piątek, 10 kwietnia 2015

Wielkanocnie

Wielkanoc nadeszla i minela tak szybko, ze nawet nie zdazylam sie nia nacieszyc.
Nie pomogl wcale fakt, ze na tydzien przed swietami zostalam zatrudniona w Macy's - w takim wielkim sklepie w centrum handlowym. I nagle nasze zycie nabralo jeszcze szybszego tempa:)
Zwlaszcza , ze procz pracy i co tygodniowych obowiazkow mialam jeszcze na glowie wieksze zakupy, pieczenie, pichcenie i przygotowanie do wyjazdu wielkanocnego.
Ale dalismy rade:)
Odbylo sie coroczne malowanie jaj oczywiscie:)







 Bylismy ze swieconka - ktora w tym roku miala forme expressowa - 2 minuty:)



Zjedlismy pyszne sniadanie wielkanocne


 I nie obylo sie bez polowania na jajca:)



oraz innych zabaw:)






poniedziałek, 23 marca 2015

Spring break czyli przerwa wiosenna

Wlasnie dobiegla konca spring break dzieciakow. Tutaj w stanach dzieci nie maja ferii zimowych tylko przerwe wiosenna w marcu i wszyscy wtedy pedza glownie na Floryde, gdzie pogoda jest iscie wiosenno-letnia:)
My tez juz od paru lat w czasie tego wolnego tygodnia robimy sobie wypad rodzinny - zazwyczaj blisko plazy.  W tym roku zamiast planowac wypad wiosenny szukalam pracy i dopiero kiedy zdalam sobie sprawe, ze jednak nie zostane nigdzie zatrudniona:(  dalam Wiesiowi zielone swiatlo zeby zaczal organizowac jakas wycieczke skoro nie bede zajeta. Niestety plazowe miejsca byly juz pozajmowane, albo tak drogie, ze zdecydowalismy sie na Orlando.
Wiesiu znalazl resort, na ktory jeszcze bylo nas stac:)
I chociaz tylko godzinke drogi od nas:) to czulismy sie jak na mini wakacjach. Okazalo sie, ze ten osrodek procz naprawde ladnych pokoi a raczej apartamentow hotelowych z kuchnia, dwoma pokojami, balkonem, jaccuzi a nawet pralka i suszarka oraz pieknie zadbanych i zapraszajacych kompleksow basenowych oferuje rowniez inne atrakcje - gry i zabawy dla dzieci i doroslych. Dostalismy caly grafik zajec, ktore organizuja by uatrakcyjnic pobyt swoich gosci:)
Czulam sie troszke jak na dawnych polskich wczasach:)
Udalo nam sie wziac udzial w robieniu smores przy ognisku - pierwszy raz dla moich dzieci i dla mnie tez zreszta:) Pychota!!!




Olus wyhasal sie za wszystkie czasy na zamknietym playground. I wzielysmy z Maya udzial w grze Bingo na basenie.



 Poza tym naszym juz rodzinnym zwyczajem wakacyjnym odwiedzilismy pobliskie pole mini golfa:)





W ramach nowych doswiadczen kulinarnych odwiedzilismy restauracje japonska Benihana o ktorej juz sie troche nasluchalam od znajomych, ale jakos nigdy nie mielismy okazji tam zawitac. I tak jak napisalam wczesniej bylo to fajne "doswiadczenie" polegajace na tym, ze dostajesz swojego wlasnego kucharza - zonglera:) a ten na grillu umieszczonym przed twoim nosem przygotowywuje dania dla calego stolu gosci pray okazji chwalac sie roznymi sztuczkami zonglerskimi:) Jedzenie nie powalilo mnie, za to rachunek owszem:)



W drodze powrotnej do domu zajechalismy tez do Gatorland - takiego zoo dla aligatorow:)







Reszte przerwy wiosennej spedzilismy zbierajac truskawki - na Florydzie luty i marzec to sezon truskawkowy,

 i na basenie, bo jak wiadomo zimna woda nigdy nie przeszkadza dzieciakom w zabawie:)





wtorek, 10 marca 2015

Czas na dobry film!

