wtorek, 17 kwietnia 2018

Przeprowadzka

Nie było mnie, bo się pakowaliśmy i przeprowadzaliśmy:)))
Udało nam się sprzedać nasz mały domek i zakupić "nieco" większy.
Dużo nas to nerwów i stresów kosztowało, ale najgorsze już za nami, papiery podpisane, dobytek przetransportowany, aczkolwiek jeszcze nie do końca rozpakowany...
Wcześniej mieliśmy zamiar kupić nowo wybudowany dom, ale musielibyśmy przeprowadzać się dwa razy:( bo dom byłby gotowy za jakieś 8 miesięcy, a ponadto te które nam się podobały kosztowały trochę za dużo:( Więc koniec końców zdecydowaliśmy się na już stojącą posiadłość, która wymaga trochę pracy, ale mamy nadzieję, że efekt finalny będzie wart naszego wysiłku.
Najważniejsze, że nasz nowy dom jest wystarczająco duży dla nas i naszych gości, i jest położony na ładnym osiedlu,  i w dobrym rejonie jeśli chodzi o liceum dla naszej Mayci, również niezbyt daleko od naszego poprzedniego miejsca zamieszkania.

A tak wygląda nasz nowy domek:)





czwartek, 29 marca 2018

Zimowa przerwa wiosenna

Zawsze w połowie marca dzieci mają tygodniowe wakacje, tak zwaną przerwę wiosenną. W tym roku zaplanowaliśmy sobie wyjazd na północ, aż do Ashville w  Północnej Karolinie.
Miało być wiosennie, ale na nasz przyjazd akurat powróciła zima i zmarzliśmy trochę:(
Oto krótka foto relacja:
W drodze na północ zajechalismy do Charleston i zwiedziliśmy sobie piękną plantację - Magnolia, stworzoną w 1667 roku. Do dzisiaj należy do tej samej rodziny - 12-stego pokolenia!!!








W Ashville naszym celem było zwiedzanie Biltmore Estate - największej amerykańskiej posiadłości









Piękne miejsce! Cudne komnaty. Na obszarze tej posiadłości jest też hotel, restauracja, winnica, gdzie mozna degustować ich wina, stadnina...Ale nam było strasznie zimno...konno nie jeździmy, a dzieci wina nie piją wiec pojechaliśmy zwiedzać Ashville - które jest miastem położonym w górach więc ciekawiej, i jest miastem bardzo artystycznym.

Bardzo fajny był też hotel, w którym się zatrzymaliśmy - Bohemian Hotel, ciekawie udekorowany, również z dużą ilością sztuki na ścianach.



Ta relacja troche krótka i skąpa ale mało czasu mam ostatnio, bo jesteśmy w trakcie przeprowadzki.
Pakujemy się aktualnie i dokłanie w samą Wielkanoc będziemy się wynosić z naszego domu, gdyż już 2 kwietnia nowa właścicielka się wprowadza.
My przez pare dni pokoczujemy w hotelu i mamy nadzieję, że juz w przyszłym tygodniu wprowadzimy się do naszej, dużo większej posiadłości...

Tak więc życzę wszystkim czytającym i zaglądającym wspaniałych Świąt, i trzymajcie za nas kciuki!!!



środa, 28 lutego 2018

Lista, lista...

Nie wiem jak wy, ale  ja uwielbiam robić sobie listy...głównie rzeczy do zrobienia, kupienia, załatwienia, sprzątnięcia...żebym nie zapomniała i żebym miała czarno na białym co siedzi mi w głowie i męczy mnie.
Listy mi pomagają oczycić sobie zwoje mózgowe, poukładać swoje zadania na dzień, tydzień, miesiąc. Ale moje listy zadaniowe najbardziej mnie cieszą jak skreślam z nich podpunkty i pewnie dlatego je tworzę, żeby później móc sobie odhaczyć  i mieć dzięki temu satysfakcję, że coś rzeczywiście zostało zrealizowane:)))
Ale czy wiecie, że ktoś stworzył  taką app: li.st na której publikuje się najróżniejsze listy - czasami zupełnie bzdurne, śmieszne, niepotrzebne absolutnie nikomu, dla jaj takie...

Ja też postanowiłam stworzyć kilka zupełnie bezsensownych list tylko dla śmiechu, rzeczy i myśli, które czasami tłuczą mi się w głowie zupełnie nieposegregowane...

