Kolega z Polski uswiadomil mi wczoraj, ze mimo, iz jestem szczesliwa mezatka i matka mieszkajaca w Stanach, jakims cudem szukam wrazen jako singielka stacjonujaca w Poznaniu na lamach jakiegos portala randkowego Badoo!
Oczywiscie nie mozna nic sprawdzic dopoki sie nie zalogujesz wiec Wiesiu stworzyl sobie konto zeby podziwiac moj istniejacy tam profil - ze zdjeciami a jakze!!!
Niech was wiec nie zmyli moja rzekoma matczyna troskliwosc i mile slowa pod adresem mojego ukochanego malzonka...tak naprawde szukam sobie dopiero kochasia korzystajac z internetu:) Ponoc uwielbiam Herberta, i slucham Kings of Leon, tak, tak ...a moim ulubionym miejscem jest miedzy innymi Czarnogora, gdzie nigdy tak nawiasem mowiac nie postawilam stopy...
Najlepsze, ze w kategorii: dzieci mam napisane, cytuje: someday! More like everyday!!!:)
Aaaa i jeszcze wladam doskonale hiszpanskim, a jakze:)
Tak wiec panowie szukajacy sobie swojej drugiej polowki na Badoo uwazajcie, bo moze sie okazac ze laska do ktorej uderzacie jest dzieciata mezatka, ktora nawet nie wie co to jest Badoo :)))
Ponoc ta stona jest znana z uzywania fikcyjnych kont by zwabic nowych amatorow randkowania w sieci. Moze powinnam byc dumna, ze ktos uznal, iz jestem wystarczajaco atrakcyjna by zwabic kogos...
Nie wiemy komu mozemy sie w tej kwestii poskarzyc, bo nie ma takiej mozliwosci na stronie, nie ma tam mojego nazwiska, ani prawdziwego miejsca zamieszkania, ale moje zdjecia sa jak najbardziej dostepne.
Wiesiu napisal do mnie, wciaz czekamy na odpowiedz....:)
Blog Asiulka (Joanny Kalinowskiej) - żony, matki, emigrantki. Opisuję nasze życie rodzinne na Florydzie, gdzie mnie przywiało a mąż pstryka fotki. Miłego czytania i oglądania!
niedziela, 20 października 2013
piątek, 18 października 2013
Zainspirowani
Pare dni temu Maya jak zwykle zasiadla do rysowania i stworzyla kolejne dzielo zainspirowana jak sie okazalo kubeczkiem Olusia.
Nastepnego dnia Alex znalazl Mayciny malunek na stole, podziwial dlugo, od razu skumal skad wziela pomysl i stworzyl swoja wersje :)
Temat jak najbardziej na czasie, bo Halloween sie zbliza.
Podziwiajcie…
Oto inspiracja
wtorek, 15 października 2013
Byc jak Elvis Presley
Nasza Maycia Samograjcia liczne talenta ma:) Probujemy stwarzac jej warunki do rozwoju, by mogla rozwijac i szlifowac swe umiejetnosci. A ma ich troche, gdyz pieknie rysuje, zgrabnie tancuje i niezle spiewa:) Wiec chodzi na ballet, jazz i akrobatyke, w zeszlym roku zapisalam ja tez na rysunek, a tej jesieni postawilismy na spiew i Maya uczeszczala na zajecia choru szkolnego.
Strasznie jej sie podobaly, wychodzila zachwycona:)))
W zeszly piatek moglismy podziwiac efekty tych spotkan podczas zorganizowanego przez nauczycielke muzyki koncertu. W repertuarze znalazly sie dwie piosenki Elvisa Presleya:)
Oto jedna z nich z Maycia produkujaca sie w pierwszym rzedzie:)
20131011_MayaChoirPerf from Wes Kalinowski on Vimeo.
Strasznie jej sie podobaly, wychodzila zachwycona:)))
W zeszly piatek moglismy podziwiac efekty tych spotkan podczas zorganizowanego przez nauczycielke muzyki koncertu. W repertuarze znalazly sie dwie piosenki Elvisa Presleya:)
Oto jedna z nich z Maycia produkujaca sie w pierwszym rzedzie:)
20131011_MayaChoirPerf from Wes Kalinowski on Vimeo.
piątek, 4 października 2013
Negatyw w pozytyw
Zawsze jak cos niemilego, zlego lub nieprzyjemnie nieoczekiwanego mi lub nam sie przydarzy, po chwili sklapniecia i lekkie paniki wyszukuje wszystkie mozliwe pozytywy tej calej bardziej lub mniej koszmarnej sytuacji zeby sie pocieszyc i koniec koncow stwierdzic, ze wcale nie jest az tak tragicznie i zawsze moglo by byc gorzej wiec powinnismy oddetchnac z ulga zamiast lamentowac:)
I tak pracuje nad tym od paru dni, bo....
...w czwartek wieczorem przy myciu zebow pekla mi koronka na jedynce!!! wiec caly piatek szukalam nowego dentysty bo temu co mi je zalozyl sie zmarlo:( i stresowalam sie tym naglym wydatkiem, ale znalazlam nowego, kompetentnego i do tego bardzo przystojnego! stomatologa, ktory usunal reszte koronki, zrobil odcisk na nowa i zalozyl mi tymczasowa, ktora wyglada zupelnie jak moja druga jedynka wiec nie ma obciachu z tymczasowym zebem:) a do tego poinformowal, ze moje ubezpieczenie pokryje polowe! Hurra!!! Wszystko dzialo sie w piatek wiec cale szczescie ze ten moj zabek nie ulamal sie w weekend...
...w sobote rano cos mnie sieklo miedzy lopatkami i chodzilam przez weekend zgarbiona jak babcinka, zesztywniala i obolala:(, ale trwalo to tylko 2 dni!!! i byl weekend wiec maz mogl pomoc i moglam sobie odpoczac...
...w poniedzialek Multa poszla do szpitala na 3-cia operacje biodra! Tego samego biodra!!! Wynikly powiklania wskutek zarazenia gronkowcem w tymze szpitalu:( Jaki z tego pozytyw...ze probuja jej pomoc, ze sie staraja, ze nie rozlozyli rak i nie pozostawili jej samej sobie...to sie niestety zdarza w Polsce:( Na razie rezultaty jedynie niepokoja bo Multa zooperowana noga nie moze ruszyc...ale mamy nadzieje, ze operacja pomoze...Doktor nazywa sie Okret :) i jak spartaczy jeszcze raz to bede zmuszona zaokretowac moja stope rozmiar 9 w jego tylku :) Sorry, ale jedynie na taki durny sarkazm stac mnie w tej chwili:)
...jesieni ani widu ani slychu, czekamy na lekkie ochlodzenie i juz rano wydaje nam sie ze temperatura jest nieco nizsza, przynajmniej przestalo padac:)
I tak pracuje nad tym od paru dni, bo....