Nie wiem czy juz kiedys o tym wspomnialam, ale jestesmy z Wiesiem absolutnymi maniakami filmowymi! Pod tym wzgledem dobralismy sie jak w korcu maku:) Lubimy chodzic do kina, ale nie zawsze mamy taka mozliwosc(czyt: nie mamy nianki dla dzieci) wiec ogladamy filmy w zaciszu domowym.  Liczba produkcji filmowych, ktore udalo nam sie obejrzec jest ogromna!!! Chcialam wam polecic kilka moich ulubionych, ktore zrobily na mnie najwieksze wrazenie.

"About time" (Czas na milosc) ten film byl dla mnie duza niespodzianka - bardzo mila, chyba nie byl zbyt popularny w kinach, a powinien, bo opowiada piekna historie o mlodym czlowieku, ktory dowiaduje sie, ze ma zdolnosc poruszania sie w czasie. Ja osobiscie przepadam za filmami, ktorych fabula jest zakrecona czasowo. Wystepuje w nim jedna z moich ulubionych aktorek - Rachel McAdams, a film na 7.8 gwiazdek na 10 mozliwych co oznacza, ze zostal doceniony przez krytykow filmowych:) Jest zabawny, ale rowniez wzruszajacy i bardzo mile go wspominam.

Interstellar - jedna z najnowszych produkcji amerykanskich, za ktorymi tak nawiasem mowiac nie przepadam, ale kurcze blade! ta robi wrazenie!!!! Obejrzyjcie w kinie koniecznie - wtedy jest najlepszy effekt! Historia jest interesujaca i bardzo wzruszajaca miejscami, efekty niesamowite!!! Film jest baaardzo dlugi i to troche zniecheca, ale po emisji rozumiesz dlaczego:) Ja nigdy nie bylam dobra z fizyki czy astronomii wiec moj mozg pracowal na zdwojonych obrotach, tym bardziej, ze ogladalismy wersje orginalna bez napisow, a ja mam zawsze klopoty ze zrozumieniem Matthew McConaughey:(

The good lie - ten film mnie bardzo poruszyl, moze dlatego, ze sama jestem emigrantka...:) Opowiada o rodzenstwie uchodzcow z Sudanu, ktorym udaje sie wyemigrowac do Stanow, gdzie probuja zaczac nowe zycie, a pomaga im Reese Witherspoon. 7.4 gwiazdki

The Imitation Game (Gra tajemnic) to jedyny film nominowany do oskara w tym roku, ktory zrobil na mnie wrazenie. To historia angielskiego matematyka Alana Turinga, ktory rozszyfrowal enigme w czasie II wojny swiatowej. Bylam zszokowana tym jak zostal potraktowany i zupelnie zapomniany. Po ostatniej klatce siedzialam wstrzasnieta i zasmucona. Dostal az 8.2 gwiazdki!

The Croods (Krudowie) to jeden z moich ulubionych filmow dla dzieci:) Bylam na nim w kinie z dzieciarami i komicznie sie usmialam.  Pare dni temu ogladalismy go ponownie w domu i znowu swietnie sie bawilam. Bardzo polecam!

Edge of tomorrow (Na skraju jutra) sama sie dziwie, ze polecam wam ten film, ale bardzo mi sie podobal! Tom Cruise w najlepszym wydaniu, i jeszcze lepsza Emily Blunt. Zazwyczaj nie ogladam tego typu kina, ale ta super produkcja mimo okrutnej strzelaniny miala fajna zakrecona czasowo historie. Jesli macie ochote na dobra rozrywke i kino akcji w najlepszym stylu to siegnijcie po ten film, a nie pozalujecie. 8 gwiazdek!!!

