Powoli, bardzo powoli zaczynam myslec, ze juz niedlugo przyjdzie czas, ze pojde do pracy, cos zarobic. Nie wiem gdzie jeszcze, nie wiem kiedy i nie wiem jak:) ale czuje w kosciach, ze nadchodza zmiany.
Ale poki co delektuje sie byciem tylko mama.
Zazwyczaj pisze jak to trudno byc mama, jak wiele obowiazkow mam, jaka jestem zmeczona, jak mam dosyc, jak sie czasami uzeram, jak jest ciezko itd Bo wiadomo polak a nawet polka czasami lubi pomarudzic i troche ponarzekac. Co nie znaczy, ze nie dostrzegam plusow swojej aktualnej sytuacji:) A jest ich wiele. Nawet powiedzialabym bardzo wiele.
Po pierwsze - jestem, dokladnie tak po prostu jestem dla moich dzieci i dla mojego meza. Od rana do wieczora, codziennie. I cieszy mnie bardzo to, ze moge im zaoferowac swoja obecnosc. I wiem, ze taka uciecha jest o wiele wiele wieksza niz gdybym zarobila pare groszy i mogla kupic im Wii albo jakiejs inne cacko. I wiem, ze nie kazdy potrafi tylko byc dla kogos, to tez trzeba umiec:) I wydaje mi sie, ze ja troszke to potrafie:) Nie musze i nigdy nie musialam fundowac moim dzieciaczkom rozstan, placzow, blagan, sobie stresow. Jestem dla nich, kiedy mnie potrzebuja, kiedy sie przewroca, kiedy sa glodne, kiedy chca siusiu, kiedy sa chore itd. I ciesze sie, ze bylam kiedy zaczynaly mowic, chodzic, ze widzialam, ze poczulam pierwszy wybijajacy sie zabek, ze je znam, bo jestem z nimi caly czas. Z moja obecnoscia zwiazana jest tez mozliwosci dostarczenia ich na najrozniejsze zajecia - balet, pilka nozna, zajecia plastyczne itd.
Po drugie - kazdy dzien jest inny:) To mi sie bardzo podoba, bo nie lubie nudy. Moj plan dnia jest dosyc elastyczny. Musze sie oczywiscie pojawic w pewnych miejscach o pewnej godzinie kazdego dnia, ale...reszte dnia moge sobie zorganizowac jak chce:) Basen..., park..., zakupy, a moze kino...wycieczka na plaze...a moze do akwarium albo do muzeum dla dzieci, mozemy zasadzic nowe kwiatki...mozemy tez posiedziec w domu, obejrzec bajeczke, zagrac w gre...wyjsc na rower z dzieciarami...
Opcji jest duzo, zwlaszcza tutaj na Florydzie, a ja mam czas, zeby je z dziecmi realizowac.
Po trzecie - czasami udaje mi sie zrobic cos dla siebie, na co pewnie nie mialabym czasu pracujac. Jak na przyklad na prowadzenie tego bloga, na silownie, na przeczytanie ksiazki, na esperymentowanie w kuchni, na porzadki w szafach - na punkcie ktorych mam bzika:), na rozmowe z moja rodzina w Polsce, na hodowanie ziol i orchidei itd
I bylam juz namawiana do zrezygnowania z bycia pelno- etatowa mama na rzecz mamy ambitnej, pracujacej, zalatanej, zagonionej, ale zarabiajacej i....za kazdym razem zastanawialam sie czy chce tego dla siebie i dla mojej rodziny...i odpowiedz brzmiala: aktualnie nie, jeszcze nie. Zawsze sie wtedy zastanawialam czy bedac staruszka z usmiechem na ustach bede wspominala chodzenie do pracy czy moze chodzenie na spacery z moimi dziecmi...Poza tym lubie robic wszystko na 100% i mam te mozliwosc by byc 100% mama, dlaczego nie wykorzystac jej do konca....Dlatego jestem:)