...w czwartek wieczorem przy myciu zebow pekla mi koronka na jedynce!!! wiec caly piatek szukalam nowego dentysty bo temu co mi je zalozyl sie zmarlo:( i stresowalam sie tym naglym wydatkiem, ale znalazlam nowego, kompetentnego i do tego bardzo przystojnego! stomatologa, ktory usunal reszte koronki, zrobil odcisk na nowa i zalozyl mi tymczasowa, ktora wyglada zupelnie jak moja druga jedynka wiec nie ma obciachu z tymczasowym zebem:) a do tego poinformowal, ze moje ubezpieczenie pokryje polowe! Hurra!!! Wszystko dzialo sie w piatek wiec cale szczescie ze ten moj zabek nie ulamal sie w weekend...
...w sobote rano cos mnie sieklo miedzy lopatkami i chodzilam przez weekend zgarbiona jak babcinka, zesztywniala i obolala:(, ale trwalo to tylko 2 dni!!! i byl weekend wiec maz mogl pomoc i moglam sobie odpoczac...
...w poniedzialek Multa poszla do szpitala na 3-cia operacje biodra! Tego samego biodra!!! Wynikly powiklania wskutek zarazenia gronkowcem w tymze szpitalu:( Jaki z tego pozytyw...ze probuja jej pomoc, ze sie staraja, ze nie rozlozyli rak i nie pozostawili jej samej sobie...to sie niestety zdarza w Polsce:( Na razie rezultaty jedynie niepokoja bo Multa zooperowana noga nie moze ruszyc...ale mamy nadzieje, ze operacja pomoze...Doktor nazywa sie Okret :) i jak spartaczy jeszcze raz to bede zmuszona zaokretowac moja stope rozmiar 9 w jego tylku :) Sorry, ale jedynie na taki durny sarkazm stac mnie w tej chwili:)
...jesieni ani widu ani slychu, czekamy na lekkie ochlodzenie i juz rano wydaje nam sie ze temperatura jest nieco nizsza, przynajmniej przestalo padac:)
środa, 25 września 2013
Idzie....deszcz
Jesien nie idzie do nas, a szkoda, upalow juz dosc troszke mamy. Za to idzie deszcz:( Idzie juz trzeci dzien, od rana do nocy:( Pada jak z cebra, jak cats and dogs. Temperatura nieco obnizona dzieki tej ciaglej ulewie, wiec powinnismy sie cieszyc...ale wszedzie tak mokro, wilgotno, zalewa nas woda zewszad. Pora mokra zaczela sie w czerwcu i od tego czasu niemalze codziennie padalo, wiec jeziora, stawy, rzeki wzbieraly sobie systematycznie, ziemia peczniala, po czym zaczely powstawac nowe jeziora i stawy, i kiedy wydawalo sie ze nie jestesmy w stanie przyjac juz wiecej deszczu zaczelo znowu padac i tak sobie pada przez ostatnie 72 godziny bez przerwy i konca nie widac.
Gdybym miala lodke jakas to podplynelabym dzis pod szkole Mayci by ja odebrac, ale kurcze nie mam nawet kaloszy:(( wiec bede brodzic w kaluzach jeziornych
Ciemno i ponuro, jak w polsce na jesien, tylko nie tak zimno na szczescie:)
Gdybym miala lodke jakas to podplynelabym dzis pod szkole Mayci by ja odebrac, ale kurcze nie mam nawet kaloszy:(( wiec bede brodzic w kaluzach jeziornych
Ciemno i ponuro, jak w polsce na jesien, tylko nie tak zimno na szczescie:)
czwartek, 19 września 2013
5 lat temu...
5 lat temu odwiedzilam zgodnie z zaleceniem mojego ginekologa, ktory zdziwiwszy sie bardzo ze jeszcze mnie widzi z brzuchem i stwiedziwszy, ze mam rozwarcie na 5 cm i lekkie skurcze, wyslal do szpitala na porodzenie syna mego:)
Po 3 godzinach meki intensywnej akcji porodowej, bez bardzo oczekiwanej ulgi epiduralowej, ktory zaaplikowany nic nie znieczulil w moim szarpanym bolem ciele:(, z moich czelusci wynuzyl sie maly czerwony pyszczek.
Mial czarny lepek i robil smieszne minki:)
środa, 18 września 2013
Urodziny
W miniony weekend a wlasciwie w piatek 13-stego:) obchodzilam urodziny - nie pytajcie ktore, bo i tak nie czuje sie na az tyle wiosen:)
I musze przyznac, ze byly to jedne z najmilszych urodzin jakie dane mi bylo przezyc.
Zlozylo sie na to wiele dobrych wiadomosci, milych zyczen, prezentow, usciskow, kartek, telefonow, wielki tort i super randka z moim mezem:)
A zaczelo sie od tego, ze dzieciaki z samego rana wreczyly mi pieknie wyrysowane i wypisane kartki:) Maya wlozyla nawet wyjete ze swojej skarbonki 6$ - zebym sobie cos kupila:))) a Olus nie chcial byc gorszy wiec do swojej koperty wrzucil 1-ego penny:)))
Potem dowiedzialam sie, ze jednak uda sie zapisac Olusia na pilke nozna bo zmienia dzien i godzine treningow tak zeby nam pasowalo, dodatkowo nie bede musiala go zawozic bo wszystko odbywa sie w jego szkole od razu po zajeciach:) Ten news bardzo polepszyl moj calkiem dobry humor:)
W drodze ze szkoly zadzwonila moja przyjaciolka Becia z zyczeniami, a pod domem czekaly juz nowe smietniki, ktorych juz wypatrywalam od paru tygodni.
W domu czekal mezus z pieknymi prezentami:)
Potem poszlam sobie zupelnie samotnie na basen, gdzie dostalam telefon od jednego z braci.
Przez reszte dnia otrzymywalam zyczenia, kartki i telefony od rodziny i znajomych.
A poznym popoludniem kiedy wreszcie dotarlam do domu i przekroczylam prog domu huknelo na mnie gromkie Sto Lat w wykonaniu meza z dziecmi stojacych w przedpokoju z wielkim tortem - tak mnie zaskoczyli, ze niemalze dostalam ataku serca:)))
Po kawalku torcika, zapakowalismy sie z powrotem wszyscy do samochodu i odstawilismy dzieciarnie do znajomych, gdzie mialy zanocowac, my natomiast rozpoczelismy nasza romantyczna randke:)
Ale w drodze na pyszny obiad zauwazylam ze w naszym miescie beda wreszcie budowac Fresh Market - moj ulubiony sklep, do ktorego musialam jezdzic daleko daleko.
Wieczor zakonczylismy kinem.
I musze przyznac, ze byly to jedne z najmilszych urodzin jakie dane mi bylo przezyc.
Zlozylo sie na to wiele dobrych wiadomosci, milych zyczen, prezentow, usciskow, kartek, telefonow, wielki tort i super randka z moim mezem:)
A zaczelo sie od tego, ze dzieciaki z samego rana wreczyly mi pieknie wyrysowane i wypisane kartki:) Maya wlozyla nawet wyjete ze swojej skarbonki 6$ - zebym sobie cos kupila:))) a Olus nie chcial byc gorszy wiec do swojej koperty wrzucil 1-ego penny:)))
Potem dowiedzialam sie, ze jednak uda sie zapisac Olusia na pilke nozna bo zmienia dzien i godzine treningow tak zeby nam pasowalo, dodatkowo nie bede musiala go zawozic bo wszystko odbywa sie w jego szkole od razu po zajeciach:) Ten news bardzo polepszyl moj calkiem dobry humor:)
W drodze ze szkoly zadzwonila moja przyjaciolka Becia z zyczeniami, a pod domem czekaly juz nowe smietniki, ktorych juz wypatrywalam od paru tygodni.
