Blog Asiulka (Joanny Kalinowskiej) - żony, matki, emigrantki. Opisuję nasze życie rodzinne na Florydzie, gdzie mnie przywiało a mąż pstryka fotki. Miłego czytania i oglądania!
poniedziałek, 17 września 2007
Polska telewizja
I musze wam sie przyznac ze po pierwszej radosci jaka mnie ogarnela gdy uslyszalam jezyk polski na swoim telewizorze przyszlo rozczarowanie:( Cokolwiek bysmy sobie nie wlaczyli - wszedzie polityka. Gadajace glowy na kazdym kanale, przepychanki slowne, ktorych nie rozumielismy (bo nie bylismy na biezaco) afery polityczne za ktorymi nie nadazalismy, skecze polityczne, ktore nas nie smieszyly, bo nie jarzylismy kontekstu. I w ogole przygnebienie wiejace z ekranu, codziennie zle wiadomosci, klocacy sie poslowie, biedni ludzie, ktorym zalalo gospodarstwa itd. Stwierdzilismy wiec ze skoncentrujemy sie moze na programach rozrywkowych, ale i na tym polu spotkalo nas rozczarowanie. Kuba Wojewodzki to jakis totalny wariat, a jego talk show to jakas parodia, bo jak mozna zapraszac kogokolwiek do swojego programu jesli nie dopuszcza sie go do glosu???? Nie wiem naprawde dlaczego ludzie zgadzaja sie przychodzic - tylko po to by pozwolic zrobic z siebie idiote i zostac wysmianym publicznie. Program ten wywoluje jedynie moje rozdraznienie i ogolne zdegustowanie. Myslalam, ze Szymon Majewski bedzie lepszy ale to tez niestety przerost formy nad trescia. Wiadomosci, ktore staramy sie ogladac wypelnione sa po brzegi komentarzami politycznymi, i jest to przyznam szczerze dla nas troche meczace i dolujace. Spodobal mi sie natomiast bardzo serial Magda M. bo przez lato lecialy powtorki, ale niestety wraz z koncem lata skonczylo sie i to:( Jedyny talk show, ktory mnie ciekawi to Miasto Kobiet. Z przyjemnoscia obejrzelismy sobie Sopot, zwlaszcza, ze moj brat robil tam dzwiek :)
Wiem ze moja opinia opiera sie na bardzo malej probce polskiej telewizji, wiec nie jest zbyt obiektywna, ale z przykroscia musze przyznac ze milej spedza nam sie czas ogladajac amerykanska TV. Wiele mozna jej zarzucic, oj wiele! ale przynajmniej nie mam ochoty sie powiesic po spedzeniu paru godzin przed telewizorem. Kiedys na poczatku wysmiewalam sie strasznie z tego dziwnego wrecz entuzjazmy amerykancow, tej ich radosci, energii, ekscytacji, ktora prezentuja w kazdym niemalze programie, ale o dziwo przyzwyczailam sie juz do tego, a tego wlasnie brakuje polskiej telewizji. Nie pomagaja kretynskie komentarze Wojewodzkiego i totalnie zakrecone pomysly Majewskiego. Mimo wszystko ciesze sie jednak, ze moge zobaczyc co dzieje sie w Polsce, szkoda tylko ze nie dzieje sie zbyt dobrze, to mnie bardzo smuci:(
piątek, 7 września 2007
Cała prawda o emigracji
Jest wiele aspektow zycia tutaj, ktore nie sa zbyt wesole i czesto mnie przygnebiaja.
Najbardziej fakt ze moja rodzina jest tak bardzo daleko. Tesknie strasznie i czuje sie czasami bardzo osamotniona. Zwlaszcza, ze jakos nie potrafie zaprzyjaznic sie z amerykankami. Nie wiem czy wynika to z roznic kulturowych czy innej mentalnosci... Brakuje mi moich znajomych z Polski. Utrzymuje z nimi wprawdzie staly kontakt, podobnie jak z moja rodzina, z ktora moge sie nawet widywac dzieki polaczeniom video, ale to nie to samo.