Zachowania amerykańskie, których do dziś nie pojmuję...

1. Umiłowanie klimatyzacyjnego zimna - w sklepach, restauracjach, hotelach, lotniskach, a zwłasza gabinetach lekarskich należy zakładać kożuchy bo inaczej się ukarpnie - jakby powiedziała moja babcia,
2. Nie dostosowywanie ubioru do pogody. Kiedy kupią sobie zewnetrzne termometry...?
3. Kto  i dlaczego wybrał Trumpa na prezydenta?????????
4. Dlaczego zamiast muzyki w radiu jest gadanina, najczęściej o seksie, o 8:00 rano jak odwoże dzieci do szkoły...? naprawdę nie ma innych tematów?
5. I skąd to niezdrowe podniecanie się i rozdmuchiwanie wszelkich skandali seksualnych...


Podziwiam mojego męża za:

1. Cierpliwość
2. Usprawiedliwianie każdego za wszystko
3. Dobre nastawienie i optymizm
4. Zdolności do nauczania wszystkiego o czym ma choć trochę pojęcia, jeśli nie ma to się dowie i też nauczy i pomoże
5. Dobroć w sercu i chęć do pomocy każdemu, zanim o nią poprosi nawet

Potrawy, które odkryłam tutaj w Stanach, spróbowałam i uwielbiam:

1. Guacamole
2. Sushi
3. Bruschetta
4. Chili
5. Eggrolls


Moje pet peeves czyli drobnostki, których nie znoszę, lub drażnią mnie:

1. Przeklinanie, kurczę sie w sobie, kiedy słyszę:(
2. Kłamanie mi w żywe oczy, albo ściemnianie - mam radar więc przestaję słuchać
3. Głupkowate śmiechy
4. Politykowanie i tzw: gadająde głowy w telewizji
5. Zapach palonych papierosów i potu - myjcie się ludzie i nie zatruwajcie się

Uwielbiam:

1. Śmiech moich dzieci
2. Zapach jaśminu
3. Chodzić po górach i wspinać się na różne skałki
4. Używać nowych kosmetyków - szczególnie różnych maseczek
5. Gotować, w szczególności przygotowywanie różnego rodzaju appetizers czyli przystawek (zakąsek)


Piosenki przy których płaczę:

1. "Satellite Call" Sara Bareilles
2. "Landslide" Dixie Chicks
3. "To co w życiu ważne" Krzysztof Krawczyk
4. " "Jesus, take the wheel" Carrie Underwood
5. "Ostatni" Edyta Bartosiewicz

Filmy, które obejrzałam wieeelokrotnie (A bardzo rzadko się to zdarza!!!)

1. Dirty Dancicng
2. Pretty Women
3. Bridget Jones Diary
4. Amelie
5. Edge of tomorrow
6. Marsjanin
7. Arrival
8. The fifth element
9. Skarbonka (Money Pit)
10. The Lake house

cdn...:)))


sobota, 24 lutego 2018

Asiulkowy styl

Dawno nic nie wstawialam modowego, bo za każdym razem zapominam sobie zrobic zdjęcia:(
Zebrałam więc zdjęcia moich najbardziej ulubionych "kreacji" które zostały uwiecznione na zdjęciach z ostatnich kilku lat.

Mój styl bardzo się zmienia,  miałam już okres wojskowo-męski, hipisowski, rusałkowy i sexy. Ale od jakiegoś czasu mój sposób ubierania zaczął ewoluować w kierunki tzw: Preppy. Oznacza to, że skłaniam się do bardziej klasycznych ciuchów, prostrzych, eleganckich ale jednoczesnie wygodnych. Szczególnie lubię ten styl do pracy. Na codzień preferuję wygodę ostatnio. Stawiam na określone kolory za którymi przepadam i dobrze się w nich czuję, preferuję dobre marki teraz kiedy jestem starsza. Również większą uwagę przykładam do rodzaju tkanin - preferuję naturalne od sztucznych, i jakościowo dobre, bo kupuję w lepszych sklepach acz w mniejszych ilościach.