W domu czekal mezus z pieknymi prezentami:)
Potem poszlam sobie zupelnie samotnie na basen, gdzie dostalam telefon od jednego z braci.
Przez reszte dnia otrzymywalam zyczenia, kartki i telefony od rodziny i znajomych.
A poznym popoludniem kiedy wreszcie dotarlam do domu i przekroczylam prog domu huknelo na mnie gromkie Sto Lat w wykonaniu meza z dziecmi stojacych w przedpokoju z wielkim tortem - tak mnie zaskoczyli, ze niemalze dostalam ataku serca:)))
Po kawalku torcika, zapakowalismy sie z powrotem wszyscy do samochodu i odstawilismy dzieciarnie do znajomych, gdzie mialy zanocowac, my natomiast rozpoczelismy nasza romantyczna randke:)
Ale w drodze na pyszny obiad zauwazylam ze w naszym miescie beda wreszcie budowac Fresh Market - moj ulubiony sklep, do ktorego musialam jezdzic daleko daleko.
Wieczor zakonczylismy kinem.
czwartek, 12 września 2013
Nieumiejetnosci me
Nie potrafie wielu rzeczy robic i wiem ze juz sie nie naucze, nie zmienie, nie zmusze, albo mi sie nie chce po prostu:) Troche to takie przygnebiajace, bo przeciez czlowiek cale zycie sie uczy, wszystko sie zmienia, mam jeszcze czas, trzeba miec nadzieje, bla, bla , bla... Niektore rzeczy sa dla mnie nie do opanowania koniec i kropka. I z drugiej strony skoro jestem pewna tego, moge przestac probowac i frustrowac sie i popadac w rozpacz z powodu kolejnych nieudanych prob:)
Nie umiem gwizdac. Ani nutki, ani nawet swistu. Tak wiec nie przydam sie nikomu na czatach, bo nie ostrzege, nie zagwizdam tez z podziwem na nikogo nigdy, nie wygwizdze zadnego artysty ze sceny - no i moze to dobrze, nie sprawie nikomu przykrosci. Umiem za to kumkac jak zabka:))
Nie bede nigdy calkowac, ani korzystac z logarytmu jakiegokolwiek, bo moj mozg nie chce dzialac na tym poziomie matematycznym, strajkuje i gotuje sie caly:) Macierze sa moim limitem i ciezko bardzo mi przyszlo je pojac. Wiec nie liczcie na zadne calki w przyszlosci!!!
Nie opanowalam nigdy palenia. Zadna strata! Nie zaluje. Chociaz nigdy nie bylam cool w szkole i nie nalezalam do tych"fajnych" co kurzyli. I nie martwi mnie brak tej umiejetnosci, a bardziej brak tolerancji dla wszystkich ich posiadaczy i uzytkownikow. Nie cierpie dymu papierosowego!!! Dusze sie jesli ktos pali nawet 20 metrow ode mnie, do tego krzywo patrze, przesiadam sie bardzo demonstracyjnie, zlorzecze i scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera. I nic nie poradze, po prostu unikam palaczy:(
Ale najbardziej nieumiejetna moja nieumiejetnosc to absolutny brak zdolnosci przestania bycia matka. Ani na chwile, ani na sekunde nie potrafie tego wylaczyc. I w gruncie rzeczy to dobrze, bo nie zdarzy mi sie zapomniec, ze mam dzieci - a co poniektorym sie przytrafia:(
Tylko czasami chcialabym byc bardziej beztroska, szalona, fajniejsza mama, ktora sie zapomina i wariuje z dzieciakami, pozwala robic im jakies glupie, szalone rzeczy jak taplanie sie w blocie, bieganie w czasie deszczu, malowanie rekoma, urzadza bitwy na poduszki itd Chcialabym moc przestac sie martwic, ze sie poslizgna, uderza, wywroca, pobrudza, przeziebia, tylko tak po prostu odpuscic sobie i im, nie zwracac uwagi, nie panikowac, nie krzyczec z przestrachu, nie rezygnowac z fun'u tylko dlatego ze bede miala cos do prania, mycia i sprzatania....i nie moge:( Mamusia jest zawsze wlaczona na pelen regulator, pani policjanka, nauczycielka, lekarka i sprzataczka tlocza sie we mnie i nie dawaja chwili spokoju. Uciazliwe to bardzo.
Karce sie w gdzies w srodku, ale nie potrafie pozbyc sie ani na moment mamusinej gderliwej osobowosci, no juz tak sie we mnie zagniezdzila, ze wiem, ze nic juz chyba nie wskuram i sie jej nigdy nie pozbede:) Taki fart:)
Nie umiem gwizdac. Ani nutki, ani nawet swistu. Tak wiec nie przydam sie nikomu na czatach, bo nie ostrzege, nie zagwizdam tez z podziwem na nikogo nigdy, nie wygwizdze zadnego artysty ze sceny - no i moze to dobrze, nie sprawie nikomu przykrosci. Umiem za to kumkac jak zabka:))
Nie bede nigdy calkowac, ani korzystac z logarytmu jakiegokolwiek, bo moj mozg nie chce dzialac na tym poziomie matematycznym, strajkuje i gotuje sie caly:) Macierze sa moim limitem i ciezko bardzo mi przyszlo je pojac. Wiec nie liczcie na zadne calki w przyszlosci!!!
Nie opanowalam nigdy palenia. Zadna strata! Nie zaluje. Chociaz nigdy nie bylam cool w szkole i nie nalezalam do tych"fajnych" co kurzyli. I nie martwi mnie brak tej umiejetnosci, a bardziej brak tolerancji dla wszystkich ich posiadaczy i uzytkownikow. Nie cierpie dymu papierosowego!!! Dusze sie jesli ktos pali nawet 20 metrow ode mnie, do tego krzywo patrze, przesiadam sie bardzo demonstracyjnie, zlorzecze i scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera. I nic nie poradze, po prostu unikam palaczy:(
Ale najbardziej nieumiejetna moja nieumiejetnosc to absolutny brak zdolnosci przestania bycia matka. Ani na chwile, ani na sekunde nie potrafie tego wylaczyc. I w gruncie rzeczy to dobrze, bo nie zdarzy mi sie zapomniec, ze mam dzieci - a co poniektorym sie przytrafia:(
Tylko czasami chcialabym byc bardziej beztroska, szalona, fajniejsza mama, ktora sie zapomina i wariuje z dzieciakami, pozwala robic im jakies glupie, szalone rzeczy jak taplanie sie w blocie, bieganie w czasie deszczu, malowanie rekoma, urzadza bitwy na poduszki itd Chcialabym moc przestac sie martwic, ze sie poslizgna, uderza, wywroca, pobrudza, przeziebia, tylko tak po prostu odpuscic sobie i im, nie zwracac uwagi, nie panikowac, nie krzyczec z przestrachu, nie rezygnowac z fun'u tylko dlatego ze bede miala cos do prania, mycia i sprzatania....i nie moge:( Mamusia jest zawsze wlaczona na pelen regulator, pani policjanka, nauczycielka, lekarka i sprzataczka tlocza sie we mnie i nie dawaja chwili spokoju. Uciazliwe to bardzo.