Poza tym nie wiem czy zdajecie sobie sprawe ze zaczynanie nowego zycia w nowym miejscu jest z jednej strony bardzo ekscytujace ale z drugiej - bardzo stresujace, zwlaszcza jak sie przebywa w tym kraju nielegalnie, bez zadnych dokumentow. Przez 4 lata mojego pobytu tutaj balam sie ze w razie zatrzymania przez policje zostane deportowana. Jezdzilam samochodem z dusza na ramieniu bo nie posiadalam amerykanskiego prawa jazdy, pracowalam jako niania nie majac pozwolenia na prace, i w kazdej sytuacji wymagajacej pokazania dowodu tozsamosci denerwowalam sie strasznie bo ja takiegoz dokumentu nie posiadalam. Mialam problemy ze znalezieniem pracy, bo Floryda to nie Chicago i Nowy Jork, tu trzeba miec samochod i jakies wiarygodne papiery. Uratowalo mnie miedzynarodowe prawo jazdy, ktore kupilam przez internet - nic nie warte od strony merytorycznej ale wygladajace jak prawdziwe. Nie pomagal fakt, ze moj angielski mimo wieloletniej nauki w Polsce nie byl perfekt. Akcent i klopoty z wypowiedzeniem zdradzaly moje pochodzenie. Stresowalam przy zalatwianiu kazdej nawet najbadziej drobnej sprawy, balam sie ze czegos nie zrozumiem, nagle nie bede potrafila znalezc slow. Balam sie odbierac telefony, nawet wizyta u lekarza lub w banku byla dla mnie stresem. Na poczatku we wszystkim wyreczal mnie Wiesiu, chyba po prostu widzial moj strach w oczach i chcial mi go oszczedzic. Oczywiscie z czasem jest coraj lepiej i z kazdej zalatwionej przez siebie sprawy czlowiek cieszy sie tak bardzo i jest z siebie taki dumny. Moim ostatnim najwiekszym sukcesem bylo zamowienie dla mojej mamy biletu lotniczego przez telefon.
Tak wiec zycie na emigracji nie jest uslane rozami, przeciwnie jest czasami trudniejsze. Ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo prawda?:) Dzieki temu ze musialam stawic czola tylu problemom i przezwyciezac swoj strach codziennie czuje sie teraz silniejsza, pewniejsza siebie.
A na moje szczescie zlozylo sie wiele pomocnych dloni, zbiegow okolicznosci, okazji, z ktorych skorzystalam gdy stanely przede mna. I tak naprawde szczescie jest tam gdzie czlowiek je widzi, a ja je widze w oczach mojego meza i corki i moze to wlasnie odbija sie w moich oczach i widoczne jest na naszych fotografiach :)
środa, 22 sierpnia 2007
Ciekawostki
Pomyslalam ze fajnie bedzie zabawic sie w to z odwiedzajacymi nasz blog. Zastanowcie sie czego nie znosicie a co uwielbiacie, co jest charakterystyczne tylko i wylacznie dla was - najdziwniejsze i najsmieszniejsze rzeczy jakie przyjda wam do glowy.
Oto przyklad:
Asia - lubi zapach konwalii i przypalonych zmieniakow, nienawidzi watrobki i szpinaku, uwielbia robic porzadek w szafach wszelkiego rodzaju (nawet nie swoich) i ogladac stare zdjecia. Potrafi zdrobnic prawie kazdy rzeczownik na swoj unikalny sposob i ma spora kolecje torebek, ktore co jakis czas liczy podobnie jak reszte swoich ciuszkow i butow. Nie lubi ludzi, ktorzy smieja sie idiotycznie i dusi sie gdy w poblizu ktos pali papierosa.
Wiesiu - nie cierpi kalafiora, za to przepada za lodami i grejfrutami - w ogole to owocowy typ faceta. O kobietach mowi "facetki", nie cierpi byc pasazerem w samochodzie. Pasjonuja go "reality show", lubi odkladac rzeczy na swoje miejsce i zapalac wszedzie swiatla. Ulubiona pozycja - lezaca.
Maya - ulubione slowo: daj, ulubiony owoc: truskawka. Nie cierpi chodzic w sandalach po piasku, uwielbia puszczac baki i oprozniac szuflade taty. Przerazaja ja publiczne toalety, pasjami rozdaje buziaczki.
A teraz wasza kolej...:)
piątek, 17 sierpnia 2007
Faza słuchania i faza nie spania
Wiecej spedzamy czasu w domu i probujemy namowic Maycie do mowienia, na razie jednak bez wiekszych rezultatow. Mimo ze Mayeczka nasza rozumie wszystko co sie do niej mowi, reaguje na wszystkie polecenia i potrafi imitowac odglosy wydawane przez bardzo wiele zwierzatek - ktore umie wskazac na zdjeciu lub obrazu, i pokazuje znaki jezyka migowego, ktorych nauczyla sie ogladajac bajeczki edukacyjne to jednak procz paru slow - mama, tata, baba, daj, baby, tu, nie chce za chiny powtorzyc zadnego innego slowa. Pocieszamy sie ze ma jeszcze czas, bo nie skonczyla nawet dwoch lat i moze miec troche namieszane bo ma kontakt z dwoma jezykami to jednak widok innych dzieci w jej wieku, szczegolnie jej kuzyna Dawida w Polsce mowiacych coraz wiecej i wiecej kazdego nastepnego dnia powoduje ze jestesmy troszke sfrustrowani i zawiedzeni. To sfrustrowanie wiaze sie w moim przypadku rowniez z maycinymi problemami ze spaniem ostatnio. Budzi sie prawie co noc, ale to nie bylo by az tak uciazliwe gdyby zasypiala szybko ponownie, niestety przez ostatnie dwa tygodnie Maycia placze po polozeniu jej do lozeczka i czasami usypianie jej zajmuje nam az dwie godziny w srodku nocy. Nie wiem juz co robic a czego nie robic, probowalam ignorowac ale po 20 minutach jej lkania dalam za wygrana i popedzilam ja przytulic. Mam nadzieje ze to tylko faza, ktora wkrotce minie. I czekam az te wszystkie informacje, ktorych Maya tak laknie bo pyta sie o wszystko, ekspoloduja niedlugo jakimis niesamowitymi zdolnosciami jezykowymi.
niedziela, 5 sierpnia 2007
Zab madrosci
Dawno nic nie pisalam, bo pochlania mnie prawie calkowicie wychowanie Mayci, ktora rosnie nam doslownie w oczach, oraz prowadzenie domu, a ostatnio dochodzenie do siebie po wyrwaniu drugiego juz zeba madrosci. Pierwszy pojawil sie w zeszlym roku kiedy jeszcze karmilam Maycie piersia. Nie chcialam z tego powodu odstawiac jej od piersi wiec meczylam sie przez pare miesiecy, bo zabek rosl sobie prostopadle w stosunku do pozostalych zebow i naciskal na nie tak mocno ze nie moglam czasami otworzyc ust tak bardzo cala szczeke mialam obolala. Gdy doszlo do wyrwania zakonczyla sie moja meczarnia, zagoilo sie blyskawicznie. Tym razem historia sie powtorzyla, z ta roznica ze od razu popedzilam do dentysty by usunac drania, majac nadzieje ze unikne cierpien o wiele szybciej.
Nie boje sie dentysty tak bardzo jak wszyscy moi znajomi i rodzina. Moja mama twierdzi ze jestem pod tym wzgledem troche nienormalna:) Ja mysle ze wynika to z tego, ze od malego musialam chodzic regularnie do stomatologa bo nie odziedziczylam dobrych genow "zebowych" i co roku spedzalam pare godzin na fotelu u dentysty probujac zalatac swoje liczne ubytki. Nie stac nas bylo na prywatnych stomatologow i pokrycie kosztow znieczulen wiec po prostu nie mialam wyjscia musialam przyzwyczaic sie do borowania na zywca. Tak sie zahartowalam ze na studiach mialam robione leczenie kanalowe jedynki bez zadnego znieczulenia - tutaj w stanach to nie do pomyslenia. Amerykanski stomatolog nie zacznie borowac zanim nie zrobi zdjecia i nie zaaplikuje znieczulenia - i nawet nie pyta sie czy je chcesz, to jest po prostu norma. Nawet miejsce, w ktore ma ci wkluc igle znieczula najpierw specjalnym zelikiem:)
Ale wracajac do mojego zeba madrosci, okazalo sie za tym razem usuniecie go nie bedzie wcale takie latwe bo polozony byl zupelnie na boku, poza tym wywolal juz infekcje. Musialam wyleczyc infekcje penicylina a potem poddac sie zabiegowi rozpolowienia tegoz zeba i wyrywania owych polowek:( Nie bylo to przyjemne, chociaz nic nie bolalo bo oczywiscie mialam porzadne znieczulenie. Problem zaczal sie jak znieczulenie zaczelo przechodzic.
Od zeszlego wtorku jestem na silnych lekach przeciwbolowych, proby odstawienia ich nie powiodly sie jak na razie. Opuchlizna troche sie zmniejszyla, ale nadal nie moge jesc niczego co wymaga gryzienia. A najgorsza jest swiadomosc ze to dopiero drugi zab madrosci, byc moze czekaja mnie jeszcze dwa takie epizody:(
Nikomu nie zycze podobnego przezycia, zwlaszcza jak trzeba mimo wszystko zajmowac sie dzieckiem, bo ono nie rozumie ze mamusie boli pol szczeki.
Ale mam tez dobra wiadomosc, bardzo dobra!!! Niedawno dowiedzialam sie, ze moja najlepsza przyjaciolka Beata spodziewa sie swojego pierwszego dziecka:))) Ciesze sie tak bardzo jakbym to ja sama byla w ciazy. Zostane znowu ciocia!!! a moja przyszywana siostra zostanie mama i bardzo ale to bardzo jestem szczesliwa jej szczesciem.
Tym optymistycznym akcentem koncze i pozdrawiam wszystkich odwiedzajacych.
niedziela, 8 lipca 2007
Krótkie wakacje
sobota, 16 czerwca 2007
Dzień Ojca
Zbliza sie Dzien Ojca. W stanach obchodzony jest 17 czerca. W zwiazku z ta okazja Maya poprosila mnie abym napisala w jej imieniu, bo ona bidulka nie potrafi jeszcze pisac:) pare slow dla jej taty!
A mianowicie Maycia chciala mu podziekowac za to jakim wspanialym tatusiem jest dla niej i zyczyc mu by zawsze byl dla niej tak opiekunczym i kochajacym rodzicem. Powiedziala mi nawet za co konkretnie tak docenia swojego tate, za to, ze:
- przytula ja czesto
- bawi sie z nia do upadlego
- karmi, przewija, bierze na rece
- rysuje jej pieknie zwierzatka i pozwala zagryzmolic te swoje male dziela sztuki
- uklada z nia wielkie wieze z klockow
- robi jej cudne zdjecia i nie wymaga od niej pozowania a do tego od razu pokazuje rezultat i probuje uczyc techniki fotografowania juz od najmlodszych lat
- zawsze ja ladnie wyszoruje gdy przychodzi pora kapania
- cierpliwie znosi jej zabawy czesto polegajace na wlazeniu na niego, popychania go, turlania go po calej podlodze itd
- codziennie wieczorem dokladnie czysci jej zabki
- pozwala jej zdejmowac sobie okulary, a czasami nawet pozwala pobawic sie swoim czaderskim telefonem
- pokazuje codziennie wieczorem jak powinna sprzatac swoje porozrzucane zabawki
- uczy ja mowic, powtarzajac slowa po 100 razy:)
- dokarmia doslownie wszystkim, daje nawet pic z butelki i ze szklaneczki
- zawsze daje buzi, nawet po kilka razy pod rzad
- jak nie idzie do pracy to przychodzi rano wyciagnac ja z lozeczka
- kupuje ladne zabaweczki, na przyklad wozeczek dla lalek, fotelik Elmo, w ktorym moze sobie wygodnie siedziec, a ostatnio dal sie namowic na kupno pluszowego Elmo:)
- przegrywa dla niej bajeczki, ktore ona uwielbia ogladac
- udaje jej sie zawsze przekonac go by mogla wziac z lozeczka swoj kocyk do spania, nawet jak jeszcze nie jest pora spac i mama by jej na to nie pozwolila
- dba zawsze i wszedzie o jej bezpieczenstwo
- pozwala jej skakac po lozku i pobiegac na golaska przed kapiela, i w ogole jest super tata!
Na koniec Maya kazala mi napisac ze bardzo kocha swojego tatusia!
Tak miedzy nami - mysle, ze z tej Mayci jest straszna chwalipieta, ale ma racje opowiadajac ze ma wspanialego ojca. Nie bede wiec jej karcic, ze nie powinna az tak sie chwalic skoro to swieta prawda i jest okazja by ja ujawnic, w koncu Dzien Ojca za pasem.
Pozdrawiam wszystkich tatusiow, szczegolnie mojego Tatula tam daleko za oceanem, mojego brata, dziadka, mojego tescia,a takze Mico, Waldiego, Pawla, Zajaca, Grzegorza, i wielu wielu innych.
