wtorek, 18 lipca 2017

Tajniki wiedzy perfumeryjnej


Pomyślałam, że podzielę się z wami moja wiedzą w zakresie perfum, skoro dzięki swojej pracy posiadłam jej co nieco:)
Najważniejsze, żebyście znali różnicę pomiędzy wodą toaletową (eau de toilette), wodą perfumowaną (eau de parfum) czyli potocznie nazywaną perfumem, a czystym perfumem.

Czysty perfum (perfume) jest olejkiem i sprzedawany jest tylko w maleńkich buteleczkach. Wystarczy tylko kropelka żeby pachnieć cały dzień. W Macy's, w którym pracowałam tylko perfumy Chanel dla kobiet miały opcję kupna czystego perfumu i to tylko tych najbardziej popularnych zapachów. Posiada najwyższą koncentrację zapachu 25%



Image result for chanel perfume



Wody perfumowane czyli eau de parfum są rozcieńczone wodą, nadal można nazywać je perfumami, ponieważ ich podstawą jest nadal olej (15-20% esensji), dzięki czemu po sprayowaniu nie wyparowują od razu, olejek pozostaje na skórze i pachnie godzinami, czasami nawet cały dzień. Pozostaje też na długo na ubraniach, we włosach, ale może też plamić materiały w zależności od składników.

Image result for chanel perfume

Natomiast wody toaletowe czyli eau de toilette tworzone są na bazie alkoholu, co oznacza, że zawartość olejku jest mała (10%), zapach jest dużo lżejszy i swieższy, ale niestety szybko wyparowywuje wraz z alkoholem:(((
Większość sprzedawanych "perfum" to wody toaletowe. Istnieją również wody kolońskie produkowane dla mężczyzn z tylko 7% zawartością zapachu.
Za wodę perfumowaną trzeba zazwyczaj trochę więcej zapłacić, nie każdego stać...więc zadowalają się tańszymi wersjami. A niektórzy wręcz preferują wody toaletowe, bo ten sam zapach jako perfum jest dla nich zbyt ciężki i duszący.

Image result for chanel perfume


Może to wszystko już wiecie...
Ja jednak zaobserwowałam, że większość ludzi nie ma pojęcia co kupuje, nie zdaje sobie sprawy z różnic i nie wie na co zwrócić uwagę. 
Większość sprzedawanych "perfum" zwłaszcza tych dla meżczyzn to wody toaletowe tzw wody kolońskie. Za wodę perfumowaną trzeba zazwyczaj trochę więcej zapłacić, nie każdego stać...więc zadowalają się tańszymi wersjami. A niektórzy wręcz preferują wody toaletowe, bo ten sam zapach jako perfum jest dla nich zbyt ciężki i duszący. Jednakże trzeba ich używać częściej i wiecej, więc zużywają się szybciej.

Nowością są ostatnimi czasy również perfumy dla facetów. Nie znaczy to, że są skierowane do tych zniewieściałych:) podobnie jak w perfumerii damskiej oznacza to jedynie większą  intensywność zapachu. 

Jeśli zaś chodzi o proces wybierania odpowiedniego zapachu dla siebie, zalecam wypróbowanie go na swojej własnej skórze przez conajmniej godzinę lub dwie. Nigdy nie kupujcie perfumu tylko dlatego, że na kimś ładnie pachniał. Wiele zależy od chemii ciała człowieka, wybrany zapach może się z nią pięknie komponować i wręcz rozkwitnąć na czyjejś skórze, albo skisić się totalnie (go sour) na innej,  lub też nie trzymać się ciała w ogóle. Wielu moich klientów odkrywało, że mają alergie na niektóre składniki perfum, u niektórych wywoływały bóle głowy, a czasami kupujący stwierdzali, że zapach, który wydawał im sie bajecznie piękny po paru godzinach stał się nie do zniesienia i powodował wręcz mdłości:(