Karce sie w gdzies w srodku, ale nie potrafie pozbyc sie ani na moment mamusinej gderliwej osobowosci, no juz tak sie we mnie zagniezdzila, ze wiem, ze nic juz chyba nie wskuram i sie jej nigdy nie pozbede:) Taki fart:)
niedziela, 8 września 2013
Sukienki i spodenki, wzory i kolory
Zauwazylam ze moj poprzedni wpis ciuchowy cieszyl sie cieplym przyjeciem z waszej strony, wiec postanowilam kontynowac ten temat, w koncu to rowniez czesc mojego zycia z ktorej czerpie wiele przyjemnosci i radosci:)
Troche to trwalo, ale wreszcie udalo mi sie zgromadzic pare fotek by zaprezentowac wam moj tegoroczny styl letni:)
Wiem, ze w wiekszosci szykujecie sie juz do jesieni i ten post bedzie nieco spozniony, ale u nas jeszcze trwa gorączka i konca jej nie widac:(
Tego lata zgodnie z wszedzie gloszonymi trendami postawilam na kolory, pstrokate wzory i krotkie spodenki. Niektore rzeczy kupilam z poczatkiem lata, a niektore grzecznie przeprosilam i wyciagnelam z zakamarkow mojej szafy:)
Oto moje ulubione zestawy tych minionych wakacji

Sukienka - ochoczo przeze mnie odgrzebana z czelusci szafy, kupiona pare lat temu w Marshalls (25$)
No i moje ulubione sandalki z DSW oraz kolczyki od bratowej (Ania Kruk )
Troche to trwalo, ale wreszcie udalo mi sie zgromadzic pare fotek by zaprezentowac wam moj tegoroczny styl letni:)
Wiem, ze w wiekszosci szykujecie sie juz do jesieni i ten post bedzie nieco spozniony, ale u nas jeszcze trwa gorączka i konca jej nie widac:(
Tego lata zgodnie z wszedzie gloszonymi trendami postawilam na kolory, pstrokate wzory i krotkie spodenki. Niektore rzeczy kupilam z poczatkiem lata, a niektore grzecznie przeprosilam i wyciagnelam z zakamarkow mojej szafy:)
Oto moje ulubione zestawy tych minionych wakacji

Sukienka - ochoczo przeze mnie odgrzebana z czelusci szafy, kupiona pare lat temu w Marshalls (25$)
No i moje ulubione sandalki z DSW oraz kolczyki od bratowej (Ania Kruk )

Spodenki w ciekawy koralowy wzorek z Marshalls (16$). Bluzka stara jak swiat:) przerobiona przez mnie kiedys kiedys ze starego golfa elastycznego mojej babci (takiego co je nosili w latach 70-tych:))))
calkiem niezle sie jeszcze trzyma:), koraliki wykonalam sama, klapki tez stare ale jare:)nawet juz nie pamietam skad, torebka znaleziona ostatnio w butiku z uzywanymi ciuchami (9$!!!)

Moja najwieksza zdobycz tego lata - sukienka Tommy Hilfiger kupiona w outlecie przeceniona z 78$ na 23$:) Jest super kolorowa i super lekka - akurat na nasze florydzkie lato, buty Kenneth Cole z TjMaxx za 36$, torebka - prezent na imieniny od meza:) Michael Kors

Kolejny czesto noszony tego lata zestaw to rozowo-koralowe spodenki i wzorzysta bluzka z Marshalls (obydwie pewnie ok 16$) buty znalazlam na przecenie w Nordstrom Rack za 20$, koraliki byly na przecenie 40% off w J.Crew outlet

Cudna bluzeczka rozpinana Tommy Hilfiger znaleziona w Good Will za 4$:), czerwone spodenki z White House Black Market - oczywiscie z przeceny:) i klapki Roxy z DSW na przecenie za 20$

To jest moj absolutnie ulubiony stroj tego lata - ta koszula strasznie przypadla mi do gustu!, jest milutka, luzna i kolory bardzo na czasie, znalazlam ja w Marshalls razem z tymi spodenkami Tommy Hilfiger, obydwie rzeczy byly ponizej 20$
czwartek, 5 września 2013
ABC Asiulka
To juz chyba trzecie podejcie do mojego osobistego abecadla. Za kazdym razem utykam na jakiejs literze:) Tym razem moze mi sie uda wreszcie...
Zdecydowalam, ze niektore litery beda miec po dwa hasla, a co sie bede ograniczac, czasami po prostu trudno wybrac:)
Oto Asiulek od A-Z
A - jak Asiulek, ksywka nadana przez bylego, przylgnela mnie lepiej i na dluzej niz on:) Z czasem przyjela sie tez posrod rodziny i przyjaciol,
B - jak bracia i Becia, spedzilam z nimi prawie cale moje zycie:) Bracia - stan: 2, blizniakow, z ktorymi dzielilam pokoj przez prawie 25 lat. Czy mozna byc blizej z rodzenstwem??? Tesknie za nimi, ale ciesze sie, ze juz nie siedzimy sobie na glowach:) Z Becia jestem zaprzyjazniona od 5-tego roku zycia, to taka przyjaciolka od serca, przyszywana siostra,
C- jak ciotka i cilantro. Mialam duzo cioc jako dziewczynka - takich prawdziwych i przyszywanych, teraz sama jestem ciotka, ale taka "z ameryki"! Bardzo lubie wystepowac z tej roli, niestety tylko wystepowac, bo rzadko widuje moich bratankow. A cilantro jest moim ulubionym ziolem, odkrylam je tutaj w stanach i przepadam za jego smakiem ( w Polsce chyba nazywa sie to kolendra)!!!
D - jak dom i dekorowanie. Moim najwiekszym marzeniem bylo zawsze stworzenie szczesliwego domu, udalo mi sie! i teraz moja pasja jest dbanie o nasze domowe ognisko, miedzy innymi dekorowanie naszego siedliska. Wymyslam coraz to nowsze udoskonalenia, zmiany, remonty, by nasza chatka byla ladniejsza i bardziej funkcjonalna,
E - jak Eugenia, moja mam, baba Genia:) Zaluje ze mieszkamy tak starsznie daleko od siebie, ale mimo tej odleglosci jestesmy sobie blizsze niz kiedykolwiek. Codzienie rozmawiamy ze soba przez Skype, zawsze mamy sobie cos do powiedzenia:),
F - jak filmy, od nastoletnich lat uwielbiam ogladac filmy, w liceum zapisalam sie DKF (Dyskusyjny Klub Filmowy) i nigdy mi nie przeszlo:) Pod tym wzgledem bardzo dobralismy sie z Wiesiem, okazalo sie bowiem ze obydwoje jestesmy strasznymi kinomanami,
G - jak gotowanie i goraco. Kucharzeniem zajelam sie w Stanach, bo odkrylam tutaj najrozniejsze kuchnie swiata i zaczelam eksperymentowac. To, ze lubie cieplo wiedzialam juz dluuugo zanim opuscilam Polsce. Uwielbiam wszystko na goraco - procz lodow i salat, gorace kapiele i prysznice, pije wrzatek, i duzo lepiej znosze gorączke na dworze anizeli chlod,
H - halas, zle znosze i z wiekiem coraz gorzej:( Glosno chodzacy telewizor albo krzyki dzieci to murowany bol glowy i moje widoczne poddenerwowanie. Pare godzin u Mayci w szkole doprowadza do mnie totalnego wykonczenia i rozpaczy:(,
I - Ikea i inteligencja. Czyli nasz ulubiony sklep, nasza ostoja europejskosci, przystepna dla naszych kieszeni, pasujaca do naszego niezbyt duzego domu, ktory tak nawiazsem mowiac jest zywa reklama tego sklepu:) Inteligencja to, jest to co najbardziej pociaga mnie u faceta. I to nie taka zwykla, musi byc wrecz encyklopedyczna i wszechstronna.
J - jablka i jazda samochodem. Jablka to moj ulubiony owoc, gdzie ja tam jablka:) moje paliwko jak mawiala kiedys moja mama:) Jezdzenie samochodem to jedna z umiejetnosci, ktora mnie kiedys bardzo przerazala i stresowala, a aktualnie daje mi duza satysfakcje, choc czasami meczy i nuzy kiedy musze spedzic w samochodzie wiekszosc mojego dnia rozwozac moje dziatki po szkolach i zajeciach,
K - jak ksiazki, moja druga milosc, po kinie:) Swego czasu biblioteka byla moim drugim domem, bylam pewna ze kiedys zostane bibliotekarka - jeszcze nie wykluczone:))) Uwielbiam czytac, czytam szybko, lapczywie, i niestety juz nie tak duzo jak kiedys,
L - jak laser i listy, laser co jakis czas ratuje mi wzrok:) dziekuje jego wynalazcy!!! Listy - uwielbiam pisac, zaluje troche ze zostaly zastapione przez e-maile, telefony, smsy itd Uwielbiam cala ta otoczke - specjalny papier listowy, pioro, pisanie odrecznie nie na maszynie czy kompie, wysylanie, czekanie na odpowiedz...
Ł - jak łaszki, nigdy nie za wiele:))) To moja slabosc, zawsze cos mi sie spodoba w sklepie, zawsze cos potrzebuje, zawsze musze miec cos nowego, modnego, trendy...
M - jak Maya, moja ciemnooka corka, sloneczna, radosna, rezolutna i majowa jak jej imie:)
N - jak nietolerancja - mierzi mnie, oburza, oslabia, martwi i dziwi,
O - jak opalenizna i oszczednosc, mimo, ze juz dawno przeszlo mi opalanie, jestem sniada przez wiekszosc roku, smaruje sie wysokim sunscreen'em, ale i tak co lata wygladam jakbym nie schodzila z plazy:) I jako rodowita poznanianka zawsze kombinuje jakby to zaoszczedzic:)))
P - jak podroze i pamiatki, podroze sa wpisane w moj zywot:) do ukochanego, do rodziny, do tesciow, do ojczyzny, i w koncu w celach krajoznawczo-rekareacyjnych. Spedzilam w podrozy wieksza czesc mojejgo zycia i ciesze sie z tego bo bardzo duzo udalo mi sie zobaczyc i zwiedzic. Pamiatki to pochodna mojego jezdzenia:) z kazdej wycieczki przywoze cos - chocby magnesik na lodowke, ciuszek, brasoletke, cokolwiek:)
R - jak Rozmiarek, moje nazwisko panienskie i rozstania - czesc mojego zycia niestety:( kiedys wywrozono mi to z kart tarota, myslalam ze chodzi o rozjazdy miedzymiastowe, bardzo sie mylilam. Przezylam wiecej rozstan w zyciu niz przecietny czlowiek, to duzy negatyw mojej egzystencji,
S jak samowystarczalnosc, jestem troche taka Zosia Samosia - lubie robic rzeczy sama, bo mam wtedy pewnosc ze sa wykonane tak jak bym chciala:) z drugiej strony z oszczednosci podejmuje sie zadan, za ktorych wykonanie mozna by zaplacic, ale szkoda mi kasy, skoro sama moge...Poza tym najbardziej polegam na sobie, nie lubie sie prosic o rzeczy, przyslugi i pomoc,
T - jak taniec, ktory uwielbiam, i tesknota - za rodzina, przyjaciolmi, Polska, jedzeniem, tradycja itd, kazdy emigrant w mniejszym lub wiekszym stopniu na nia cierpi:(,
U - jak usmiech, ktory pojawia sie duzo, duzo czesciej na mojej twarzy odkad mieszkam w Stanach - to reakcja na klimat, slonce, ludzi, szczescie rodzinne, lepszy standard zycia ...
W - jak Wes, moja druga polowa, ktora czekala ciepliwie na mnie na drugim koncu swiata, jestem lepsza osoba dzieki niemu wlasnie:),
X - jak X-rays czyli zdjecia Rentgena, mialam ich troche robione w zyciu, bywalam polamana i skrzywiona:)
Y jak yards i inne dziwne jednostki miary, wagi, temperatury, na ktore mimo tylu lat w tym kraju nie przeszlam - nadal temperature odczytuje w Celcjuszach a nie w Farenheitach, mierze w cm i metrach a nie yard'ach, stopach i inch'ach, niewiele mi mowia uncje, tylko waze sie w funtach, i przeszlam na cups i inne amerykanskie miarki przy gotowaniu,
Z - jak zdjecia i zdrowie, zdjecia musza byc!!!, to moja obsesja, wieczna pamiatka wiec cale szczescie ze trafilam na fotografa z zamilowania, ktory mi tych zdjec produkuje tysiace:) Zdrowie pielegnuje z pasja, nie tylko swoje rowniez mojej rodziny, staram sie zdrowo nas odzywiac, uprawiac sporty, brac witaminy, prowadzic jak najzdrowszy tryb zycia, kontrolowac sie u lekarza.
Ufff jesli przebrneliscie przez ta liste to gratulacje:)
Duzo mozna sie dowiedziec o sobie probujac wymyslic te wszystkie alfabetyczne hasla.
Zdecydowalam, ze niektore litery beda miec po dwa hasla, a co sie bede ograniczac, czasami po prostu trudno wybrac:)
Oto Asiulek od A-Z
A - jak Asiulek, ksywka nadana przez bylego, przylgnela mnie lepiej i na dluzej niz on:) Z czasem przyjela sie tez posrod rodziny i przyjaciol,
B - jak bracia i Becia, spedzilam z nimi prawie cale moje zycie:) Bracia - stan: 2, blizniakow, z ktorymi dzielilam pokoj przez prawie 25 lat. Czy mozna byc blizej z rodzenstwem??? Tesknie za nimi, ale ciesze sie, ze juz nie siedzimy sobie na glowach:) Z Becia jestem zaprzyjazniona od 5-tego roku zycia, to taka przyjaciolka od serca, przyszywana siostra,
C- jak ciotka i cilantro. Mialam duzo cioc jako dziewczynka - takich prawdziwych i przyszywanych, teraz sama jestem ciotka, ale taka "z ameryki"! Bardzo lubie wystepowac z tej roli, niestety tylko wystepowac, bo rzadko widuje moich bratankow. A cilantro jest moim ulubionym ziolem, odkrylam je tutaj w stanach i przepadam za jego smakiem ( w Polsce chyba nazywa sie to kolendra)!!!