Happy Father's Day!!!
czwartek, 31 maja 2007
Mój cud!
Mialam w zyciu wiele szczescia, wiele radosnych momentow, ale moim najwiekszym szczesciem jest ona. Nie wiem jak bylabym przybita wystarczy jedno spojrzenie na moja mala smerfetke bym sie usmiechnela.
Z okazji Dnia Dziecka chcialabym jej zyczyc by zawsze byla taka wesola i rozesmiana. Jest najbardziej pogodnym i szczesliwym dzieckiem jakie w zyciu widzialam. Mam nadzieje ze taka pozostanie.
Wybralismy jej imie "Maya" majac nadzieje ze bedzie radosna i sloneczna tak jak to imie i taka wlasnie jest nasza corka - bardzo majowa:)
czwartek, 24 maja 2007
Rozpieszczać czy nie?
Obydwoje z mezem jestesmy zdania ze co za duzo to nie zdrowo, bo im wiecej zabawek dziecko dostaje tym mnie je docenia i szybciej sie nimi nudzi. Kupujemy wiec jej rzeczy tylko z jakis konkretnych okazji i nie sa to pokazne prezenty. Zauwazylismy ze Maycia cieszy sie tak samo z ekstra prezentu co ze zwyklej wstazeczki.
Ale...dzisiaj poczulam sie naprawde zle widzac ile Dana - mala solenizantka posiada zabawek, ktore w wiekszosci sa bardzo edukacyjne. Moze powinnismy Mayci kupowac wiecej i w ten sposob stymulowac jej rozwoj... Moze wtedy ogladalaby mniej bajek bo bylaby bardziej zajeta... Wiadomo ze kazda zabawka po jakims czasie sie nudzi.
Oczywiscie nie mozna przesadzac - tak jak robia to rodzice tamtej malej. Nie sadze zeby potrzebowala dwoch rowerkow, dwoch samochodow, calej kuchni dzieciecej, trzech stolow, dwoch zjezdzalni, dwoch domkow, hustawki, konia na biegunach, napompowanego palacu na podworku, piaskownicy:)i calej tony innych zabawek.
Co najciekawsze szczesliwa posiadaczka tego calego przybytku wydawala sie niezdolna do bawienia sie z innymi dziecmi. Nie zwracala w ogole uwagi na swoich malych gosci, biegala samotnie po calym domu i podworku. Jest jedynaczka wiec moze nie potrafi, ale Maya tez jak na razie nie ma rodzenstwa i zawsze cieszy sie z towarzystwa innych dzieci.
Ja mialam jedna lalke i jakos przezylam swoje dziecinstwo, Maya ma ich juz 5 chyba i wozeczek do wozenia ich. Wiekszosc zabawek ktore posiada dostala w prezencie od rodziny i znajomych. Ja osobiscie nie kupilam jej jeszcze zadnej lalki:) Za to wydalam juz mala fortune na ksiazeczki dla niej - polskie i amerykanskie.
Moze z okazji zblizajacego sie Dnia Dziecka sprezentujemy naszej smerfetce cos ladnego...
A tak na marginesie czy wasze dzieci tez powtarzaja jakies tajemnicze slowa, ktorych znaczenia nie jestescie w stanie rozszyfrowac? My wlasnie probujemy dojsc co znaczy: apiii i dadzi:)
Pozdrawiam wszystkie mamy!!!
czwartek, 3 maja 2007
Zbliża się wielkimi krokami...
29 maja chyba powinna zrewidowac swoje poglady, bo jak sie okazalo zadna z niej wrozka i zdziebko sie pomylila co do mnie, co do nas:)
5 lat razem, 3 lata po slubie i prawie 1.5 roku z owocem naszej milosci - Maycia, ktora jest dla nas calym swiatem. I mimo ze nie mamy juz tyle czasu dla siebie, nie mozemy sobie pozwolic na romantyczna kolacje we dwoje w restauracji, wyjscie do kina lub na impreze to i tak nasz zwiazek trzyma sie dobrze i opiera wszelkim burzom.
Jeszcze wiekszymi krokami zbliza sie 56!!! rocznica slubu moich dziadkow, ktorym zycze wielu kolejnych rocznic i aby dotrwali do nich w dobrym zdrowiu!