Secret life of Walter Mitty (Sekretne zycie Waltera Mitty) ten film mnie oczarowal. I nie potrafie wam powiedziec dokladnie dlaczego....moze dlatego, ze jest taki "uplifting" czyli podnosi na duchu...Wspanialy Ben Stiller i Kristin Wiig! To jest kino poprawiajace humor. 7.4 gwiazdki:)

Maleficent (Czarownica) to jest film, na ktory powinniscie zabrac swoja corke, zwlaszcza jesli wychowala sie na bajce o Spiacej Krolewnie. Pieknie zrobiony! Maya byla zachwycona!

Crazy stupid love (Kocha lubi szanuje) to juz starszy film, ale jeden z moich najbardziej ulubionych. Jesli jeszcze go nie widzieliscie to bardzo polecam. Steve Carell i Ryan Gosling to super gwiazdy tej produkcji! Fajnie zakrecona historia, swietna gra aktorow i niespodzianka na koncu. Dobre kino!

Bridesmaids (Druhny) jesli chcecie sie posmiac to bardzo polecam. Ja smialam sie do lez. Komiczna Kristen Wiig w swoim najlepszym wydaniu - uwielbiam ja!!! W ogole cala obsada byla niesamowita.
Ten film miejscami jest oblesny, ale to wlasciwie czyni go jeszcze bardziej smiesznym:))))

Alexander and the horrible, terrible, no good, very bad day (Alexander - okropny, straszny, niezbyt dobry, bardzo zly dzien) to jest bardzo fajny film familijny do obejrzenia cala rodzina. Bylismy na nim w kinie i swietnie sie bawilismy. Ja osobiscie jestem absolutnie za! filmami, ktore ucza moje dzieci pozytywnego myslenia i ogromnych walorow posiadania kochajacej rodziny.

I moglabym tak dlugo i dlugo wymieniac, ale sama osobicie nie lubie czytac dlugasnych postow wiec na razie zakoncze moje filmowe propozycje, cdn:)




wtorek, 3 marca 2015

Nowe wyzwania rodzicielskie

Czesto na lamach tego bloga pisalam o roznorodnych wyzwaniach przed ktorymi stawia nas rodzicielstwo. Zalilam sie, chwalilam sie kiedy udalo nam sie osiagnac jakis znaczacy postep lub rozwiazac dreczący nasza rodzinke problem.  I wydawac by sie moglo, ze skoro wyszlismy z pieluch, dzieci podrosly i poszly do szkoly i staly sie bardziej samodzielne, nasze klopoty sie skonczyly....
Taaaaa, fajnie jest pomarzyc:) Nasze troski przybraly tylko inna - bardziej skomplikowana i wymagajaca wyrafinowanych zdolnosci psychologicznych i wiekszego wysilku fizycznego, forme.
Zamiast podcierac tyleczki probujemy opanowac frustracje i zalamania, a faza nauki chodzenia i mowienia zostala zastapiona przez faze nauki jazdy na rowerze, wrotkach, lyzwach, gry w tenisa. Juz nie wystarczy trzymac za reke wchodzac na schody teraz trzeba sie spocic na korcie tenisowym, przytrzymac na lodowisku zeby dzieciak nie rozwalil sobie glowy. Skonczylo sie asystowanie przy rysowaniu kotka i pieska, czas zakasac rekawy i pomoc dziecku przy projekcie do szkoly. I nie wystarczy zapytac sie jak robi krowka:), trzeba wyjasnic latorosli ulamki, przepytac z tabliczki mnozenia i po raz enty wytlumaczyc roznice pomiedzy obwodem a powierzchnia. A wszystkie proby nakarmienia dzieciaczka zastapione zostaly bardzo rygorystycznymi zasadami zywieniowymi, ktore kazesz teraz swoim dzieciakom przestrzegac - czasami z marnym skutkiem.
Nadal jestes zandarmem, tylko zamiast pilnowac zeby synek nie przewrocil sie w parku kontrolujesz teraz jakie filmy oglada na youtube i jakie ksiazki czyta twoja corka. I wciaz uczysz ich dobrych manier, kultury i dobrego zachowania, ale juz nie wpajasz im, zeby dzielily sie zabawkami w piaskownicy tylko, zeby byly torelancyjne wobec innych, nie przeistoczyly sie w bullies i szanowaly starszych, zwlaszcza swoich wlasnych rodzicow i innych czlonkow rodziny. I juz nie musisz uczyc ich mowic teraz nalezy zlapac w pore na klamstwie by nie weszlo im to w krew:)
Z nianki zostajesz awansowany na psychologa i pocieszasz, wyjasniasz, podtrzymujesz na duchu, zagrzewasz do walki i wspominasz z lezka w oku   jak kiedys miales latwo - wystarczylo pocalowac stluczone kolanko:)))
Wszystko sie zmienia...oprocz twojej odpowiedzialnosci, procz wysilku, ktory wydaje sie byc zdwojony, twojej frustracji, strachu.  Kazde twoje slowo i spojrzenie jest analizowane i moze byc ci wczesniej czy pozniej wypomniane i uzyte przeciwko tobie. Nagle lapiesz sie na tym, ze masz opuchniety jezyk - tyle razy sie w niego ugryzles i z przerazeniem zdajesz sobie sprawe, ze przewrociles oczami i nie potraktowales powaznie problemu swojej corki:) I zamiast potykac sie o rozwalone po domu zabawki chodzisz albo po cienkim lodzie, albo po rozzarzonych weglach!!!
Nikt nie powiedzial, ze rodzicielstwo jest latwe i wiecie co, te testy, ze pozniej jest latwiej tez sa nieprawda!!! Wiec uzbrojcie sie w ciepliwosc, zacisnijcie zęby i przygotujcie sie psychicznie na kolejne niespodzianki i ciezka prace:))) Good luck!!!

poniedziałek, 23 lutego 2015

American Girl Doll Mania!

Nie wiem czy kiedykolwiek slyszeliscie o amerykanskim fenomenie a raczej jakiejs lekko niezdrowej modzie na super drogie lalki dla dziewczynek sprzedawane przez American Girl Store...? Sa to 18 calowe lale (niecale 46cm), ktore mozna sprawic swojej ukochanej corce lub wnusi za jedyne 100$ jest zdecydujecie sie na zwykla wersje lalki lub 140$ jesli wybierzecie lalke roku - ktora kazdego roku jest inna i sprzedawana jest tylko przez ten wlasnie rok.
Zapytacie na czym polega ow fenomen... A mianowicie Lala moze wygladac identycznie jak jej wlascicielka jesli tego wlasnie pragnie przyszla posiadaczka - zamawiajac lalunie mozna wybrac jaki sie chce kolor wlosow oraz dlugosc, kolor oczu a nawet karnacje! Lalka Roku natomiast posiada swoja wlasna bardzo amerykanska historie, ktora zostala spisana w specjalnej ksiazce dolączonej do lalki, ma swoj wlasny osobisty stroj i kilka innych wariantow ubraniowych do wykupienia oczywiscie - ma nawet okreslone zainteresowania i przyjaciolki - w postaci konkretnych wczesniejszych lalek roku:)
Oczywiscie amerykanska inwencja sie na tym nie konczy:) gdyz wraz z zakupem laluni zaczynaja sie prawdziwe wydatki:))) Lalka moze isc do fryzjera, mozna jej przekluc uszy, mozna zaaranzowac wykwintny lunch w wlasna lalka w czesci gastronomicznej olbrzymiego sklepu, nie wspominajac juz o ubraniach, akcesoriach, meblach i pieskach dla lali, ktorych ceny sa astronomiczne:) Co jednak kusi najbardziej male dziewczynki - nie dosyc, ze maja swojego wlasnego sobowtora to jeszcze moga sie ubrac identycznie zakupujac te same ciuszki dla siebie i dla lali:) Nie dosc tego niektore dziewczatka maja w posiadaniu cale kolekcje tychze lalek:)
Kiedy jedna z mam uswiadomila mi kilka lat temu o istnieniu tego calego kosmicznego biznesu lalkowego pomyslalam, ze absolutnie!!! nie dam sie nigdy!!! namowic na taka ekstrawagancje.
Powinnam byla sobie zaspiewac do ucha wtedy: nigdy nie mow nigdy!!!! bo zgadnijcie co Maya dostala na swoje 8-me urodziny od swojej mamuni i tatusia??? American Girl Doll!!!:)

Oczywiscie ta tansza wersje, ktora wygladala jak Maya wowczas. Prezent ow byl przede wszystkim waznym elementem przetargowym w bardzo istotnej umowie zawartej z nasza corka, na podstawie ktorej Maya dostanie swoja juz wtedy wymarzona lalke jesli przestanie ssac palucha. Mimo wczesniejszych jej staran, naszych grozb i wielu zabiegow zapobiegawczych nie wyplenilismy z niej  tego brzydkiego nawyku, ktory niestety zaczal juz wypaczac jej przednie zeby:( Podjelam wiec decyzje o probie przekupstwa:) Wiem, pomysl wydawac sie byl absurdalny, ale o dziwo zadzialal.  Zeby sie wyprostowaly, a do naszego domu wprowadzila sie Lili:)
Oczywiscie Maya zapragnela szybko nowych urban dla Lili, jednakze zamiast zamawiac drogie ciuszki przez internet (bo jeszcze wtedy najblizszy American Girl store mielismy w Atlancie) zaproponowalam, ze uszyjemy je same. Zakupilam skrawki materialow i nauczylam Maycie operowac igla i nitka. Wspolne szycie bardzo sie Mayci spodobalo, a fakt, ze mogla sie pochwalic uszyciem ubranka dla swojej Lili napawal ja straszna duma.  W ten sposob stworzylysmy pare ladnych kreacji dla sobowtora Mayci.

Wraz z nastaniem jesieni i ochlodzeniem przyszla kolej na kolecje jesienna, wiec zaczelysmy szyc zaprojektowane przez Maye cieplejsze urbania dla Lili.
W miedzyczasie zbudowalismy tez maly domek dla Lili z wielkiego kartonu, ktory okazal sie zbyt wielki na paczke do Polski:)
Podczas gdy Lili wbogacala sie  o rozne sprzety w swoim nowym domu i nowe ubranka szyte na miare:) Maya zaczela ubolewac nad swoja wlasna glupota i zalowac, ze wybierajac Lili obstawala tak bardzo przy dokladnie takiej samej dlugosci wlosow jaka wowczas sama miala czyli "tylko" do ramion:( Ograniczalo to teraz znacznie wszystkie eksperymentacje fryzurowe:(
Nieswiadoma Maycinych rozterek i zalow - zaslyszalam je, ze przez przypadek odwozac Maye i jej kolezanke na balet. Kolezanka chwalila sie posiadaniem 8-miu lalek American Girl!!!! i co tydzien jadac z Maya na zajecia przynosila inna - kazda ku rozpaczy Mayci miala piekne dlugie wlosy:) Kolezanka miala plany zakupienia kolejnej lalki - najnowszej, w celu sfinansowania tego przedsiewziecia zamierzala sprzedac swoje starsze lale. Slyszac to i zdajac sobie sprawe z Maycinych rozterek skontaktowalam sie z moja sasiadka - mama wyzej wspomnianej kolezanki i odkupilam od niej jedna z lal z dlugimi blond lokami. W ramach przygotowania urodzinowej niespodzianki dla Mayci spedzilam wiele grudniowych wieczorow szyjac ubranka dla nowej, ktora duzo tansza byla wszakze naga:) i potrzebowala nowej garderoby:)
Maya byla super zaskoczona, tym bardziej, ze dobrze znala moje osobiste zdanie na temat tych kosmicznie kosztownych lalek i nie smiala nawet prosic o druga lalke:)
Tym sposobem do kartonowego domku wprowadzila sie Molly:)












niedziela, 15 lutego 2015

Olusiowe mysli potargane

Nasz Olus wciaz nas zaskakuje z codzienna wrecz czestotliwoscia swoimi mniej lub bardziej blyskotliwymi uwagami i spostrzezeniami:) Nie sposob ich wszystkich spamietac niestety:( Zazwyczaj kladac sie spac zrywamy boki ze smiechu z Wiesiem wspominajac lub informujac sie nawzajem o kolejnych tekstach naszego niemozliwego syna:))
Oto pare smiesznych sytuacji z naszego codziennego zycia:

Olus stwierdza: I have this big "attitude"!!! (ja mam takie wielkie "nastawienie") i pokazuje reka powyzej swojej glowy...
My nie kumamy, probuje mu wyjasnic, ze attitude nie moze byc duze...ale Olus dalej tlumaczy..
 Tata ma this big attitude - pokazuje bardzo wysoko, a mama ma this big attitude pokazujac tylko pare centymentrow powyzej podlogi...
Patrzymy na siebie nie rozumiejac, w koncu Wiesiek zalapuje,
 Ahhh appetite!!! (Apetyt!!!)
Olus przytakuje zadowolony:)))
No tak to by sie zgadzalo:)

Przez wlosy Mayci przewiewa wiatr, Olus krzyczy: Maya you have tormado in your hair!!!
(Maya masz tornado we wlosach! )gwoli wyjasnienia Olus uparcie mowi tormado zamiast tornado:)

Jedziemy w strasznej ulewie samochodem, przejezdzamy w drodze ze szkoly do domu kolo cmentarza i mijajac go wjezdzam w ogromna kaluze rozpryskujac wode szeroko na pobocze. Olus widzac to krzyczy: Yeah mama! cleanse the God! (Tak mama, umyj Boga!) - Olus uparcie wierzy, ze Bog mieszka na tym cmentarzu:))

Gram z Maycia w badmintona przed domem, Olus siada na krzesle nieopodal i twierdzi, ze sedziuje nasza gre - dziwnym trafem zawsze na korzysc Mayci:)
W koncu wyglasza cala serie waznych ogloszen:
Mama wins her own pępek:) ( Mama wygrywa swoj wlasny pępek)
A spogladajac na rozwichrzone dlugie wlosy Mayci krzyczy: Maya wins the greatest hair style in the world! (Maya wygrywa najwspanialsza fryzure na swiecie)
Po czym orzeka: Mama wins drugie cycy! (Mama wygrywa drugie cycki) na to tata: Oh! Mama sie ucieszy!!!
W koncu oznajmia po naszym kolejnym zagraniu: Mama wins her own face! (Mama wygrywa jej wlasna twarz!)

Olus opowiada o szkole, i skarzy sie ze dzieci w szkole maja jakas dziwna gre - podchodza do kazdego i pytaja sie: Tooth or dare? (ząb czy wyzwanie?)
Olus calkowicie skonfundowany mowi: when they asked me I said: that's makes no sense...( jak mi sie zapytali powiedzialem ze to nie ma zadnego sensu...)
Wiesiu wyjasnia: Olus oni sie pytali: Truth or Dare (Prawda czy wyzwanie:)
O: Ahhh:)))

Olus chwali sie ze cos wie:) i zaraz mowi: a dlaczego wiem?
My:...?
O: Because I twisted my brain on 1000% (bo przekrecilem swoj mozg na 1000%)

Alex przeglada strone amazon na internecie wyszukujac zabawki, ktore chcialby dostac na Gwiazdke, wszystkie, ktore mu sie podobaja dodaje do folderu "ulubione" gdzie zebrala sie juz niezla lista. Pokazuje swoje zbiory tacie i widzac jego przerazony wzrok tlumaczy pocieszajaco, ze nie musi sie martwic, bo nie bedzie musial w ogole wydawac zadnych pieniedzy na te prezenty!!!
- Tak? dziwi sie Wiesiu. Ahhh no tak Gwiazdor przyniesie?
- You silly! It comes from God! (Ty glupolku! To idzie od Boga!) tlumaczy Olus:)

Siedzimy przy obiedzie zajadac i rozmawiac. W pewnym momencie Olus oswiadcza spogladajac znaczaco na Wiesia: I wanna by nice so I will say that everybody in our house is skinny! ( Chce byc mily, wiec powiem, ze wszyscy w naszym domu sa chudzi!)

