niedziela, 11 stycznia 2026

Historia naszej choinki

 Witam w nowym roku, 2026! Poprzedni minął tak szybko ze jeszcze nie zdążyłam wam go całego zrelacjonować a juz nowy się zaczął. 

Właśnie pochowałam wszystkie dekoracje świąteczne, których mam sporo w domu. Rozebrałam tez nasza piękna choinkę ale zanim to zrobiłam pstryknęłam pare fotek moim ozdobom choinkowym żeby wam się pochwalic.

Jestem zawsze bardzo dumna z naszego świątecznego drzewka, bo nasza choinka odzwierciedla historie naszego życia. 

Ja wychowałam się ze sztuczna choinka, mała i szczerze powiedziawszy mało atrakcyjna, która stroiliśmy w dzień wigilijny w te same ozdoby co roku, co zreszta było dla mnie zawsze magiczne. Ta magie chciałam kultywować w moim własnym domu...

Historia naszej choinki zaczęła się w 2004 roku kiedy jako malzenstwo spędzaliśmy nasze pierwsze święta razem i mimo obiekcji Wiesia - po co nam choinka??? po raz pierwszy zarządziłam ze chciałabym mieć żywa chojne, kupiłam trochę tanich ozdób i po raz pierwszy zawiesilam na niej rowniez ozdoby , ktore przywiozlam z jednego z naszych pierwszych wyjazdow czym zapoczątkowałam nasza piękna tradycje uroczystego ubierania choinki dużo wcześniej niż w wigilie i zawieszania na niej pamiatek z wakacji.





 I od tego momentu kolekcja naszych przepieknych oranamentow choinkowych rosla i rosla, a nasza chinka co roku piekniala i piekniala... i w zeszlym 2025 roku wygladala tak...


Tutaj fotka z ubierania choinki, ktore w tym roku bylo nieco opoznione przez moja prace i oczekiwanie na Maye, ktora bardzo chciala brac udzial w strojeniu naszego drzewka i zamiast w weekend po Swiecie Dziekczynienia, udalo nam sie wreszcie znalezc wieczor na poczatku grudnia by przystapic do ubierania naszej cudnej choinki.



I jak zwykle co roku na naszej choince znalazly sie ozdoby przypominajace nam o najwazniejszych wydarzeniach w naszym zyciu, naszych wakacjach, naszej tradycji, naszej rodzinie....

Pierwsze ozdoby z naszych pierwszych odwiedzin w Polnocnej Karolinie i wizycie do Biltmore Estate w Ashville...moj piekny aniolek, ktory zawsze wisi wysoko na drzewku i ponizej golabek...



Bombki upamietniajace narodziny naszych dzieci, ktorej dostalismy od siostry Wiesia





Mam tez cala kolekcje polskich ozdob choinkowych, ktore udalo mi sie znalezc w amerykanskim Homegoods, gdzie przed Swietami rzucaja na polki najpiekniejsze bombki z calego swiata i wiele z nich sa recznie malowane ozdoby z Polski. One bardzo przypomninaja nam o naszym pochodzeniu, naszym dziecinstwie w Polsce.





Ale najbardziej ciesza mnie ozdoby bedace pamiatkami z naszych podrozy, bo zamiast kupowac jakies dziwne gadety z wakacji ja zawsze staram sie znalezc jakis oranament na nasze drzewko...

Tutaj upominek z naszych wiosennych wakacji na wyspie Sanibel, gdzie mozna zlezc najpiekniesze muszle na Florydzie


A tutaj pieknie wspomnienie z naszej podrozy do Maine...


Wieloryb przywieziony z Monterey w Kaliforni...


I Sanata w kayaku z Outer Banks czyli z Wysp Barierowych w Polnocnej Karolinie



I wieloryb Beluga, ktorego widzielismy w najwiekszym akwarium w Stanach, w Atlanta Georgia




A tutaj na pamiatke naszych wakacji na pokladzie statkow - cruise ship (statek wycieczkowy)


I mamy tez pieknego byka z Barcelony...


Ornament z wysp greckich...w kadrze rowniez pamiatkowa ozdobka ze zdjeciem Mayi i Gavina


I maly upominek z Santorini


Aligator grajacy na saksofonie oczywiscie z Nowego Orleanu



W Nowym Orleanie znalazlam tez Zyrafe Baletnice - na upamietnienie mojej corki baletnicy i tego ze ja zawsze czuje sie jak tanczaca zyrafa:))




Wspomnienie z Meksyku...


I niektore ozdoby maja podwoje znaczenie - kupione podczas jakiesgos wyjazdu, na przyklad ten Krol Szczurow z Dziadka do Orzechow znaleziony w pieknym gorkim miasteczku Helen w Georgia, ktory rowniez przypomina naszej rodzinie, ze przez wiele wiele lat chodzilismy podziwiac baletowe przedstawienie wystawiane przez szkole tanca naszej corki, w ktorym miala zawsze mniejsza lub wieksza role...


Piekna bombka z muzeum Van Gogh'a w Amsterdamie


I wiatrak z holenderskiej wsi...


I jeszcze jedno wspomnienie z Holandii


Maly koliberek z Key West



Muflon z Kolorado


Balwanek rodem z Kolorado Springs


Mikolaj z Filipin, ktorego Wiesiu przywiozl ze swoje podrozy, w kadrze takze wielka czapla z Florydy, ktora przypomina mi troche polskie bociany...



Mamy tez wiele ornamentow upamietniajacych jakies wydarzenia z naszego zycia rodzinnego, na przyklad Maya wystepujaca jako Hiszpanska Ksiezniczka   w przedstawieniu baletowym


oraz inne coroczne wystepy w Dziadku do Orzechow...


I prom Mayi w ostatniej klasie liceum..


I ananas - na pamiatke mojego pierwszego spotkania z Wiesiem, kiedy to mial na sobie fajna koszule z ananasem na plecach:)

Mamy tez ozdobe, ktora ktos z naszej rodziny zrobil na pamiatke adoptowania naszego Zorro


I piekne balwanki zrobione na szydelku przez moja ciocie w Polsce


Nie zabraknie tez ornamentow rodem z Florydy,  jak ten pelikan


albo ten piaskowy balwanek...


Albo ten piracki Rekinek rodem z naszej Gasparilla w Tampie (Gasparilla to taki festiwal o temacie najazdu pirackiego, ktory ma miejsce co roku w Tampie)


Albo Pirat Aligator:)

Albo te piekne kardynalki, ktore przylatuja prawie codziennie do naszego karmnika dla ptaszkow



Ale mamy tez ozdoby, ktore so starsze od Mayi, jedne z pierwszych ktore kupilam na nasza pierwsza choinke, tego balwanka uwielbiam bo jest taki cudny i od niego zaczela sie moja milosc do balwankow - mam niezla kolekcje


Mam tez rozne sprezentowane mi ornamenty - ten jest najswiezszy od mojego brata z Chorwacji, ktora kiedys tez odwiedzilam w innym zyciu


Mam tez marzenie na naszej choince ze kiedys uda mi sie pojechac na Hawaje



To jest historia naszej pieknej choinki, ktora opowiada o naszym zyciu dumnie stojac w naszym salonie co roku i rozczula mnie zawsze bo przypomina o wszystkich naszych podrozach i wydarzeniach i wspomnieniach, dlatego ubieranie choinki w naszym domu to celebracja! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz