Wlasnie wrocilysmy z Maycia z przyjecia urodzinowego znajomej dziewczynki. I caly czas nie moge wyjsc z szoku ile owa dwulatka ma zabawek!!! Maya przez pierwsze kilka minut po wejsciu do ich domu stala doslownie oniemiala i widzialam ze nie moze wrecz zdecydowac sie czym zaczac sie bawic! Ja z kolei przez moment poczulam straszne wyrzuty sumienia ze nasza Maya jest tak uboga w zabawki choc przed ta wizyta wcale tak nie uwazalam.
Obydwoje z mezem jestesmy zdania ze co za duzo to nie zdrowo, bo im wiecej zabawek dziecko dostaje tym mnie je docenia i szybciej sie nimi nudzi. Kupujemy wiec jej rzeczy tylko z jakis konkretnych okazji i nie sa to pokazne prezenty. Zauwazylismy ze Maycia cieszy sie tak samo z ekstra prezentu co ze zwyklej wstazeczki.
Ale...dzisiaj poczulam sie naprawde zle widzac ile Dana - mala solenizantka posiada zabawek, ktore w wiekszosci sa bardzo edukacyjne. Moze powinnismy Mayci kupowac wiecej i w ten sposob stymulowac jej rozwoj... Moze wtedy ogladalaby mniej bajek bo bylaby bardziej zajeta... Wiadomo ze kazda zabawka po jakims czasie sie nudzi.
Oczywiscie nie mozna przesadzac - tak jak robia to rodzice tamtej malej. Nie sadze zeby potrzebowala dwoch rowerkow, dwoch samochodow, calej kuchni dzieciecej, trzech stolow, dwoch zjezdzalni, dwoch domkow, hustawki, konia na biegunach, napompowanego palacu na podworku, piaskownicy:)i calej tony innych zabawek.
Co najciekawsze szczesliwa posiadaczka tego calego przybytku wydawala sie niezdolna do bawienia sie z innymi dziecmi. Nie zwracala w ogole uwagi na swoich malych gosci, biegala samotnie po calym domu i podworku. Jest jedynaczka wiec moze nie potrafi, ale Maya tez jak na razie nie ma rodzenstwa i zawsze cieszy sie z towarzystwa innych dzieci.
Ja mialam jedna lalke i jakos przezylam swoje dziecinstwo, Maya ma ich juz 5 chyba i wozeczek do wozenia ich. Wiekszosc zabawek ktore posiada dostala w prezencie od rodziny i znajomych. Ja osobiscie nie kupilam jej jeszcze zadnej lalki:) Za to wydalam juz mala fortune na ksiazeczki dla niej - polskie i amerykanskie.
Moze z okazji zblizajacego sie Dnia Dziecka sprezentujemy naszej smerfetce cos ladnego...
A tak na marginesie czy wasze dzieci tez powtarzaja jakies tajemnicze slowa, ktorych znaczenia nie jestescie w stanie rozszyfrowac? My wlasnie probujemy dojsc co znaczy: apiii i dadzi:)
Pozdrawiam wszystkie mamy!!!