Jeśli mieszkacie w Stanach polecam wam robienie zakupów perfumeryjnych na kilka dni lub nawet tydzień przed wielkimi perfumeryjnymi sprzedażami: przed Walentynkami, Dniem Matki, Dniem Ojca, i na dwa lub nawet trzy tygodnie przed przed Świętami Bożego Narodzenia. Wtedy jest najlepsze zaopatrzenie w tzw: sets czy zestawy perfum, które zazwyczaj za 2 do 4$ więcej aniżeli sama butelka zawierają dodatkowe rzeczy: perfumowany balsam do ciała, miniaturowy flakonik na podróżowanie, dla mężczyzn dezodorant lub wodę po goleniu itd. Zachęcam również na robienie zakupów w renomowanych sklepach takich jak Macy's lub Dillards bo macie wtedy gwarancje, że produkt jest prawdziwy i świeży. Ponadto jeśli zajdziecie tam w weekend to zapewne napotkacie  Vendors - to ludzie promujące określone marki. Są dosyć nachalni, ale nie zrażajcie się tylko odszukajcie tego, który reprezentuje markę jaka was interesuje, gwarantuje wam, że jemu bardzo zależy żeby upchnąć swój produkt więc zrobi wiele, żebyście się na niego zdecydowali. Pytajcie się czy mają jakieś prezenty typu torby, kosmetyczki, czasami parasole, ręczniki, próbki, ekstra goodies:))) Oni zawsze coś mają do rozdania:)

W następnym poście opiszę dokładniej konkretne marki i zapachy:)








środa, 5 lipca 2017

Staranowana

29 czerwca około godziny 4 popołudniu, w drodze z pracy, na jednym z największych skrzyżowań w naszym mieście zostałam staranowana przez samochód - pick-up truck Ford F150:(((((
Ja ruszyłam na zielonej strzałce, żeby skręcić w lewo a pan przejechał sobie czerwone światło i z pełnym impetem conajmniej 50 mil na godzine wjechał centralnie w moje Infiniti od mojej strony.
Nie wyobrażacie sobie mojego zaskoczenia i przerażenia kiedy ujrzałam ten samochód na sekundę zanim mnie uderzył... do dzis mam ten obraz przed sobą ilekroć zamknę oczy:(
W momencie uderzenia jedynie przemknęło mi przez myśl, że chyba już po mnie, a kiedy mój samochód zaczął robić piruety po całym skrzyżowaniu i chybotać niebezpiecznie w jedną i drugą stronę - w głowie jedynie kołatała mi się prośba: tylko sie nie przewróć!!!!
I nie przewrócił się:) stanął na drugim końcu skrzyżowana i terkotał w miejscu jakby dalej chciał jechać ale coś go trzymało.
A ja roztrzęsiona ale przytomna wyłączyłam silnik i  probowałam wydostać się z samochodu...bez skutku, bo nie wiedziałam jeszcze, że cała strona samochodu została wgnieciona do środka na 30 cm!!!!

Siedziałam więc przez chwilę pokryta cała masą szkieł i zdecydowałam się zadzwonić pod 911, zwłaszcza, że drugi kierowca też nie wychodził z samochodu...Ze zdenerwowania zadzwoniłam pod 991:) ale poprawiłam się za drugim razem chociaż strasznie mi się ręce trzęsły.
Jacyś ludzie pomogli mi się wydostać z samochodu, zauważyli, że krwawię z głowy i ręki, przynieśli chusteczki i zatamowali krwawienie. Probowałam też zadzwonić do Wiesia, ale ze zdenerwowania wybierałam jego numer konferencyjny zamiast do niego, w koncu napisałam krótkiego smsa, żeby przyjechał.
Przyjechała straż pożarna, wzięli mnie do wozu strażackiego zaskoczeni, że po takim staranowaniu ja chodzę i jestem przytomna. Sprawdzili moje parametry życiowe, były ok poza super wysokim ciśnieniem krwi, kazali posiedzieć uspokoić się, wypytywali co się dokładnie stało. W tym czasie przyjechał przestraszony Wiesiu i razem ze strażakami namówili mnie na przejazd do szpitala, bo lewa strona mojej głowy zaczęła mnie bardzo boleć:(
W szpitalu wzięli mnie na prześwietlenie głowy i kręgów szyjnych, zdjęcia wyszły ok:) Dostałam też zastrzyk przeciwko teżcowi bo miałam kilka zadrapań.


Przybyła też policjantka żeby spisać moje zeznania, dowiedziałam się ku mojemu totalnemu zaskoczeniu, że ponoć kierowca, który we mnie wjechał twierdził, że to on miał zielone światło i to ja zawiniłam. Jednak zanim jeszcze się zdenerwowałam policjanka poinformowała mnie, że był naoczny świadek, który już potwierdził na miejscu wypadku moją wersję zdarzeń i pani ta, która też czekała na zielone światło za mną,  ma nawet film z całego wypadku bo posiadała kamerę samochodową:) Tak więc pan kierowca dostał już mandat za przejechanie czerwonego światła.

Może po przeczytaniu tego mojego raportu powypadkowego zadajecie sobie pytanie dlaczego nie ma w nim ani słowa o drugim kierowcy...coż może dlatego, że ów drugi kierowca po opuszczeniu swojego samochodu - który tak nawiasem mówiąc był służbowym pojazdem naszego harabstwa (Hillsborough county), nawet nie raczył spojrzeć w moją stronę ani zapytać się czy przeżyłam, czy jestem ok...nawet po przewiezieniu do szpitala leżał przede mną na łóżku (ja już wtedy wiedziałam od strażaków, że nic mu się nie stało) nie odwrócił się i nie powiedział do mnie ani jednego słowa.
I nastepnego dnia kiedy rozmawiałam z moją firmą ubezpieczenieniową dowiedziałam się się, że cały czas podtrzymuje swoja wersję wypadków o rzekomym zielonym świetle, które widział!!!!!!!
Nie wiem gdzie widział to światło...może mu sie przyśniło...
Prawda jest taka, że nasze auto jest skasowane:(((


Ja cała obolała i przerażona. Zastanawiam się poważnie nad wzięciem go do sądu, bo odczuwam cały czas dziwne bóle w lewej nodze i w dolnych partiach kręgosłupa, więc w piątek odwiedzę kręgarza i jeśli według niego będę miała podstawy do pozwania go, zrobię to!
Właśnie szykowaliśmy się do kupna nowego domu, a przez tego śniętego idiotę musieliśmy wyleasingować nowy samochód, co za pewne poważnie wpłynie na nasze możliwości kredytowe przy kupnie domu:((((
Ale najważniejsze, że ja jestem cała nawet jeśli trochę potłuczona, nie było dzieci w samochodzie w momencie wypadku i jechałam naszym bezpiecznym samochodem, dzięki temu przeżyłam:)
Nie życzę nikomu takiej traumy, to bardzo przerażające przeżycie:(
Jedzcie ostrożnie i uważajcie na innym kierowców!!!




czwartek, 22 czerwca 2017

Zmiany stanowisk

W maju nastąpiły duże zmiany zawodowe w Wiesia i moim życiu, a właściwie nowa praca mojego męża pociagnęła lub też raczej wymogła zmiany w mojej robocie.
Wiesiu dostał bowiem ofertę pracy w bardzo dobrej firmie: Price Water House - to  ta kompania, ktora jest co roku odpowiedzialna za obliczenie głosów na Oskarach:) Z ulgą  i radością przyjęliśmy to propozycję, mimo, iż stanowisko Wiesia będzie wymagało od niego podróżowania by spotykać się z klientami.
Te wyjazdy Wiesia dla mnie miały oznaczać rezygnację z pracy i kiedy zbierałam się powoli, żeby poinformowac moją manager o tym fakcie, ta zapronowała mi zmianę stanowiska:) Zaskoczona i szczęśliwa ochoczo przyjęłam oferte i aktualnie pracuję w bizuterii szlachetnej w Macy's, na pozycji administracyjnej czyli zajmuję się cała stroną papierkową najdroższej biżuterii sprzedawanej w sklepie. Wynagrodzenie jest marne, ale pracuję tylko po 5 godzin 4 dni w tygodniu i mam wolne weekendy!!!! W naszej sytuacji tego właśnie potrzebowałam. Stwierdziłam, że lepiej mieć jakiekolwiek wynagrodzenie niż żadne, nauczyć się czegoś nowego i obcować z diamentami niż siedzieć w domu:)
Tak więc teraz chodzę sobie do pracy od poniedziałku do czwartku, od 10-15:)))
W czasie roku szolnego idealna sytuacja dla mnie, bo dzieci odbieram ze szkoły o 15:30, ale na te wakacje letnie,  które u nas zaczęły sie 26 maja,  już nic nie zdażyłam zorganizować dla dzieciaków więc sprowadziłam moich rodziców z Polski:)
Akcja była szybka, mieli tylko półtora tygodnia na przygowanie się na dwu i pół miesięczny wyjazd, a ja kupowałam bilety lotnicze nazajutrz po otrzymaniu przez nich wiz:)
Ale dzięki temu mogli spędzić z nami wcześniej już zaplanowany weekend w Orlando i zobaczyć recital baletowy Mayci:)

Oto mała relacja fotograficzna:









niedziela, 18 czerwca 2017

Moja córka tancerka

Co roku umieszczamy na łamach tego blogu filmiki i zdjęcia z Maycinych poczynań tanecznych, bo w maju zawsze mamy okazję podziwiać czego nasza córka się nauczyła przez cały rok na recitalu.
I zawsze jestesmy dumni i zawsze zauważamy jej postępy i cieszymy się jej sukcesem i satysfakcją. Ale w tym roku po raz pierwszy Mayę podziwiali również Dziadkowie z Polski i nasi najbliźsi znajomi.
A było co podziwiać, bo w tym minionym roku szkolnym Maya naprawdę bardzo się rozwinęła tanecznie, ciężko pracowała i widziałam ile wysiłku i serca wkładała we wszystkie klasy tańca, w których uczestniczyła. Przegoniła umiejętnościami wszystkie swoje koleżanki i została umieszczona już na początku roku w klasie prepointe czyli na tzw: pół- puentach, która miała ją przygotować na tańczenia na pointe czyli na pełnych puentach.
Zazwyczaj dziewczynki pozostają na prepointe przez cały rok żeby przygotować odpowiednio mięśnie nóg na puenty. Mayci nauczycielka po dwoch miesiącach!!!! zakomunikowała jej, że jest juz gotowa na pointe!!! Tak więc już w grudniu Maya jechała ze swoją nauczycielką - ktora musi być obecna przy kupnie pierwszych baletek pointe,  po jej pierwsze puenty:)
Podczas recitalu Maya tańczyła choreografie jazzową, modern i ballet.
A po występie zawsze rozdawają nagrody najbardziej zasłużonym tancerkom, i tym, ktore zrobiły największe postępy i wyróżniają te, które awansowały do prepointe lub pointe.
Ku naszemu miłemu zaskoczeniu Mayci najpierw oficjalnie przyznano pointe shoes - ponieważ dostała je w połowie roku troche nieoficjalnie:), ale później dostała również nagrodę za największe postępy w modern i także jej cała klasa została wyróżniona za najlepsze wykonanie swojej choreografii :)
Nawet ja sama, zupełny laik w tym zakresie, widzę jak inaczej zaczeła sie poruszać, ile ma gracji w ruchach i ile radości i przyjemności daje jej taniec. Nigdy się nie skarży, nigdy nie narzeka, zawsze gotowa na swoje klasy i wychodzi z nich wykończona i zlana potem ale z uśmiechem i satysfakcją na twarzy:)

Jeśli macie ochotę naszą wspaniałą takcerkę, oto jej tegoroczne choreografie:


2017-05-21 Maya's Dance Showcase from Wes Kalinowski on Vimeo.

wtorek, 30 maja 2017

Komunia Olusia!

