
We wrzesniu zeszlego roku zapisalam ja na lekcje baletu - wlasciwie to takie wprowadzenie do baletu dla 3 latkow. Uwielbia te lekcje. To taki pierwszy krok w kierunku rozwijaniu jej zainteresowan i talentow:) Zabralam ja tez tuz przed swietami na przedstawienie baletowe "Dziadek do Orzechow". Okreslenie "zachwycona i podekscytowana" nie oddaje uczuc jakimi emanowala moja Maya przez te pare godzin. Pani, ktora siedziala obok nas zamiast na scene patrzyla sie caly czas na Maycie i w czasie przerwy przyznala mi sie ze ogladala to przedstawienie oczami mojej corki:) Obawialam sie czy wysiedzi i moze zdecyduje w polowie ze chce juz isc do domu, tymczasem Maycia wpadla niemal w rozpacz kiedy po pierwszym akcie zaslonieto kurtyne - musialam ja zapewniac wielokrotnie ze beda jeszcze tanczyc.
Udalo mi sie ja tez namowic na gotowanie, wlasciwie nie musialam namawiac. Moja 4-letnia corka uwielbia ogladac programy o gotowaniu. Podczas jednego z nich zapytalam sie jej ze chcialaby ze mna przyrzadzic potrawe, ktora pokazywano i ochoczo sie zgodzila i pieknie pomagala w kuchni. Ale jeszcze bardziej podobalo jej sie robienie i przystrajanie pierniczkow swiatecznych. Ach jak sie starala i tak sie strasznie cieszyla kiedy zobaczyla efekt koncowy. Nawet Swietemu Mikolajowi wreczyla swoje wypieki kiedy przyszedl rozdac prezenty w wigilie.
W ramach pomocy przedwiatecznej Maycia ubierala ze mna choinke, zrobilysmy razem baaardzo dlugi kawal lancucha na choinke z kolorowego papieru. W ogole sam fakt, ze tak bardzo ekscytowala sie tymi swietami i przezywala je tak bardzo byl dla nas niesamowity. A po swietach zaczelismy uzywac prezentow gwiazdkowych, ktore Maycia dostala i gramy z nia we wszystkie gry jakie aktualnie posiada. I wiecie co...ona za kazdym razem nas ogrywa:)
Jak sie ma 4 letnia corke zakupy w supermarkecie przestaja byc koszmarem. Maya w sklepie zamienia sie w mala pomocnice i moje zadanie polega tylko na wskazaniu palcem produktu ktory potrzebuje - Maya jest super szczesliwa ladujac go do koszyka, potem z koszyka wykladajac na tasme kasy i jeszcze ladujac zakupy do samochodu a czasem jeszcze pomagajac mi wyladowac je z bagaznika. Aktualnie Maycia jest w fazie sprzatajacej - swietna faza nawiasem mowiac, oby trwala wieki:) Polega na tym ze wieczorem rzucam haslo: sprzatamy i Mayeczka zamienia sie w mala pracowita pszczolke i zbiera kazda zabawke i pieczolowicie odklada ja na miejsce. Zajmuje jej to troche bo jest bardzo pedantyczna, ale i tak jestesmy szczesliwi ze nie stawia sie za kazdym razem przy sprzataniu.
Maya wyrosla procz wszystkich swoich spodni i sukienek tez ze swoich kosmicznych histerii. Przeszlo jej. Aktualnie uwielbia opowiadac idiotyczne historyjki w sposob tak chaotyczny ze czesto gesto nie wiemy o czym wlasciwie rozprawia, co chciala wlasciwie powiedziec i po co...Czasami mam wrazenie ze to jest tylko sztuka dla sztuki byle cos gadac nawet jesli jest to zupelnie bez sensu i skladu. Mam nadzieje ze to tez jej przejdzie...
Ciesze sie ze jestem z nia w domu i mozemy robic razem te wszystkie rzeczy. Mam nadzieje ze kiedys moja corka spojrzy wstecz i stwierdzi ze miala fajne dziecinstwo i ma mile wspomnienia...