D - jak dom i dekorowanie. Moim najwiekszym marzeniem bylo zawsze stworzenie szczesliwego domu, udalo mi sie! i teraz moja pasja jest dbanie o nasze domowe ognisko, miedzy innymi dekorowanie naszego siedliska. Wymyslam coraz to nowsze udoskonalenia, zmiany, remonty, by nasza chatka byla ladniejsza i bardziej funkcjonalna,
E - jak Eugenia, moja mam, baba Genia:) Zaluje ze mieszkamy tak starsznie daleko od siebie, ale mimo tej odleglosci jestesmy sobie blizsze niz kiedykolwiek. Codzienie rozmawiamy ze soba przez Skype, zawsze mamy sobie cos do powiedzenia:),
F - jak filmy, od nastoletnich lat uwielbiam ogladac filmy, w liceum zapisalam sie DKF (Dyskusyjny Klub Filmowy) i nigdy mi nie przeszlo:) Pod tym wzgledem bardzo dobralismy sie z Wiesiem, okazalo sie bowiem ze obydwoje jestesmy strasznymi kinomanami,
G - jak gotowanie i goraco. Kucharzeniem zajelam sie w Stanach, bo odkrylam tutaj najrozniejsze kuchnie swiata i zaczelam eksperymentowac. To, ze lubie cieplo wiedzialam juz dluuugo zanim opuscilam Polsce. Uwielbiam wszystko na goraco - procz lodow i salat, gorace kapiele i prysznice, pije wrzatek, i duzo lepiej znosze gorączke na dworze anizeli chlod,
H - halas, zle znosze i z wiekiem coraz gorzej:( Glosno chodzacy telewizor albo krzyki dzieci to murowany bol glowy i moje widoczne poddenerwowanie. Pare godzin u Mayci w szkole doprowadza do mnie totalnego wykonczenia i rozpaczy:(,
I - Ikea i inteligencja. Czyli nasz ulubiony sklep, nasza ostoja europejskosci, przystepna dla naszych kieszeni, pasujaca do naszego niezbyt duzego domu, ktory tak nawiazsem mowiac jest zywa reklama tego sklepu:) Inteligencja to, jest to co najbardziej pociaga mnie u faceta. I to nie taka zwykla, musi byc wrecz encyklopedyczna i wszechstronna.
J - jablka i jazda samochodem. Jablka to moj ulubiony owoc, gdzie ja tam jablka:) moje paliwko jak mawiala kiedys moja mama:) Jezdzenie samochodem to jedna z umiejetnosci, ktora mnie kiedys bardzo przerazala i stresowala, a aktualnie daje mi duza satysfakcje, choc czasami meczy i nuzy kiedy musze spedzic w samochodzie wiekszosc mojego dnia rozwozac moje dziatki po szkolach i zajeciach,
K - jak ksiazki, moja druga milosc, po kinie:) Swego czasu biblioteka byla moim drugim domem, bylam pewna ze kiedys zostane bibliotekarka - jeszcze nie wykluczone:))) Uwielbiam czytac, czytam szybko, lapczywie, i niestety juz nie tak duzo jak kiedys,
L - jak laser i listy, laser co jakis czas ratuje mi wzrok:) dziekuje jego wynalazcy!!! Listy - uwielbiam pisac, zaluje troche ze zostaly zastapione przez e-maile, telefony, smsy itd Uwielbiam cala ta otoczke - specjalny papier listowy, pioro, pisanie odrecznie nie na maszynie czy kompie, wysylanie, czekanie na odpowiedz...
Ł - jak łaszki, nigdy nie za wiele:))) To moja slabosc, zawsze cos mi sie spodoba w sklepie, zawsze cos potrzebuje, zawsze musze miec cos nowego, modnego, trendy...
M - jak Maya, moja ciemnooka corka, sloneczna, radosna, rezolutna i majowa jak jej imie:)
N - jak nietolerancja - mierzi mnie, oburza, oslabia, martwi i dziwi,
O - jak opalenizna i oszczednosc, mimo, ze juz dawno przeszlo mi opalanie, jestem sniada przez wiekszosc roku, smaruje sie wysokim sunscreen'em, ale i tak co lata wygladam jakbym nie schodzila z plazy:) I jako rodowita poznanianka zawsze kombinuje jakby to zaoszczedzic:)))
P - jak podroze i pamiatki, podroze sa wpisane w moj zywot:) do ukochanego, do rodziny, do tesciow, do ojczyzny, i w koncu w celach krajoznawczo-rekareacyjnych. Spedzilam w podrozy wieksza czesc mojejgo zycia i ciesze sie z tego bo bardzo duzo udalo mi sie zobaczyc i zwiedzic. Pamiatki to pochodna mojego jezdzenia:) z kazdej wycieczki przywoze cos - chocby magnesik na lodowke, ciuszek, brasoletke, cokolwiek:)
R - jak Rozmiarek, moje nazwisko panienskie i rozstania - czesc mojego zycia niestety:( kiedys wywrozono mi to z kart tarota, myslalam ze chodzi o rozjazdy miedzymiastowe, bardzo sie mylilam. Przezylam wiecej rozstan w zyciu niz przecietny czlowiek, to duzy negatyw mojej egzystencji,
S jak samowystarczalnosc, jestem troche taka Zosia Samosia - lubie robic rzeczy sama, bo mam wtedy pewnosc ze sa wykonane tak jak bym chciala:) z drugiej strony z oszczednosci podejmuje sie zadan, za ktorych wykonanie mozna by zaplacic, ale szkoda mi kasy, skoro sama moge...Poza tym najbardziej polegam na sobie, nie lubie sie prosic o rzeczy, przyslugi i pomoc,
T - jak taniec, ktory uwielbiam, i tesknota - za rodzina, przyjaciolmi, Polska, jedzeniem, tradycja itd, kazdy emigrant w mniejszym lub wiekszym stopniu na nia cierpi:(,
U - jak usmiech, ktory pojawia sie duzo, duzo czesciej na mojej twarzy odkad mieszkam w Stanach - to reakcja na klimat, slonce, ludzi, szczescie rodzinne, lepszy standard zycia ...
W - jak Wes, moja druga polowa, ktora czekala ciepliwie na mnie na drugim koncu swiata, jestem lepsza osoba dzieki niemu wlasnie:),
X - jak X-rays czyli zdjecia Rentgena, mialam ich troche robione w zyciu, bywalam polamana i skrzywiona:)
Y jak yards i inne dziwne jednostki miary, wagi, temperatury, na ktore mimo tylu lat w tym kraju nie przeszlam - nadal temperature odczytuje w Celcjuszach a nie w Farenheitach, mierze w cm i metrach a nie yard'ach, stopach i inch'ach, niewiele mi mowia uncje, tylko waze sie w funtach, i przeszlam na cups i inne amerykanskie miarki przy gotowaniu,
Z - jak zdjecia i zdrowie, zdjecia musza byc!!!, to moja obsesja, wieczna pamiatka wiec cale szczescie ze trafilam na fotografa z zamilowania, ktory mi tych zdjec produkuje tysiace:) Zdrowie pielegnuje z pasja, nie tylko swoje rowniez mojej rodziny, staram sie zdrowo nas odzywiac, uprawiac sporty, brac witaminy, prowadzic jak najzdrowszy tryb zycia, kontrolowac sie u lekarza.
Ufff jesli przebrneliscie przez ta liste to gratulacje:)
Duzo mozna sie dowiedziec o sobie probujac wymyslic te wszystkie alfabetyczne hasla.
poniedziałek, 2 września 2013
Nasz model
Wiesiu wczoraj zabral Olusia do Busch Gardens, gdzie Olus zaprezentowal wszystkie mozliwe minki jakie przyszly mu do glowy:) I musze przyznac, ze nasz syn juz od jakiegos czasu wykazuje sie bardzo przed obiektywem aparatu. Doslownie na sam widok tegoz sprzetu ustawia sie do zdjecia i zamiera w jakiejs komicznej pozie:))) Nie trzeba go namawiac - tak jak kiedys, a zdjatka wychodza czasami przesmieszne:)))
Sami zobaczcie...

Olus z malpkami:)
sobota, 31 sierpnia 2013
Zmienilo się!
Kwiecien 2005
Chimney Rock NC
Jestem w pierwszych dniach ciazy z nasza Maycia, chociaz sama o tym nie mam jeszcze pojecia:)
Sierpien 2013
Miejsce to samo, moze bardziej omszale:)
Tylko fotogenicznych modeli nam przybylo!
czwartek, 29 sierpnia 2013
Moje chwile
Przeczytalam znowu Chustke - tym razem ksiazke:) Sciagnelam sobie na kindle:) A jakze! Dobra literature mozna czytac wielokrotnie i nigdy sie nie nudzi. Czytalo sie troche inaczej, bo juz znam zakonczenie, wiec wszystko mialo wieksze znaczenie , kazde slowo, kazdy wiersz, kazde slowo z piosenki, ktora sluchala.
I wam tez polecam, bo to historia o milosci, a nie o umieraniu:) Dziala jak najlepsza terapia:)
Ustawia cie do pionu, uczysz sie ponownie zauwazac dobre chwile i przekuwac kazdy negatyw w pozytyw, doceniac szczescie w tym momencie w ktorym sie przydarza.
Wczoraj skonczylam czytac i zastanowilam sie jakie dobre chwile przezylam przez ostatnie pare dni...
Wy tez sie zastanowcie, odnotowywujcie dobre momenty, przezywajcie radosne chwile, dostrzegajcie pozytywy, usmiechy, grzecznosci, zachwycajcie sie czyms i doceniajcie cos kazdego dnia! Cieszcie sie z kazdego dnia, ktory jest wam podarowany. Ja zmierzam:)
I wam tez polecam, bo to historia o milosci, a nie o umieraniu:) Dziala jak najlepsza terapia:)
Ustawia cie do pionu, uczysz sie ponownie zauwazac dobre chwile i przekuwac kazdy negatyw w pozytyw, doceniac szczescie w tym momencie w ktorym sie przydarza.
Wczoraj skonczylam czytac i zastanowilam sie jakie dobre chwile przezylam przez ostatnie pare dni...
- wracajac ze szkoly Olusia minelam z jednej strony dwie rodziny majestatycznych pieknych zurawii, a z drugiej spacerowal wielki zolw wodny:)
- kiedy poczulam sie zmeczona i spiaca popoludniu Olus widzac mnie lezaca przez chwile na sofie wlaczyl mi kolysanki na ipad
- odbierajac Maye z pozalekcyjnych zajec chóru - na ktore ja sama namowilam, chlonelam jej ekscytacje i radosc, szczesliwa gadala jak najeta przezywajac pierwsza probe a ja delikatnie klepalam sie po plecach gratulujac sobie po cichu dobrego posuniecia:)
- widok zachwyconego Olusia trzymajacego owlosiona wielka pomaranczowo-czarna gasienice na dloni - jak zwykle sam ja wypatrzyl i zlapal, przemawial do niej jak do swojego ukochanego zwierzaczka:)
- upieklam bardzo zdrowy chleb bananowy z siemieniem lnianym, chia seeds i olejem kokosowym
- udalo mi sie po raz kolejny wstac wczesnie rano i wymknac sie z domu na samotna przebiezke po uspionym jeszcze osiedlu podziwiajac wschod slonca nad naszym najwiekszym jeziorem
- wczoraj zrobilam sama samiutenka zakupy spozywcze!!! nikt mi nie marudzil, nie prosil o bzdurne rzeczy, nie uciekal, nie narzekal, nie popedzal. Tylko ja, moja lista i kupony. Wszystko poszlo sprawnie i szybko!
- po obiedzie udalo mi sie ze spokojem obejrzec moj ulubiony program: Who do you think you are? polecam! Wiesiu bawil sie z Olusiem, a Maya ogladala film na komputerze i rysowala jednoczesnie - czesto tak robi, bajki i filmy ja bardzo inspiruja:)
- dostalam piekny obrazek od Mayci, i po raz kolejny zdalam sobie sprawe jak bardzo moja corka jest utalentowana plastycznie:)
Wy tez sie zastanowcie, odnotowywujcie dobre momenty, przezywajcie radosne chwile, dostrzegajcie pozytywy, usmiechy, grzecznosci, zachwycajcie sie czyms i doceniajcie cos kazdego dnia! Cieszcie sie z kazdego dnia, ktory jest wam podarowany. Ja zmierzam:)
środa, 28 sierpnia 2013
Szkola
Ufff udalo nam sie przezyc pierwszy tydzien szkoly bez wiekszych obsów i wpadek, stresow i placzu:)Ale i tak musze przyznac, ze pierwszy tydzien szkoly jest chyba jednym z najbardziej stresujacych i meczacych okresow dla wszystkich rodzicow dzieci w wieku szkolnym. Wlasciwie nawet tydzien poprzedzajacy rozpoczecie nowego roku szkolnego jest juz przedsmakiem czekajacego nas juz za rogiem mniejszego lub wiekszego chaosu i gonitwy. Trzeba na czas zaopatrzyc sie we wszystkie potrzebne "school supplies" czyli przybory i zeszyty szkolne. Tutaj wszystkie szkoly publikuja swoje wlasne listy dla kazdego rocznika osobno i wszedzie po sklepach tulaja sie mamy albo nawet cale rodziny wpatrzone w dlugie listy zakupow goraczkowo szukajace pozadanych przedmiotow - a jest tego troche!!! W tym roku zapotrzebowanie szkolne do drugiej klasy dla Mayci pochlonelo ponad 100$!!! Najwiekszy problem jednak rodzice naszej szkoly mieli z dostarczeniem tych ton papieru, brulionow, i calej reszty. Musialam zatrudnic Wiesia jako tragarza:)
Jesli dziecko startuje w nowej szkole trzeba dostarczyc odpowiednie dokumenty od jego lekarza - karte szczepien i oswiadczenie o stanie zdrowia dziecka na podstawie ogolnego corocznego badania.