6 maja nasz ośmiolatek przyjął swoją Pierwsza Komunię Świętą! Gości się zjechało, wszyscy chcieli być świadkami tegoż wydarzenia:) A Oluś bardzo się spisał, był grzeczny i spokojny jak aniołek. Rączki złożone, i nawet śpiewał ładnie wszystkie pieśni i modlitwy w pierwszej ławce przed ołtarzem:)

Oto pare fotek upamiętniających ten dzień...




Z Dziadkami Kalinowskimi



Z rodzicami chrzestnymi








sobota, 8 kwietnia 2017

Z nosem w ksiażce

Dla wszystkich czytających oto kolejna porcja pozycji przez, ktore przebrnęłam od ostatniego czasu.
Niektóre zostały juz zekranizowane, na inne trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Silver Lining Playbook czyli Poradnik pozytywnego myślenia, Matthew Quick
Najpierw zobaczyłam film - moim zdaniem kawałek dobrego kina. Z moja ulubioną Jennifer Lawrence, ktora w tym filmie jest rewelacyjna, wspaniale gra też Robert De Niro. Historia faceta, który przezywa zalamanie nerwowe po porzuceniu przez zone i powoli z pomocą rodziny i nowej koleżanki probuje dojść do siebie doszukując się we wszystkim tylko i wyłącznie pozytywów. Książka również dobra, ale jednak wyraziste kreacje głównych bohaterów ekranizacji przyćmiewają troche pierwowzór - przynajmniej według mnie:) Polecam przede wszystkim film!

Boy 21 czyli Niezbędnik obserwatorów gwiazd, Matthew Quick
Ten sam autor i znowu głowni bohaterowie są po przejsciach i próbują sobie nawzajem pomóc. Tym razem jednak mamy do czynienia z nastolatkami w kiepskiej dzielnicy wielkiej amerykanskiej metropolii. Historia zaczyna się bardzo intrygująco i tajemniczo, a kończy troche po gangstersku...
Nie jest to arcydzieło literatury, ale fajnie się czyta. Nie wiem czy nakręcą film...

The light between the oceans czyli Światło między oceanami, M. L. Steadman
To jest bardzo smutna i przejmująca powieść zwłaszcza jeśli jesteś matką. Ja w pewnym momencie zastanawiałam się czy kończyć w ogole tą pozycje - tak byłam poruszona tą historią. A opowiada ona przede wszystkim o milosci... do zony, do dziecka i o tym ze niektore decyzje, mimo, ze podjęte z miłości, nie są własciwe. A czasami czyjas wielka tragedia lezala u podloza twojego szczescia...
Ta niesamowita historia została sfilmowana i nawet dosyć dobrze. Film oddaje atmosferę rozgrywającej się w niej tragedii. Wspaniale sportretowani głowni bohaterzy przez Alicia Vikander i Micheal Fassbender.

A hologram for a king czyli Hologram dla króla, Dave Eggers
Książka trzeba przyznać dołująca:( Opisuje amerykańskiego biznesmena, którego finansowo wykończyło outsourcing amerykańskiej siły roboczej, do czego sam się niestety przyczynił:(
Głowny bohater próbuje się ratować i swoją ostatnią szansę widzi w dobiciu interesu z szejkiem w Arabii Saudyjskiej. Nie powiem, że miałam jakąś przyjemność z czytania tej pozycji, ale autor na tyle mnie zainteresował fabułą, że chcialam poznać dalsze losy owego biznesmena.
Zakończenie jednak mnie troche rozczarowało...Film mimo, że obsadzono w nim mojego ulubieńca Tom'a Hanks'a ciągnie sie ospale i niestety nie dotrwałam do końca:(

The circle czyli Krąg, Dave Eggers
Przerażająca wizja niedalekiej przyszłości, w której wszystko jest monitorowane, wszyscy są obserwowani, a portale społecznościowe zawładnęły całkowicie ludzkością. Czytałam ta pozycję z ciekawością oczekujac jakiegoś spektakularnego zakończenia lub zwrotu akcji i ocknięcia się głownej bohaterki... na próżno:((( Wydaje się, że pan Eggers gustuje w tak zwanych otwartych zakończeniach urywając swoje opowieści niemalże w połowie zdania i pozostawiajac czytelnika z własna opcja zakończenia i wieloma pytaniami bez odpowiedzi... I mimo, że nie jestem zwolenniczką hollywoodzkich happy endings, to jednak to mnie lekko ziirytowało:( Powieść została zekranizowana, jeszcze nie weszła do kin. Ponownie wystepuje Tom Hanks...zobaczymy jaki tym razem bedzie efekt...

Hidden Figures czyli Ukryte działania, Margot Lee Shetterly
Bardzo polecam film i jednocześnie bardzo odradzam książkę. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, bo było o tym filmie bardzo głośno to historia czarnoskórych pracownic NASA, które przyczyniły się znacząco do wysłania pierwszego amerykanina w kosmos, i wniosły bardzo duży wkład pracy w realizację amerykańskiego programu kosmicznego - o czym nikt wcześniej nie wiedział. Historia porusza również problem rasizmu i segregacji rasowej w latach 50-tych w Stanach.
Książka jest kosmicznycm, nudziarskim elaboratem i bardzo trudno przez nią przebrnąć. Ja w pewnym momencie zaczęłam po prostu kartkować szukając jedynie wzmianek o głownych bohaterkach, bo inaczej czytałabym tą pozycję jakieś dwa lata. Całe szczęście, że ktoś był w stanie z tej pracy doktorskiej zrobić dobry scenariusz. Rewelacyjna kreacja głownej bohaterki przez Taraji P. Henson! Bardzo polecam!!!

Girl on the train czyli Dziewczyna z pociągu, Paula Hawkings
Trzymająca w napięciu i zaciekawieniu książka!!! Próba rozwiązania zagadki tajemniczego zniknięcia kobiety, którą codziennie obserwowała z pociągu tytulowa dziewczyna - alkoholiczka....
Anonimowa podglądaczka na własne życzenie zostaje uwikłana w dochodzenie probując pomóc odnaleźć podmiot swojego podglądactwa.
W filmie alkoholiczkę gra Emily Blunt, jedna z moich ulubionych aktorek, która mimo czasem rozmazanego makijazu nie wygląda tak odpychająco jak dziewczyna z książki.
Film jest dobry, ale oczywiście książka nieco lepsza:)

Me before you czyli Zanim się pojawiłeś, Jojo Moyes
Wzruszająca love story prostej dziewczyny z małego miasteczka, która zostaje zatrudniona do opieki nad sparalizowanym młodym człowiekiem. Jedna z lepszych książek, które przeczytałam ostatnio. Jest śmieszna, poruszająca i smutna i pełna optymizmu zarazem. Bardzo polecam!
Film jest również wart obejrzenia głownie dzięki wspaniałej Emilii Clark - ona jest dusza tego filmu.

The Zookeeper's wife czyli Azyl, Diane Ackerman
Historia małżeństwa polaków prowadzących Zoo w Warszawie podczas II wojny światowej, którzy uratowali życie 300 żydom umożliwiając im ucieczkę z warszawskiego getta i oferując schronienie.
Bardzo przejmująca opowieść jednakże napisana na podstawie wspomnień, listów, pamietników i wywiadów nie oddaje w pełni napięcia tamtych strasznych mrocznych dni, jest bardziej relacją, która nie jest w stanie wywołać takich emocji jakie z pewnością poruszyłaby bezpośrednia opowieść Antoniny Żabińskiej...
Film był dla mnie tylko ok. Mimo, że Jessica Chastain jest rewelacyjna aktorką to trudno mi było uwierzyć w nią jako polkę, czegoś mi brakowało...

To tyle na dzisiaj. Mam jeszcze długą listę, ale reszta innym razem:)

wtorek, 4 kwietnia 2017

W oczekiwaniu na...

