wtorek, 9 października 2018

Kolejne listy moje najdziwniejsze

Najdziwniejsze filmy jakie obejrzałam:

1. The Lobster czyli dosłownie: Homar
2. The Kiling of a Sacred Deer czyli dosłownie: Zabicie Świętego Jelenia
3. Life Aquatic

Nowo odkryte seriale:

1. Mozart in a jungle
2. Stranger Things
3. Poldark

Perfumy, których zapach mnie bardzo drażni:

1. La vie est belle Lancome - drogi oddechowe mi sie zamykają:(
2. Angel Tierry Mugler - super intensywny!!!!
3. Gucci Guilty Absolute for men - zbiera mnie na wymioty!

W Polsce najczęściej słuchałam:

1. Kasi Kowalskiej
2. Edyty Bartosiewicz
3. Bajmu

Aktualnie najczęściej słucham:

1. Najnowszej płyty Wodeckiego i Kowalskiej
2. Imagine Dragons
3. Taylor Swift
4. Adele

Miejsca, które chciałabym zobaczyć:

1. Seattle i Vancouver
2. Hawaje
3. Barcelona
4. Madryt

Wyłączam tv gdy widzę:

1. Trumpa
2. Polska polityke
3. Horror

poniedziałek, 24 września 2018

Wspomnienia z wakacji

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam wspominać sobie wakacje oglądając zdjęcia. Dlatego właśnie lubię trzaskać tyle tych zdjęć:) Nie chcę patrzeć na siebie, chcę wracać do tego momentu trzaśnięcia zdjątka, ponownie podziwiać widoki i zabytki, odczuć tą ekscytację, radość, beztroskę... Dla mnie każde ujęcie jest mini "time machine" - zabiera mnie z powrotem w to miejsce i czas.
I to własnie dzisiaj robiłam:) bo wydrukowałam wreszcie zdjęcia z naszych wakacji w Polsce.
Miło powspominać lato kiedy jesień już się zbliża, nawet jeśli jest tak wyczekana jak u nas.

Zdałam też sobie sprawę, że nie publikowałam żadnych wspomnień fotograficznych, bo cały czas zajęta byłam domem i malowaniem i rozpoczęciem szkoły przez dzieci...no wiec dzisiaj pokaże parę fotek - nie wszystkie, bo jak się domyślacie dobrych chwil wart uchwycenia było sporo i fotek jest cała masa:))

Zaczęliśmy od Berlina...





Było strasznie zimno tam - przynajmniej nam:), brudno i na dodatek byliśmy strasznie zmęczeni podróżą... ale udało nam się mimo wszystko zwiedzić parę miejsc.

Potem zawitaliśmy do Warszawy...









W Wawie spedzilismy dwa dni, było trochę deszczowo i też chlodno miejscami, ale przepędziliśmy dzieciaki po stolicy żeby zobaczyły prawie wszystkie pomniki, byliśmy na Zamku Krolewskim, dzieciarnia wjechała na Pałac Kultury, także Warszawka zaliczona została!

Pochodziliśmy trochę po moim starym, dobrym Poznaniu oczywiście...





Następnie mój mąż ukochany porwał mnie na dwa dni do Pragi...


 
W drodze do Pragi zahaczyliśmy o Wrocław...powyzej:)








A Praga była po prostu przepiękna, piękniejsza i bardziej tłoczna niż ją pamiętałam...

Z Pragi natomiast popędziliśmy do Karpacza, gdzie spotkaliśmy się z resztą mojej rodziny by świetować 40-stkę moich braci bliźniaków!!!







W Karpaczu spędziliśmy 3 dni w cudnym ośrodku Sandra korzystając z zespołu basenów tam się znajdujących. Weszliśmy na Śnieżkę i zwiedziliśmy kamienne miasto w Czechach:)

Byliśmy też w pięknie odnowionym pałacu w Rogalinie pod Poznaniem...






Oraz na działeczce moich rodziców...




Innymi słowy wakacje nam się udały i były pełne niezapomnianych wrażeń, które teraz z wielką satysfacją, radością i nostalgią wspominam sobie oglądając sobie nasze liczne fotki.
Mam nadzieje, ze wy też mieliście fajne lato, którego wspomnienia pomogą wam przetrwać zimę:)

