poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Migawki z wakacji

Oto kilka wspomnien wakacyjnych - tak wspomnien, bo u nas juz sie szkola zaczela:(
To niestety nie było dla mnie super fajne lato - smierć w rodzinie, mimo, ze ta rodzina daleko, przygnebia tak samo mocno i troche psuje humor, ale staralam sie dla dzieci i Wiesia pozostac pozytywna i wakacyjna mama i zona:)
Zabieralam dzieci na basen, na plaze, bylismy kilka razy w Orlando , z wizytą w Naples i na krotkich wakacjach z rodzina Wiesia w gorach Polnocnej Karoliny.

Universal Studios w Orlando 





Zwiedzanie posiadłości Edisona i Forda w Ft. Myers 






Na naszym pierwszym prawdziwym meczu piłki nożnej w Charlotte
Bayern Monachium/ Inter Milan (4:1)

To w jaskiniach Linville


A tutaj juz cala seria pieknych widokow z gor i wodospadow Polnocnej Karoliny, a takze z jeziora Lure









wtorek, 12 lipca 2016

Pożegnanie

Nie pisałam nic, bo tak szczerze nie miałam ochoty:( i nadal nie mam, bo wiem, ze sie rozkleje piszac ten post...
Poltora tygodnia po rozpoczęciu się wakacji szkolnych moja ukochana Babcia Wala zasnęła na zawsze:( I mimo, że troche się spodziewaliśmy, bo jej choroba Alzheimera postępowała coraz szybciej i stawała się coraz słabsza to jednak ból po jej stracie nie był mniejszy.
My byliśmy bardzo zżyci z naszymi Dziadkami. Ja spędziłam z nimi połowę mojego dzieciństwa, często obecny w naszym domu, zabierali mnie też na wakacje i wycieczki. Spędzalismy z nimi wszystkie święta, wszelkie rodzinne imprezy. Zawsze pomagali, radzili, uczyli, i po prostu byli dla nas. Dlatego właśnie tak ciężko przeżylam nagłą śmierć mojego Dziadka kilka lat temu, zwłaszcza, że nie mogłam się stawić na jego pogrzebie w Polsce, i równie mocno przybiła mnie wiadomość o Babci. Moja rozpacz pogłębiła sie jeszcze bardziej kiedy sprawdziłam ceny biletów lotniczych do Polski, które ze względu na początek wakacji okazały się niebotycznym wydatkiem:((( 
Z żalem powiadomiłam rodzine, że niestety również tym razem nie uda mi sie przyjechać.....po czym następnego dnia chwyciłam sie ostatniej szansy i zadzwoniłam do polskiego biura podróży, które już mnie kiedyś poratowało i tym razem również nie zawiodło:) Znaleziono mi bilet, na który mnie było stać i wraz z jego zakupem poczułam się momentalnie lepiej. 
Pojechałam pożegnać Babcie i być z moją rodziną w tym smutnym dla nas momencie. 
Na pogrzebie spotkałam się również z dalszą rodziną, której nie widziałam wieku już i mimo fatalnej okazji miło było ich wszystkich zobaczyć. 
Spędziłam czas z braćmi, rodzicami, poznałam mojego najnowszego bratanka i po kilku dniach wróciłam na Florydę.
Migawki z pogrzebu




Brat Łukasz z rodziną


Z braćmi


Brat Marcin z żoną


Z moim nowym bratankiem Jasiem



poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maya tańczy

Jak co roku Maya występowała na recitalu tanecznym jej szkoły tańca. Tyle, że w tym roku miała do przedstawienia aż 4 tańce - dwa baletowe, jazz i modern:) I muszę przyznać, że widać znaczące postępy, które zostały docenione nie tylko przez nas i innych widzów ale również przez jej kadrę nauczycielką w studio...bo Maya na końcu przedstawienia została oficjalnie awansowana do następnego etapu jej tanecznej edukacji - dostała demi pointe shoes:)) Czyli pół-puenty!
Szczerze mówiąc nie liczymy, że zostanie baletnicą, ale ja osobiście cieszę się bardzo, że moja córka ma fajną pasje, uwielbia swoje zajęcia pozalekcyjne i porusza się z coraz większą gracją i kontrolą!!!


201605MayaDanceShowcase from Wes Kalinowski on Vimeo.







poniedziałek, 9 maja 2016

Książki i filmy

Jeśli lubicie czytać książki, których ekranizację można obejrzeć na dużym ekranie to oto parę pozycji, które mogę wam polecić lub też odradzić:)

Ja jestem pod tym względem lekko skrzywiona, bo po prostu uwielbiam porównywać ksiażkę z filmem i potrafię sięgnąć po książkę nawet po obejrzeniu ekranizacji - jeśli była dobra, bo przecież powieść niemalże zawsze jest lepsza:)
Może zacznę od najstarszych...

Maze Runners series by James Basher czyli Więzień Labiryntu i Próby ognia
Powiem wam tak - książki z początku bardzo interesujące i intrygujące bardzo mnie zmęczyły, bo intensywna akcja i ciągła bieganina, walki, krzyki, drama, no i pogonie tych a la zombies po prostu mnie wykończyły:( Ale na razie wyprodukowali dwie części i jeśli lubicie filmy akcji, które toczą się w przyszłości to będzie dla was dobra rozrywka:)

Wild by Cheryl Strayed czyli Dzika droga
Książka oparta na prawdziwej historii autorki, która straciła nagle matkę i nie potrafiła sobie z tym poradzić więc wybrała się w samotkną wędrówkę Pacific Crest Trail by odnaleźć siebie. Ta autobiografia jest bardzo interesująca i niesamowita, bardzo amerykańska, bo chyba żadna polka po stracie rodzica nie wpadła by na pomysł samotnej wędrówki w totalnej dziczy:) Film zrobiony dosyć przyzwoicie z Reese Witherspoon w roli Cheryl, jest dobry ale jeśli czytało się książkę pozostawia niedosyt.

Unbroken by Laura Hillenbrand czyli Niezłomny
Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po ten tytuł to czas najwyższy!!!! To jest niesamowita historia!!!! Niewiarygodne jest, że wszystko opisane w tej książce naprawdę się wydarzyło i przeżył to tylko jeden człowiek - Louis Zamperini. Ta opowieść jest przejmująca, bardzo informująca, miejscami ekscytująca, a miejscami tak przerażająca i smutna, że zastanawiasz się jak można przeżyć taki koszmar...Film wyreżyserowała Angelina Jolie i nie dziwię się jej, że chciała zekranizować ta historie, ale moim zdaniem powinna jednak wrócić do stania przed kamerą a za nia:( Nie byłam pewna obsady, a historia opowiedziana okiem jej kamery była okrojona i bardzo spłycona, po prostu hollywodzka za bardzo. Może kiedyś ktoś bardziej uzdolniony zrobi to lepiej i prawdziwiej...

Serena by Ron Rash
Ta historia była bardzo intersująca. Rozgrywa się w latach 30-stych w Północnej Karolinie - w miejscach do których często jeżdzimy. To taka opowieść, której zakończenia nie możesz sie doczekać, bo tak jesteś ciekawa i aż boisz się, bo przeczuwasz, że komuś stanie się coś złego...
Kiedy dowiedziałam się, ze głowna rolę gra moja ulubiona Jennifer Lawrence nie mogłam się doczekać...a jak się doczekałam to się załamałam:( Film w ogóle nie oddaje klimatu, ma okrojone wątki, wszystko przedstawione jest bardzo powierzchownie i do tego zmieniono zakończenie, jakby już im się nie chciało skończyć tego filmu...Byłam bardzo zawiedziona tą ekranizacją:(

This is where are I leave you by Jonathan Tropper czyli Powiedzmy sobie wszystko 
Książka rewelacja, prześmieszna! Super dialogi, komiczne sytuacje, cięte riposty, troche sprośna i wulgarna miejscami bo narratorem jest zdradzony mąż, ale czyta się świetnie. Jeśli macie ochotę  na coś obyczajowego i naprawdę dobrze napisanego i bardzo dysfunkcyjnej rodzinie, która spotyka sie po latach i nie może ze sobą wytrzymać w jednym dachem nawet kilku dni...to sięgnijcie po tą pozycję. Nie mogłam się doczekać ekranizacji, zwłaszcza kiedy zobaczyłam obsadę: Jason Bateman, Tina Fey, Jane Fonda....ale oczywiście film nie był tak dobry jak powieść, ale był dosyć ok:)

Paper towns by John Green czyli Papierowe miasta
Sięgnęłam po tą książkę po lekturze "Gwiazd naszych wina", która mnie absolutnie zachwyciła. Jestem fanką stylu pisania Johna Greena, lubię też fakt, że opisuje on w swoich książkach młodych, inteligentnych, wykształconych i oczytanych ludzi u progu dorosłości. Ta powieść akurat opowiada o przyszłym absolwencie liceum, który zaintrygowany zniknięciem koleżanki z sąsiedztwa, w której się podkochuje od lat, próbuje ją odnależć posługując się wskazówkami, które jak mniema, mu pozostawiła... Fajnie się czyta, ciekawi cię co się stalo z Margo, trzymasz kciuki za chłopaka, śmiejesz się z perypetii bohaterów itd. Film niestety rozczarował, bo w roli Margo obsadzono modelkę, która mimo pięknej twarzy nie posiadała charyzmy opisanej w książce:( Rzecz dzieje się na peryferiach Orlando na Florydzie, ale nie zgadlibyście gdzie oglądając film:(

Still Alice by Lisa Genova czyli Motyl
O tej książce już chyba wcześciej wspominałam, bo zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Bardzo smutna, przerażająca opowieść wykładowczyni na Uniwesytecie Columbii, która walczy z nagłym atakiem choroby Alzeimera. Przeżyłam tą powieść strasznie, bo moja babcia powoli odchodzi od nas pochłaniana przez niepamięć demencji starczej. Filmu w ogóle nie polecam jeśli jesteście zainteresowani tą historią bo na ekranie została tak okrojona, że nawet wspaniała Julianne Moore nie potrafiła uratować tej ekranizacji.

Dark Places by Gillian Flynn czyli Mroczny Zakątek
To jest naprawdę mroczna powieść, bardzo przygnębiająca, ale jednocześnie interesująca i wciągająca. Główna bohaterka po latach próbuje rozwiązać tajemnicę zbiorowego morderstwa jej całej rodziny, za które został skazany jej ukochany brat. Ekranizacja jest warta obejrzenia chociaż ja osobiście nie mogę zrozumieć dlaczego w roli głownej obsadzili Charlize Theron, która absolutnie nie pasuje do opisu głównej bohaterki.....

Before I go to sleep by S. J. Watson czyli Zanim Zasnę
O tej książce najpierw dowiedziałam się jako o filmie, który poleciła mi przyjaciółka. Ale zanim obejrzałam tenże film zauważyłam że pierwowzorem była książka i ta była naprawdę dobra. Opowiada historię kobiety, która każdego dnia budzi się z absolutnym brakiem pamięci i próbuje za wszelką cenę i różnymi sposobami dowiedzieć się kim jest, i  co się jej przytrafiło. Zakończenie jest absolutnie zaskakujące. Kiedy wreszcie przyszedł czas na film moje roczarowanie było ogromne - zmiany scenariusza były olbrzymie, co mnie starsznie ziirytowało, koniec końców zasnęliśmy obydwoje z Wiesiem na tym filmie i nigdy nie skończyliśmy go oglądać:)))

Into thin air by Jon Krakauer czyli Śmierć na Evereście
Przeczytałam tą książkę słysząc, że zbliża się premiera filmu opartego o ta historię, która zdarzyła sie już lata temu. Powiem wam szczerze to jedyny przypadek kiedy film zrobił na mnie większe wrażenie niż książka. Ale jednocześnie muszę przyznać, że lektura wspomnień świadka tych wydarzeń dużo lepiej pomogła mi zrozumieć fabułę filmu.
Niemniej jednak ksiażka jest absolutnym sucharem. Nie wiem czy to kwestia tego, że napisał ja dziennikarz, który był po prostu dziennikarzem i taki ma dziennikarski styl pisania - suche relacjonowanie...czy to efekt tego, że chciał za wszelką cenę pozostać jak najbardziej obiektywny i trzymać się faktów, które były mu znane... Historia mimo, że super tragiczna i dramatyczna w swym przebiegu w ogóle nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, miejscami była naprawdę nudna, miejscami zbyt drobiazgowa i zbyt faktologiczna. Natomiast film, który obejrzałam w kinie w 3D zrobił na mnie niesamowite wrażenie, czułam się jakbym tam była, wspinała się z nimi, kilkakrotnie miałam zawał serca i podskoczyłam z przerażenia. Polecam przeczytanie jakiegoś artykułu o całej tej tragicznej wyprawie, żebyście mieli pojęcie o co dokładnie chodzi i co się stało, ale potem zobaczcie film!

The Martian by Andy Weir czyli Marsjanin
Wow i jeszcze raz wow!!! Super ksiażka, jedna z najlepszych powieści jakie w życiu czytałam. Film też dobry, mimo, że okroili parę wątków, jest naprawdę dobry. Wspaniała obsada - Matt Damon w najlepszym wydaniu i tak pasuje do tej roli, że nie wyobrażam sobie nikogo innego. Historia amerykańskiego astronauty pozostawionego przez przypadek na Marsie przez reszte załogi. Książka jest bardzo techniczna i miejscami musiałam strasznie wysilać swój intelekt by zrozumieć niuanse fizyczne, chemiczne, matematyczne...ale warto wysilić mózgownicę bo cała historia jest zupełnie niesamowita!!!! Bardzo polecam!

The Danish Girl by David Ebershoff czyli Dziewczyna z portretu
Film nominowano do oskara i Alicia Vikander zdobyła statuetkę - ale nie wiem czy zasłużenie...
Książka była przejmująca i smutna, opowiada historię pierwszej próby zmiany płci przez duńskiego malarza Einara Wegenera i opowiedziana jest z perspektywy jego żony, która wspierała go podczas jego przemiany, mimo, że oznaczało to koniec jej małżeństwa i utratę ukochanego małżonka.
Niestety w filmie uproszczono całą historię, zminimalizowano cierpienia, skrócono cały proces, dlatego nie wiem dokładnie za co ta aktorka dostała tego oskara....

The price of salt by Patricia Highsmithczyli Carol
Zaintrygowała mnie krótka wzmianka o ekranizacji tej powieści i postanowiłam przekonać się czy rzeczywiście jest tak interesująca jak się wydaje z krótkiej zajawki. I rzeczywiście powieść jest na swój sposób ciekawa, ma swój własny klimat, ale jest też trochę nudnawa i długo ją czytałam. Opowiada o młodej dzieczynie w Nowym Jorku chyba w latach 50-tych, która mimo, że jest w związku z mężczyzną popada w totalną fascynację  dojrzała kobietą, która jest w trakcie rozwodu... Podobało mi się zakończenie, może dlatego, że wreszcie do niego dotarłam:))) A na filmie zasnęłam:( i nie wiem czy kiedyś dokończę....

The 5th wave by Rick Yancey czyli Piąta fala
Przyznaję, że zaintrygował mnie początek i byłam ciekawa rozwoju sytuacji i losów głownej bohaterki, ale im dlużej czytałam tym bardziej sie rozczarowywałam:( Taka tam powieścina o młodej dziewczynie po ataku pozaziemskiej cywilizacji na ziemię jak to zostaje sama z bratem i próbuje go wyratować z rąk opraców. Film akcji, jak sie naprawdę nudzicie i nie macie nic innego na składzie:)

Allegiant czyli Wierna z serii Niezgodna
Ostatnia z tej serii i niestety najmarniejsza. Książka też nie była najlepsza, nudnawa juz miejscami i chyba dlatego twórcy ekranizacji postanowili ją trochę podrasować i pozmieniać sobie - przez co jest może bardziej interesująca i bardziej komercyjna ale fakt, że całkowicie zmienili zakończenie mnie zdziwił. Kino akcji średniej klasy.

Brooklyn by Colm Toibin
Coś pięknego! Bardzo polecam, szczególnie emigrantom!!! Jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam i jest równie dobry jak książka. Film obejrzałam pierwszy i zachwycona sięgnęlam po książkę i film chyba podobał mi się bardziej. Wspaniała obsada, zwłaszcza w głownej roli - Saoirse Ronan, jako irlandzka emigrantka w Nowym Jorku jest wspaniała, prawdziwa, wzruszająca. Płakałam na tym filmie i po filmie, bo to była również moja historia i ja też tak tęskniłam za rodziną i domem, aż zdałam sobie sprawę w pewnym momencie, że mój dom jest tutaj. Obejrzyjcie go koniecznie!!!

Przeczytałam też parę innych książek, ale czekam na ich ekranizację, więć zdam wam relację jak tylko obejrzę film. Ale mogę wam polecić juz teraz " Dziewczynę z pociągu" Pauli Hawkins i "Me before you" Jojo Moyens.

Piękności nasze


Oto nasz piękna baletnica w strojach ze zbliżającego się recitalu :) 
Cóż mogę powiedzieć....mamy piękną i zdolną córkę i jesteśmy bardzo z niej dumni, że ma swoją pasję, która ją uszczęśliwia:)
Podziwiajcie...








środa, 27 kwietnia 2016

Łazienkowa afera

W stanach rozpętała się łazienkowa afera. Nagle w związku z tym, że powszechnie przyjęto wreszcie do wiadomości, iż istnieją ludzie transgender - nie identyfikujący się ze swoja aktualną płcią i pragnący zmienić tą sytuację, zaczęto inwigilować z jakich publicznych łazienek powinni tacy osobnicy korzystać. Zasugerowano nawet powstanie osobnych neutralnych łazienek...ale ponieważ takie nie istnieją, zaczęto się aferować i dyskutować nad tą kwestią, a nawet bojkotować instytucje, które pozwalają ludziom transgender korzystać z takich łazienek jakich mają ochotę korzystać ale też nie podobają się z kolei innym istniejące prawa, które nakazują  wszystkim do korzystania z tej łazienki,  jaka została ci przyznana po twoich urodzeniowych oględzinach...
Ja osobiscie nie rozumiem problemu i jak zamierzają to sprawdzać...bo jeśli ktoś zmienia się w kobietę i juz chodzi ubrany jak kobieta, ale jeszcze nie przeszedł całkowitej transformacji - o czym nikt nie wie procz niego samego to mimo wszystko ma wchodzić do męskiej toalety i wbudzać sensacje....? Ponoć to głownie rodzice podnieśli lament, bo jeśli taki osobnik bedzie korzystał z ubikacji w tym samym czasie co ich dziecko to co???? No właśnie co????Ładujemy teraz ludzi transgender do jednego wora z pedofilami??? Ludzie transgender chodzą goli do łazienki, obnażają się, atakują innych, podglądają??? Może jestem jakaś niedoinformowana, ale wydaje mi się, że wchodzą tak jak inni do kabiny i załatwiają się zupełnie prywatnie jak reszta społeczeństwa...więc w czym problem?
Ja też jestem rodzicem i jeśli boję się puścić swoje dziecko do dużej publicznej łazienki bo jest zatłoczona itd to idę z dzieckiem, albo czekam na zwolnienie rodzinnej łazienki, która jest większa i możemy wejść do niej cała rodziną:) Ale tej całej afery po prostu nie rozumiem:(
Zwłaszcza, że aż do ostatniej soboty pracowałam z osobą transgender i wcale mnie nie dziwiło, że skoro jest w trakcie transformacji i chodzi ubrana i wymalowana jak kobieta to korzysta z damskiej toalety. Do tego była to jedna z  najmilszych i najbardziej uprzejmych osób jakie spotkałam w mojej pracy.
Wstyd mi często za ludzi, boją się inności i nie zastanawiają się, że te osoby też mają uczucia, że pewnego dnia to może być ich dziecko, kuzyn lub koleżanka z pracy...

wtorek, 29 marca 2016

Wielkanocna sesja zdjęciowa

Parę tygodni przed Wielkanocą zdałam sobie sprawę, że owszem zaczynam sie powoli przygotowywać do zbliżających się świąt, ale zapomniałam zupełnie o wysłaniu kartek świątecznych. Oczywiście mogłabym stwierdzić, że nie mam na to czasu i, że własciwie to już przestarzały zwyczaj bo teraz wystarczy niby sms, e-mail, a nawet post na facebook z życzeniami dla wszystkich twoich znajomych. Ale ja wolę poświęcić kilka chwil, których nie mam ostatnio zbyt wiele i wysłac te papierowe świąteczne pozdrowienia do wszystkich naszych znajomych i rodziny, żeby wiedzieli, że mimo odległości pamietam i myślę o nich. W tym roku postaraliśmy się nawet bardziej, bo akurat wybieraliśmy się na piknik na plażę i ponieważ zawsze chciałam zrobic takie zdjęcie rodzinne na plaży wymyśliłam, że upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu i wykorzystamy nasz wyjazd i zrobimy sobie wielkanone zdjęcie plażowe:)
Wszystko pięknie ładnie tylko jak dojechaliśmy do parku na piknik i wyszliśmy na chwile na plaże na rekonesans to prawie nam łby pouruwało i zmarznięci uciekaliśmy z powrotem miedzy drzewa:(((
Zastanawiałam się jak to zrobimy i jak się ustawimy żeby w ogole było widać nam twarze, bo wiatr rozwiewał nam czupryny, żebyśmy nie wyglądali jak zmarznięte kury...itd
Ale Wiesiu kazał nam iść na sam cypelek plaży gdzie było wystarczająco odludnie - a wiatr chyba szalał jeszcze bardziej, poinstruował zeby usiąść na wydmach - gdzie piasek probował budować wydmy na naszych sylwetkach:) i usmiechnąć się do kamery przez ułamek sekundy.... i efekt był zdumiewający biorąc pod uwagę panujące warunki atmosferyczne!!!



Fotka wydaje się sielankowa, tymczasem ledwo utrzymaliśmy głowy na karku, piasek mieliśmy wszedzie - Mayci wleciał do oka i podrażnił je tak bardzo, że musiałam jej robić w domu okład z rumianku:(, a zimno mi było tak bardzo, że kiedy Wiesiu zapytał czy zostaniemy na zachodzie słonca - to była kwestia 20 minut, absolutnie zaprzeczyłam zwinęłam manatki i pośpieszyliśmy do samochodu.
Zanim się zwinęliśmy Wiesiek pstryknął jeszcze parę ujęć, które też ku mojemu zaskoczeniu wyszły całkiem nieżle....









Ps. Maya trzyma sobie te uszy zajęcze bo wiatr je porywał jej z głowy!!!!
A na jednym ze zdjęć z Olusiem widać w tle modelkę w bikini, której jakiś profesjonalny fotograf robił sesję:) jak wracaliśmy przenieśli się do wody...brrrr, co za poświęcenie!!!
Tak więc jeśli jesteście w gronie naszych znajomych i rodziny to zapewne otrzymaliście od nas kartkę świateczną z tym właśnie plażowym rodzinnym zdjęciem i być może nawet pomyśleliście z zazdrościa jak to my mamy fajnie - taki piękny dzień na plaży..... cóż, nie wszystko co przez ułamek sekundy uchwyci kamera przedstawia rzeczywistą sytuację:))))



niedziela, 20 marca 2016

Wspomnienie zimy

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście u nas już bardzo wiosennie:) Ale zanim pozbyłam się z szafy ciepłych sweterków i zastąpiłam je letnimi sukienkami postanowiłam zaprezentować wam parę moich ulubionych zimowych kreacji.
Zimowych na Florydzie:) Bo trudno tu mówić o prawdziwie zimowej aurze u nas:)


Tą fotkę Wiesiu mi trzasnął w Pn. Karolinie:) 
Sweterek znalazłam w Target, spodnie rurki chyba w Tjmaxx, a buty Jessica Simpson specjalnie na ten wyjazd wymarałam w MJM, torebka Coach długo wyczekana wreszcie została tak przeceniona, że wraz z moimi wszystkimi ulgami jako pracownika kosztowała mnie tylko 40$!!!!


To była randka z moim mężem:) 
Tej zimy miałam lekką obsesję na punkcie koloru burgundowego i poszukiwałam wszelkich łaszek właśnie w tym kolorze. Tak wię wyobraźcie sobie moją ekscytację kiedy znalazłam tą spódniczkę na przecenie w Loft i do tego leżała na mnie jak ulał:) A bluzeczkę kupiłam w Macy's. Sandałki Calvin Klein oczywiście - czaiłam się na nie długo, ale kosztowały prawie 90$ aż znalazłam gdzies za 44$:)
Mój mąż był zachwycony tą kreacją:)))



A tu zimowo na Florydzie:)
Beżowe rurki, kremowy ciepły sweterek z Marshalls, moje nadroższe buty z Dillard's kupione już lata temu za 200$!!! (Jessica Simpson), kufaja z podrabianego baranka:) z Tjmaxx z zeszłego roku, no i moja piękna czerwona torebka Micheal Kors 


To zdjątko Wiesiu nam walnął w Walentynki na naszym wypadzie do muzeum Salvatora Dali:)
Te czerwone rurki Guess upolowałam w moim ulubionym butiku z używaną odzieżą - chyba 12$, sweterek  zeszłoroczny już, znaleziony w Nordstrom Rack, torebka z poprzednej fotki:) i czarne szpilki Calvin Klein, które przypadkowo znalazłam na totalnej przecenie w Nordstrom Rack za 22$
A Maya prezentuje swoją najnowszą sukienkę tzw: skater dress, którą sama sobie znalazła i kupiła za swoje oszczędności w Marshalls:), do tego jej jeansowa kurtka, która dostała ode mnie chyba już dwa lata temu:) 





To ta sama spódniczka z Loft, tym razem bardziej zimowo:) Z burgundowym sweterkiem z Macy's i czarnymi kozaczkami Micheal Kors, które kupił mi mój mąż przez internet z Bloomingdale's
A i kolczyki Vince Camuto - które kupiłam jako pierwsze:)))


Kolejne burgundowe szaleństwo:)
Sweterek ten sam co poprzednio, a rurki zakupiłam już chyba dwa lata temu w White House Black Market, sa z takiego gumowego materiału, bardzo sexy:) Buty firmy Soft - bardzo wygodne i chic, i ku mej radości burgudnowe:) znalazlam na przecenie w MJM


Ten strój mi sie bardzo podoba! Rurki z poprzedniego zdjęcia, top z tego samego sklepu co spodnie upolowałam specjalnie do tych spodni. No i te same burgundowe buciki:)





Tak ubrałam sie pierwszego chłodnego, zimowego dnia na Florydzie:)
Sweterek jest dosyć cienki, ale na naszą pseudo zimę jak najbradziej odpowiedni, do tego ma piękny ciemno zielony, taki butelkowy kolor i fajny fason, luźny z taką wielką środkową kieszenią. Ubrałam do niego moje ulubione jeansowe rurki Ralph Lauren, Franco Sarto kozaczki i moją zieloną torebkę. 

To wszystko co udało mi się znaleźć do pokazania:)