Wszystkim majowym parom zycze duzo duzo milosci!
wtorek, 17 kwietnia 2007
A tooo???? pyta Maya
Poza tym caly czas krzyczy mama i tata, krzyczy jak nas widzi albo tak po prostu tylko dla sportu:) mowi tez: baba, baby i kilka razy powiedziala na siebie "jaja". Glownie jednak rozprawia w swoim baaardzo skomlikowanym mayciowym jezyku, ktorego jeszcze z Wiesiem nie rozpracowalismy. Wie tez jak mowi krowka, piesek, kura, kaczka, sowa i pokazuje jak slon podnosi trabe:)
Jej najnowsza pasja jest ukladanie wiez z klockow, wiekszych niz ona sama czasami. To zajecie pochlania ja bez reszty, najfajniejsza czescia tej zabawy jest moment kiedy uzna ze nadszedl czas na zburzenie budowli - wtedy ma dopiero frajde. Po zdemolowaniu swojego dziela zaczyna od nowa i tak w kolko!!!

Odkryla tez niedawno ze jest w stanie wdrapac sie na sofe a nawet stanac na niej i siegnac sobie po pilota do telewizora, telefon albo aparat mamy, wiec juz nie medzi nam zebysmy wlaczyli jej bajke tylko sama kradnie pilocika. Cieszy sie ze swojego odkrycia strasznie ale nam nie jest wcale do smiechu poniewaz niestety nasza corka nie zdaje sobie w ogole sprawy ze takie lazenie po wyzkach moze skonczyc sie niemilym upadkiem. Ostroznosc jest nieznanym zupelnie terminem dla niej, zachowuje sie jak kaskaderka albo osoba ktora swiecie wierzy ze potrafi latac a wszystkie meble a takze podloga sa wykonane z gumy.
Lubi rowniez maltretowac swojego ojca, na co on pozwala i dzielnie znosi ciaganie go za wlosy, wlazenie na niego itp
Ale najwiecej radosci sprawia jej ostatnio - pierdzenie! Tak tak moi drodzy, pierdzenie to najnowsza sztuczka naszej pociechy. Zaczela od popierdywania w wannie podczas kapieli, zupelnie niewymuszonego. Aktualnie nasza zdolna corka pierdzi na zawolanie:) Wystawia do tego swoja zgrabna pupcie w nasza strone i usmiecha sie zawadiacko czekajac na nasza reakcje. Wystarczy sie jej zapytac gdzie jest jej pupa...dla Mayci to zacheta by pokazac co jej pupa jest w stanie zrobic!
Az strach pomyslec jakie dziwne zdolnosci opanuje w przyszlosci Maya....
poniedziałek, 9 kwietnia 2007
Wielkanoc
Tyle przygotowan - sprzatanie, gotowanie, pieczenie i juz po wszystkim! Ale przynajmniej mielismy prawdziwe polskie swieta.
Tutaj w Stanach obrzedy wielkanocne polegaja glownie na zorganizowaniu dla dzieci tak zwanego polowania na jajka i pojsciu w niedziele do kosciola na msze sw. jesli jest sie oczywiscie praktykujacym katolikiem. Nikt nie bawi sie w robienie pisanek, nie jest tez popularne chodzenie z koszyczkami do poswiecenia - zreszta tylko w polskich parafiach odbywaja sie swiecenia pokarmow. A juz na pewno nikt sie tutaj nie bedzie wysilal i robil jakis swiatecznych porzadkow i przygotowywal tony jedzenia z tej okazji.
Ja naleze do tej mniejszosci, ktora sie jednak wysila:) Dlatego wlasnie nie mialam czasu by cos napisac - sprzatalam, pichcilam swiateczne potrawy i pieklam. Zrobilam wszystko co w mojej mocy zeby bylo wielkanocnie - byly pisanki, swieconka, baranek z masla, baba drozdzowa, biala kielbasa itd Tak wiec swietowalismy po polsku razem z naszymi goscmi - Beata i Adamem.
Maya podziwiala pisanki, zajadala sie kielbaska i cieszyla sie z towarzystwa naszych gosci.
A dzisiaj odwiedzila pania doktor i dowiedzielismy sie ze przybrala znowu troche na wadze i urosla az 4.5 cm. Wedlug wzrostu Maya plasuje sie az w 97% co oznacza ze tylko 3% dzieci w jej wieku jest wyzszych od niej.
Dzisiaj obchodzila tez swoje imieniny!!!
Ponizej pare fotek z naszych swiat!