W przypadku Mayci trzeba bylo jeszcze skompletowac jej uniforms czyli mundurki, ktore sa wymagane w jej szkole - nie tylko odpowiedniego koloru i stylu, a takze z wyszytym logo szkoly.
Jak dziecko rosnie jak drozdzach - patrz: moja corka!!! to trzeba co roku kupowac nowe mundurki.
Ale to dopiero poczatek...tuz przed powrotem do szkolki musimy wziac udzial w spotkaniu orientacyjnym by dowiedziec sie do jakiej klasy nasze dziecko zostalo przydzielone i poznac nowa nauczycielke. Co roku bowiem dzieci sa przemieszane ponownie i umieszczane w nowo utworzonych klasach i jednoczesnie jakby to nie bylo zbyt stresujace dla dzieci - zmienia sie ich nauczycielka.
Tak wiec kazdego roku dzieciarnia zaczyna nauke w nowej klasie, z innymi dziecmi niz poprzednio, z nieznana im jeszcze nowa pania, a rodzice co roku nie wiedza czego sie spodziewac i jak dobrze ich pupilek odnajdzie sie w nowym otoczeniu z innym pedagogiem.
Wraz z poczatkiem szkoly zaczyna sie rowniez zapisywanie na zajecia pozalekcyjne - trzeba podjac wazkie decyzje o tym jakie sporty dziecko chce i moze uprawiac, jakie talenty chce rozwijac, gdzie i na kiedy zapisac no i oczywiscie ile to kosztuje???? Jesli ma sie kilkoro dzieci ustalanie charmonogramu zajec by mozna bylo kazde odstawic i potem odebrac o odpowiedniej godzinie moze delikatnie mowiac nastreczac wiele problemow.
Nagle z dnia na dzien zmienia sie rutyna calej rodziny wywracajac do gory nogami wczesniejszy porzadek. W wielu rodzinach wchodzi w gre rowniez stres zwiazany z rozstaniem sie po raz pierwszy przed drzwiami szkoly - do szkoly Mayci na przyklad rodzice nie sa wpuszczani z wyjatkiem rodzicow uczniow Kindergarten czyli opowiednika polskiej zerowki w szkolach - ale to tylko i wylacznie pierwszego dnia!
Ja odstawialam dwojke dzieci - Maye na 8:30 do 2-giej klasy:)
I Olusia na 9:00 do VPK czyli na 3 bezplatne godziny do takiego przedszkola.
Do tego Maya ma 3 klasy tanca na tydzien - Acro, Ballet i Jazz, oraz zapisalam ja do chóru szkolnego, poza tym od wrzesnia zacznie raz w tygodniu chodzic na religie.
Olusia mielismy zamiar zapisac na karate - na jego wczesniejsze zyczenie, ktore jednak zmienil i odmowil uczestniczenia w jakichkolwiek zajeciach pozalekcyjnych:) Tak wiec na razie zdecydowalismy sie poczekac az cos go zainteresuje.
W naszym domu obylo sie bez placzu i dramatow. Dzieciary byly bardzo podekscytowane, ciekawe nowych kolegow i w zadnej mierze nie lkaly za mna kiedy zostawialam je na progu ich szkol:)
Jednakze mimo braku wiekszych problemow nie wiedziec czemu codziennie wieczorem bylam absolutnie padnieta. Wszystko szlo zgodnie z planem procz tego ze ten nagly wskok na duzo wieksze obroty i duzo wieksza wydajnosc dawal mi o sobie znac pod koniec dnia totalnym wykonczeniem:)))
Ale wiem ze to kwestia przyzwyczajenia do nowego planu zajec i obowiazkow:)
środa, 14 sierpnia 2013
Wspomnienia z wakacji
Powoli zblizamy sie do konca wakacji - tych od szkoly znaczy sie:) bo pogoda wakacyjna bedzie sie pewnie utrzymywac az do konca pazdzienika:) Ale juz w przyszlym tygodniu dzieciaki ida znowu do szkol!
Nadszedl wiec czas by powspominac nasze wakacje...a jest co!!!
Spedzilismy 3 wspaniale tygodnie z moim bratem Lukaszem i jego rodzinka. Kazdy dzien byl intensywny, czeste wycieczki, plazowanie i niemalze codziennie moczenie sie w naszym osiedlowym basenie wypelnilo nam ich pobyt:) Oczywiscie sa zdjecia:)
Od razu po wyjezdzie rodzinki zapakowalismy sie i wyruszylismy do Charlotte by spedzic troche czasu z Kalinowskimi. Tam wybyczylismy sie za wszystkie czasy:))) Najedlismy, wyspalismy, jednym slowem pelna laba! Znalezlismy z Wiesiem nawet czas na randke:) Wybralismy sie tez calym towarzystwem w gory Pn Karoliny nad Jezioro Lure - bo jeszcze nas tam nie bylo! I spedzilismy milo czas w wynajetym domu na zboczach tegoz jeziora.
A teraz trzeba sie pozbierac do kupy, zmobilizowac, przyszykowac do kieratu szkolnego. Juz wczoraj Maya zaczela swoje pierwsze lekcje w szkole tanca, a ja wrocilam na zajecia yogi dzisiaj i malo tam nie padlam z wysilku:)))
Mam nadzieje ze tez milo spedziliscie te wakacje....szkoda tylko ze tak szybko zlecialy...:(
Nadszedl wiec czas by powspominac nasze wakacje...a jest co!!!
Spedzilismy 3 wspaniale tygodnie z moim bratem Lukaszem i jego rodzinka. Kazdy dzien byl intensywny, czeste wycieczki, plazowanie i niemalze codziennie moczenie sie w naszym osiedlowym basenie wypelnilo nam ich pobyt:) Oczywiscie sa zdjecia:)
Od razu po wyjezdzie rodzinki zapakowalismy sie i wyruszylismy do Charlotte by spedzic troche czasu z Kalinowskimi. Tam wybyczylismy sie za wszystkie czasy:))) Najedlismy, wyspalismy, jednym slowem pelna laba! Znalezlismy z Wiesiem nawet czas na randke:) Wybralismy sie tez calym towarzystwem w gory Pn Karoliny nad Jezioro Lure - bo jeszcze nas tam nie bylo! I spedzilismy milo czas w wynajetym domu na zboczach tegoz jeziora.
A teraz trzeba sie pozbierac do kupy, zmobilizowac, przyszykowac do kieratu szkolnego. Juz wczoraj Maya zaczela swoje pierwsze lekcje w szkole tanca, a ja wrocilam na zajecia yogi dzisiaj i malo tam nie padlam z wysilku:)))
Mam nadzieje ze tez milo spedziliscie te wakacje....szkoda tylko ze tak szybko zlecialy...:(
Subskrybuj:
Posty (Atom)