Nie pisalam po moim ostatnim poscie, bo czekalam ...i wlasciwie nadal czekamy...
Doslownie dzien po opublikowaniu mojego pelnego nadziei na przyszlosc wpisu Wiesiu stracil prace:((( Restrukturyzacja firmy...polecialo 13 osob:( Nie spodziewalismy sie wcale... Szok doslownie!
Ale Wiesiu wzial sie szybko do roboty poszukiwawczej, uruchomil znajomosci, powysylal resume i telefony sie rozdzwonily skutkiem,  czego tydzien po wylocie dostal pierwsza oferte pracy, ktora przyjal. Ale dwa tygodnie po podpisaniu nadal nie pracowal...kazali mu czekac. Wiec rozpoczal inne rozmowy i w efekcie IBM zapragnelo wynajac go na 4 tygodnie od zaraz...zaraz jeszcze jakos sie nie zdarzylo, mimo ze wszystko zalatwione i podpisane... W miedzyczasie odezwaly sie inne firmy, nadciagnely kolejne interviews i szukuja sie kolejne oferty - mamy nadzieje, ze ich rezultatem bedzie rzeczywista praca:)
Na szczescie maz dostal odprawe i mamy z czego placic rachunki, ale stres jej i czekanie nawet po podpisaniu umowy nie jest wcale zabawne:(

Trzymacie na Wiesia kciucki! A trzymajac mojecie poogladac sobie pare fotek z wyprawy na plaze i z parady Mardi Gras w Universal Studios w Orlando:)















czwartek, 2 lutego 2017

Nowy Rok, nowe nadzieje...

Z duzym opoznieniem witam na lamach bloga nowy 2017 rok - ostatnio  czesto funkcjonuje na duzym opoznieniu albo na tak zwanym "last minute" czyli na ostatnią chwilę:) i jestem  tym zdziebko sfrustrowana, ale mam nadzieje wlaśnie, że może uda mi się jakos bradziej zorganizowac, zenergetyzowac, pozbierać...:)
Wbrew temu co mowiono o roku 2016 dla mnie tej miniony rok wcale nie byl taki straszny:) Bardzo przezyłam smierc mojej ukochanej Babci i baaardzo sie zdenerwowalam wyborem prezydenta...ale poza tym moj rok był pełen wspaniałych niespodzianek, miłych chwil z rodziną, niesamowitych wakacji, i ogólnej satysfakcji z zycia.
Patrze z nadzieją w przyszłość - wierzę, że uda nam się zmienić dom na większy wreszcie, planuję wyjazdy, wakacje, chcialabym zmienić też samochod na nowszy zanim moja stara Kia całkowicie odmówi posłuszeństwa. I mimo, że w zeszłym roku stuknęła mi 40-stka, czuję sie świetnie, dopiero teraz rozumiem te wszystkie kobiety, ktore ku memu ówczesnemu zdziwieniu twierdziły, że dopiero po czterdziestce zaczęły się czuć rewelacyjnie w swojej skórze - bo ja wlasnie czuje sie jakbym dorosla do siebie, nie przejmuje sie innymi, znam swoje wlasne priorytety, ciesze sie zyciem i spedzam czas z ludzmi, ktorych cenie i lubie, po prostu przestalam tracic czas na ludzi, rzeczy i sprawy, ktore mnie nie interesuja.
I tego Wam wszytkim zycze!!! Miłości, radości, nadziei i satysfakcji z wszystkiego czego się dotkniecie!!!

A poniżej parę fotek z naszego pierwszego wypadu weekendowego w nowym roku do Orlando



 Dzieci czarowały w swoimi różdzkami w Harry Potter  world:)





środa, 9 listopada 2016

Zawiedziona

Chcialam na łamach tego bloga sie poskarzyc na amerykanski narod, ktory bardzo mnie zawiodl wczoraj wybierajac na swojego prezydenta Donalda Trumpa:(((
Mieszkam tutaj juz 14 lat i przez te lata zylam w przekonaniu, ze amerykanie to narod tolerancyjny, otwarty na nowe, na innosc i cieszyla mnie ta swiadomosc i czulam sie dobrze stajac sie czescia tego spoleczenstwa...jakze sie mylilam:((( Wystarczyl jeden idiota, ktory zaczal promowac rasizm, seksizm i szowinizm zeby wyszlo szydlo z worka...
Dzisiaj mialam ciezki poranek, czulam sie oszukana, totalnie zawiedziona i po prostu smutna:(
Nie wiedzialam jak mam powiedziec moim dzieciom, ze czlowiek, ktory od wielu miesiecy obrzuca wszystkich wyzwiskami, promuje rasizm, napastuje kobiety i nie ma absolutnego pojecia o staniu na czele narodu, zostal wybrany na prezydenta:((((
Teraz czekaja nas 4 dlugie lata wysluchiwania jego tyrad, a ledwo przezylam debaty prezydenckie...
Mam nadzieje, ze nie najdzie go ochota na bombardowanie nikogo, ze nie wywola wojny obrazajac inne narody i dozyjemy konca jego kadencji...
Szkoda gadac...

piątek, 30 września 2016

Świetowanie pewnej czterdziestolatki

Długo nie pisalam, bo trzeba było wyszykować dzieci do szkoły, potem popsuł nam się komputer, ale przede wszystkim byłam bardzo zajęta świętowaniem mojej czterdziestki:))) Nie sądziłam prawdę mówiąc, że komukolwiek a juz na pewno nie Wiesiowi - tuż pod moim nosem, uda się mnie zaskoczyć, ale muszę przyznać, że się bardzo myliłam i nie doceniłam mojego męża i przyjaciół:)

Najpierw ku mojemu absolutnemu zdumieniu znajomi wraz z Wiesiem wyprawili mi wspaniałe przyjęcie niespodziankę na parę dni przed moimi urodzinami:) Jak się później okazało nawet moja szefowa w pracy została zaangażowana - zmienijąc mi grafik, żebym miała wolne sobotne popołudnie:)
Oto jak bardzo wytrzeszczyłam gały po zwabieniu mnie prosto z pracy do domu naszej znajomej...



Szok minął i bawiłam się świetnie, było pyszne jedzonko, tort lodowy i tańce. Naprawdę poczułam się bardzo wyjątkowo i ciepło mi było bardzo na sercu zdając sobie sprawę, że wszyscy zadali sobie tyle trudu i wysiłku w zorganizowanie tej wspaniałej imprezy.










Ale jak się okazało to nie był koniec moich urodzinowych niespodzianek, a dopiero początek...

13 wrzesnia czyli w dniu moich urodzin zadzwoniono do mych drzwi i na progu znalazłam moich braci prosto z Polski!!!!! Totalnie zaniemowilam!!! Nikt nie mogl zrobic mi lepszego prezentu!

20160913 A surprise visit from my brothers from Poland from Wes Kalinowski on Vimeo.

Płaczę za każdym razem kiedy oglądam to video:)))) Umieściliśmy je na facebook i ostatnim razem miało ponad 500 odsłon!!!
Okazało się, że moi bracia knuli spisek z Wiesiem przez pół roku!!! Bilety kupili juz w kwietniu!!!
Tajemnica była tak strzezona, że nawet moi rodzice nie wiedzieli nic o tym planie!



Jakby tego było mało Wiesiu zaplanował wspólny rodzinny wyjazd do condo na plażę, i wynajął nawet wielki 7-osobowy samochod żebyśmy się wszyscy zmieścili.
Spędziłam z braćmi 10 dni, pojechaliśmy razem do Universal Studio w Orlando, Daytona Beach i St. Augustine, a relaksowalismy sie w pięknym mieszkanku na plaży w Palm Coast, z cudnym widokiem na ocean.











 Poniżej - jedna z chwil która będę najmilej wspominać, śniadanie na naszym balkonie z pięknym widokiem na ocean:)


















Podsumowując, miałam najcudowniejsze urodziny w życiu, mam najwspanialszego męża pod słoncem, cudnych przyjaciół i niesamowitych braci! Osłodziło mi to bardzo fakt, że własnie skończyłam czterdziechę:)