Bardzo cenię sobie consignment boutiques czyli takie sklepiki gdzie ludzie odsprzedają swoją dobrej jakości i marki odzież. Sama tez korzystam z tej usługi i jak znudzą mi się jakieś ciuszki albo stwierdzam, że nie będę juz ich nosić oddaję do takiego butiku i potem dostaję czek za sprzedane częsci mojej garderoby. W takich sklepach można znaleźć super ciuszki, dobrych marek za tylko ułamek ich orginalnej ceny:)
Nigdy nie kupuję nic w pełnej cenie, szczególnie w tych lepszych sklepach, wiem że koniec końców będą mieli większość rzeczy przecenioną, wiec jestem cierpliwa i czekam, czasami jeszcze używam kuponów jak znajdę jakieś. Kupuję też dużo w Tjmaxx i Marshalls, sprawdzam też Nordstrom Rack.

Nadal lubię sukienki tylko nieco dłuższe, nie stronię od kolorów i wzorów.

Oto kilka z moich ulubionych eleganckich sukienek, które bardzo lubię, uważam, że były dobrym zakupem, i niektóre z nich już wielokrotnie ubierałam na różne okazje...



 To cudo, to moja chyba najpiękniejsza sukienka. Z WhiteHouse&BlackMarket, znaleziona w outlecie tegoż sklepu, na przecenie. Miałam ją na Komuni Świętej Mayci, i na kilku innych uroczystościach. Uwielbiam ją i to jak pięknie w niej wyglądam, bardzo wiosenna...




Tą super wygodną kieckę znalazłam w outlecie Dillards chyba za $30 specjalnie z myślą o Wielkanocy. Zazwyczaj nie przepadam za jasno niebieskim, niewiele mam rzeczy w tym kolorze, ale o dziwo ten odcień mi się spodobał, poza tym sukienka jest koronkowa na wierzchu z takim ciekawym wzorem.




Tą kreację stworzyłam sobie specjalnie na Komunię Świętą Olusia, chciałam coś eleganckiego, wiosennego i dość skromnego. Mam prawdziwą obsesję na punkcie szarego, chociaż na zdjęciach wyglądam blado jakoś w tym odcieniu:( Ta sukienka ma odcien srebrzysto szary, jest koronkowa i też znalazłam ją w outlecie Dillards. Mieli niestety tylko w rozmiarze 4 i musiałam specjanie się do niej odchudzać bo była super ciasna w talii. Dobrałam do niej wiśniowe burgundowe sandałki Vince Camuto z Nordstrom Rack i torebkę, której akurat nie widać na zdjęciu:(




Tą mini znalazłam na przecenie w Loft, też jest koronkowa:)) i ma piękny "dusty rose" kolor czyli taki przydymiony róż, który bardzo lubię. Dobrałam do niej zamszowe jasno beżowe sadałki, kupiona też z myślą o Wielkanocy, ale miałam ja już kilka razy.




A to moja zimowa sukienka Calvin Klein kupiona w TJMaxx na Thanksgiving, ale uwielbiam ją.
To również mój ulubiony kolor. Bardzo lubię ciuchy tej firmy, sa dobrej jakości i zawsze dobrze na mnie leżą.

A to moje zwykle sukienuchy, na codzień, tylko kilka, których znalazłam zdjęcia jakieś, bo ja mam pól szafy sukienek:)))




To jest moja bardzo letnia sukienka na nasze super upały, luźna, wygodna, fajny wzór i kolory. Znalazłan w Abercrombie&Fitch, też oczywiście na przecenie, za jakies $20:))) Bardzo ją lubię, znalazłam sobie kolczyki do niej w takim stłumionym malinowym kolorze.







A to moja zółto-różowa sukienusia, już wiekowa, zakupiona w Ross. Bardzo wygodna i wdzięczna i ma piękne kolory.





 A to moja ulubiona maxi. Cudne kolory! Bardzo wakacyjna! Wygodna, znaleziona lata temu w
Marshalls albo w TJmaxx.






A to jedne z nowszych znalezisk, też z Tjmaxx:) Prosta luźna, ma fajny wzór i odcienie niebieskiego, które bardzo lubię ale z jakiego świetnego materiału jest uszyta. Taki miły, ciężki, świetnie leży!!!






A to moje własne dzieło! Kupiłam w Ross ze względu na wzór i kolory. Suknia miała babciowy fason, przeroniłam ją sama, zmieniłam trochę przy szyji bo miała jakąś broszkę tam, skróciłam do mini bo była dziwnej długości i przerobiłam rękawy z długości 3/4 na krótkie. 
I w tej nowej formie stała się moją ulunioną kiecką. 
A kiedyś nie lubiłam żółtego....:)

Ateraz moje ulubione wzoru i kolory...do których mam słabość...

Na początek żarówa:) Pamiętacie jak ten kolor był modny w latach 90-tych, nagle do mnie powrócił i muszę stwierdzić, że mam do niego dużą słabość:))) 
I te spodenki mają czarno-białą krateczkę tzw gingham na punkcie, którego mam lekką obsesje ostatnio:)





Kombinacje ze zgniło-zielonym!
Ta obsesja już się ciągnie dłuższy czas i wciąż się pogłębia:)




Ta spódniczka jest bardzo popularna w mojej szafie:) Znaleziona w Zarze w Polsce:) A bluzeczka ma już swoje lata, zakupione w Bealls Outlet - ja nie wybrzydzam:)))




A tu wersja spodenkowa...



I spodniowa (spodnie z Forever XXI) ze sweterkiem i beżową torebką zamszową...



 

I jeszcze jedna wersja spodenkowa...



I znowu mój gingham:) Te sandałki kupiłam w Polsce - Ryłko!!! A bluzeczka też z Polski - Zara oczywiście:)





Krateczka z Abercrombie&Fitch z białymi jeansami i czerwonymi sandałkami Vince Camuto z Nordstrom Rack za $30:)

A to mój najulubieńszy kolor - soczysty zielony!!! Jak coś znajdę w tym kolorze to zazwyczaj kupuję!





 Wersja letnia z kolejną spódniczką z  Zary:) I moja ulubioną koszulką motylkową




I wesja zimowa, ze sweterkiem znalezionym w Targecie chyba...i moja cudną torebką Coach, wyczekaną na przecenie w Macy's

Polubiłam też odcień burgundowy...wiśniowy...




Tą bluzeczkę znalazłam tej zimy, przed Świętami, w WhiteHouse&BlackMarket i chociaż była juz na  małej przecenie to nadal była dość droga...ale strasznie mi się spodobała. Dobrej jakości i bardzo elegancka. Ubrałam ją na Wigilię wraz ze spódniczką z jednego z moich butików marki Limited chyba za $10:)


A to mój sexy strój, skóro-podobna spódniczka z Loft oczywiście przeceniona 40%:) i bluzeczka z Macy's przeceniona:), do tego sexy sandałki Calvin Klein z DSW


Lubię też taki mocny odcień niebieskiego - sprawdziłam nazywa się błekit paryski:)



I taką soczystą czerwień, szczególnie wszelkie dodatki w tym kolorze...np: torebka, albo apaszka, kurtkę dostałam w prezencie od mojej teściowej jakieś 12 lat temu:)


Lubię też odcienie beżu - szczególnie jesienią i zimą. Poniżej mój  pomysł na styl safari:)
Buty Guess z Marshalls, koszulka Loft, koszula jeansowa Guess znaleziona w Macy's



I wersja zimowa, z fajna beżową kufajką, jasno beżowe spodnie i swterek, kozaczki Jessica Simpson - prezentują się swietnie gorzej wychodzi chodzenie w nich:))) i czerwony dodatek w postaci torebki


To tyle na dzisiaj. Będę się starała robić sobie zdjęcia na bieżąco, bo te powyżej to wszystko już starocie:) 
Większość moich rzeczy pochodzi z różnych przecen, czasami z butików z używaną odzieżą. Tak więc wbrew przypuszczeniom nie wydaję fortuny na moje ciuchy. 
Te wszystkie szmatki to efekt zbierania i buszowania w sklepach długimi latami. Nie kupuję całych kolekcji co sezon, nie stać mnie na to, po prostu czekam na przeceny i potem mixuje z ciuchami, które już posiadam. Moja waga waha się tylko minimalnie od wielu wielu lat - tylko na tyle wahań sobie pozwalam, dzięki temu wchodzę w rzeczy sprzed 10 lat jeszcze:)))



niedziela, 4 lutego 2018

Hello Miami!!!

Praca Wiesia ma swoje plusy i minusy...Minusem są oczywiście jego co tygodniowe wyjazdy:( Ale z kolei czasami udaje nam się go odwiedzić i wtedy mamy super fajny wypad rodzinny:)
W zeszły weekend złożylismy Wiesiowi wizyte w Miami gdzie pracuje od wielu tygodni.
Oto fotorelacja...