie oszukana, totalnie zawiedziona i po prostu smutna:(
Nie wiedzialam jak mam powiedziec moim dzieciom, ze czlowiek, ktory od wielu miesiecy obrzuca wszystkich wyzwiskami, promuje rasizm, napastuje kobiety i nie ma absolutnego pojecia o staniu na czele narodu, zostal wybrany na prezydenta:((((
Teraz czekaja nas 4 dlugie lata wysluchiwania jego tyrad, a ledwo przezylam debaty prezydenckie...
Mam nadzieje, ze nie najdzie go ochota na bombardowanie nikogo, ze nie wywola wojny obrazajac inne narody i dozyjemy konca jego kadencji...
Szkoda gadac...

piątek, 30 września 2016

Świetowanie pewnej czterdziestolatki

Długo nie pisalam, bo trzeba było wyszykować dzieci do szkoły, potem popsuł nam się komputer, ale przede wszystkim byłam bardzo zajęta świętowaniem mojej czterdziestki:))) Nie sądziłam prawdę mówiąc, że komukolwiek a juz na pewno nie Wiesiowi - tuż pod moim nosem, uda się mnie zaskoczyć, ale muszę przyznać, że się bardzo myliłam i nie doceniłam mojego męża i przyjaciół:)

Najpierw ku mojemu absolutnemu zdumieniu znajomi wraz z Wiesiem wyprawili mi wspaniałe przyjęcie niespodziankę na parę dni przed moimi urodzinami:) Jak się później okazało nawet moja szefowa w pracy została zaangażowana - zmienijąc mi grafik, żebym miała wolne sobotne popołudnie:)
Oto jak bardzo wytrzeszczyłam gały po zwabieniu mnie prosto z pracy do domu naszej znajomej...



Szok minął i bawiłam się świetnie, było pyszne jedzonko, tort lodowy i tańce. Naprawdę poczułam się bardzo wyjątkowo i ciepło mi było bardzo na sercu zdając sobie sprawę, że wszyscy zadali sobie tyle trudu i wysiłku w zorganizowanie tej wspaniałej imprezy.










Ale jak się okazało to nie był koniec moich urodzinowych niespodzianek, a dopiero początek...

13 wrzesnia czyli w dniu moich urodzin zadzwoniono do mych drzwi i na progu znalazłam moich braci prosto z Polski!!!!! Totalnie zaniemowilam!!! Nikt nie mogl zrobic mi lepszego prezentu!

20160913 A surprise visit from my brothers from Poland from Wes Kalinowski on Vimeo.

Płaczę za każdym razem kiedy oglądam to video:)))) Umieściliśmy je na facebook i ostatnim razem miało ponad 500 odsłon!!!
Okazało się, że moi bracia knuli spisek z Wiesiem przez pół roku!!! Bilety kupili juz w kwietniu!!!
Tajemnica była tak strzezona, że nawet moi rodzice nie wiedzieli nic o tym planie!



Jakby tego było mało Wiesiu zaplanował wspólny rodzinny wyjazd do condo na plażę, i wynajął nawet wielki 7-osobowy samochod żebyśmy się wszyscy zmieścili.
Spędziłam z braćmi 10 dni, pojechaliśmy razem do Universal Studio w Orlando, Daytona Beach i St. Augustine, a relaksowalismy sie w pięknym mieszkanku na plaży w Palm Coast, z cudnym widokiem na ocean.











 Poniżej - jedna z chwil która będę najmilej wspominać, śniadanie na naszym balkonie z pięknym widokiem na ocean:)


















Podsumowując, miałam najcudowniejsze urodziny w życiu, mam najwspanialszego męża pod słoncem, cudnych przyjaciół i niesamowitych braci! Osłodziło mi to bardzo fakt, że własnie skończyłam czterdziechę:)