Ja osobiście nie mogę już się doczekać jesieni, może się pokaże tak w połowie października, bo upał nam już strasznie dokucza, podobnie jak codzienne ulewy i burze:(




niedziela, 15 lipca 2018

Remonty i inne zajęcia praktyczne

Uciecha nowym domem nie trwała długo...bo po przeprowadzce dopiero uświadomiliśmy sobie ile pracy bedziemy musieli włożyć w tą nasza nową posiadłość żeby wyglądała tak jak sobie wymarzyliśmy. I nie mówię tutaj o marmurach i nie wiem jakich luksusach.
Tak więc od razu zabraliśmy sie do roboty...i napraw.
Musieliśmy wymienić klimatyzacje na piętrze, Wiesiu zamontował 5 wiatraków w pokojach, rozwiązany został problem z elektryką, zmieniliśmy zamki, dorobiliśmy sie dzwonka do drzwi z kamerą, inteligentnych żarówek - czytaj: marzenia mojego męża, zainstalowany został alarm, kupiliśmu nową pralkę i suszarkę - czytaj: moje marzenie:)
Również zamówiliśmy nowe meble dla dzieci, na które czekaliśmy miesiąc:(
A tuż przed Dniem Matki rozpoczęłam wielki projekt kładzenia nowej podłogi... i tak kładłam i kładłam a potem jeszcze trochę wiecej kładłam...bo praktycznie zakładałam tą podłogę na całej prawie powierzchni naszego parteru około 90 metrów kwadratowych. I zajęło mi to miesiąc, bo właściwie miałam tylko na to czas w weekendy, które w maju szczególnie mamy dosyć zajęte.




Aktualnie podłoga jest położona w 90%...musiałam przerwać żeby spakować się i uszykować się na wyjazd do Polski. 

Ale jeszcze przed wyjazdem udało nam się zakupić dwa cudne stoły! Jeden do jadalni... z afrykańskiej akacji, ręcznie robiony:)




Drugi jeszcze większy do breakfast nook czyli śniadanio-jadalni... z ławką:)


I już się sprawdził podczas naszego pierwszego przyjęcia obiadowego:)



Mamy dużo frajdy urządzając nasz nowy domek, ale również wynika z tego dużo frustracji i stresów - bo ładne rzeczy kosztują i nie wszystko da się kupić i naprawić, zrobic od razu więc przygotujcie się na wiecej moich postów dotyczących kolejnych małych remontów i dekoracji :)

wtorek, 17 kwietnia 2018

Przeprowadzka

Nie było mnie, bo się pakowaliśmy i przeprowadzaliśmy:)))
Udało nam się sprzedać nasz mały domek i zakupić "nieco" większy.
Dużo nas to nerwów i stresów kosztowało, ale najgorsze już za nami, papiery podpisane, dobytek przetransportowany, aczkolwiek jeszcze nie do końca rozpakowany...
Wcześniej mieliśmy zamiar kupić nowo wybudowany dom, ale musielibyśmy przeprowadzać się dwa razy:( bo dom byłby gotowy za jakieś 8 miesięcy, a ponadto te które nam się podobały kosztowały trochę za dużo:( Więc koniec końców zdecydowaliśmy się na już stojącą posiadłość, która wymaga trochę pracy, ale mamy nadzieję, że efekt finalny będzie wart naszego wysiłku.
Najważniejsze, że nasz nowy dom jest wystarczająco duży dla nas i naszych gości, i jest położony na ładnym osiedlu,  i w dobrym rejonie jeśli chodzi o liceum dla naszej Mayci, również niezbyt daleko od naszego poprzedniego miejsca zamieszkania.

A tak wygląda nasz nowy domek:)





czwartek, 29 marca 2018

Zimowa przerwa wiosenna

Zawsze w połowie marca dzieci mają tygodniowe wakacje, tak zwaną przerwę wiosenną. W tym roku zaplanowaliśmy sobie wyjazd na północ, aż do Ashville w  Północnej Karolinie.
Miało być wiosennie, ale na nasz przyjazd akurat powróciła zima i zmarzliśmy trochę:(
Oto krótka foto relacja:
W drodze na północ zajechalismy do Charleston i zwiedziliśmy sobie piękną plantację - Magnolia, stworzoną w 1667 roku. Do dzisiaj należy do tej samej rodziny - 12-stego pokolenia!!!








W Ashville naszym celem było zwiedzanie Biltmore Estate - największej amerykańskiej posiadłości









Piękne miejsce! Cudne komnaty. Na obszarze tej posiadłości jest też hotel, restauracja, winnica, gdzie mozna degustować ich wina, stadnina...Ale nam było strasznie zimno...konno nie jeździmy, a dzieci wina nie piją wiec pojechaliśmy zwiedzać Ashville - które jest miastem położonym w górach więc ciekawiej, i jest miastem bardzo artystycznym.

Bardzo fajny był też hotel, w którym się zatrzymaliśmy - Bohemian Hotel, ciekawie udekorowany, również z dużą ilością sztuki na ścianach.



Ta relacja troche krótka i skąpa ale mało czasu mam ostatnio, bo jesteśmy w trakcie przeprowadzki.
Pakujemy się aktualnie i dokłanie w samą Wielkanoc będziemy się wynosić z naszego domu, gdyż już 2 kwietnia nowa właścicielka się wprowadza.
My przez pare dni pokoczujemy w hotelu i mamy nadzieję, że juz w przyszłym tygodniu wprowadzimy się do naszej, dużo większej posiadłości...

Tak więc życzę wszystkim czytającym i zaglądającym wspaniałych Świąt, i trzymajcie za nas kciuki!!!