Gram z Olusiem w pilke, Olus stoi na bramce ja zwodze go troche udajac, ze kopne w jeden rog bramki, ale strzelam w drugi. Potem tlumacze Olusiowi, ze to co zrobilam nazywa sie: zwód!
Gramy dalej, znowu strzelam gola, ale Olus wykopuje pilke pod siatka i oswiadcza z zadowoleniem: I zwóded you:)!

Olus uwielbia sery. Podczas naszych wakacji wraz z Maycia zostal  z tesciami i siostra Wiesia, ktora wziela ich na zakupy do takiego lepszego supermarketu, gdzie maja wielkie stoisko z serami i czestuja nawet klientow. Olus widzac roznorodnosc swojego ulubionego przysmaku stanal ponoc przed stoiskiem w totalnym oniemieniu i krzyknal: This is cheese heaven!!! ( To jest serowe niebo!)

Nasze dzieci w przeciwienstwie do wiekszosci amerykanskich rowiesnikow nie jedza junk food i zazwyczaj nie kupujemy w ogole zadnych napojow gazowanych ani chipsow a juz w szczegolnosci cheetos - ktore ze wzgledu na kolor i zapach uwazam za najbardziej sztuczny snack. Olus na jednym z party urodzinowych swoich kolegow niestety bardzo zasmakowal w tych wlasnie sztucznosciach i zawsze probuje mnie na nie namowic w sklepie - jak dotad bez wiekszych rezultatow.  Ale wczoraj jadac z treningu pilki noznej Wiesiu ugial sie - nie wiem dlaczego???? i kupil mu mala paczuszke tegoz swinstwa.
Olus nie mogl uwierzyc w swoje szczescie, otworzyl paczuszke i zanim siegnal po pierwsza chrupke powiedzial: Quick! pinch me so I will know I'm not dreaming!!! ( szybko! uszczypnij mnie, zebym wiedzial, ze to nie sen!)

Ostatnio oswiadczylismy dzieciom, ze jesli chca dostac pieska - a tylko o tym ostatnio mowia:) to musza nauczyc sie mowic w domu tylko po polsku! Dzieci chetnie na te warunki przystaly, ale po kilku dniach zauwazyly, ze o ile dla Mayci nie bedzie to zadnym wiekszym problemem to jednak dla Olusia, ktory rozumie jezyk polski ale nie posluguje sie juz nim zbyt wiele, bedzie to duzy wysilek i zajmie - jak Maycia oszacowala z przerazeniem conajmniej 2 lata:)))
Olus oswiadczyl, ze to absolutnie nie fair, ze on musi sie tak meczyc i trudzic, zeby nauczyc sie znow polskiego, ktory Maya tylko troche odswiezy sobie....wiec wedlug niego zeby bylo fair Maya - has to learn chineese!!! (Maya musi sie nauczyc chinskiego!!!)


Tyle zapamietalam:)









czwartek, 22 stycznia 2015

Amerykanskie Obywatelstwo

Jak juz wczesniej sie chwalilam jestem juz i wreszcie  od miesiaca obywatelka Stanow.
Juz bo caly proces zajal tylko 4 miesiace  i nareszcie, bo od mojego wjechania do USA uplynelo juz 12 lat!!! Zapytacie sie dlaczego tak dlugo zwlekalam z zalatwieniem tej formalnosci...coz pierwsze 4 lata rezydowalam sobie tutaj nielegalnie:( Kiedy wreszcie udalo mi sie zdobyc dzieki Wiesiowi, ktory mnie sponsorowal, status rezydenta, okazalo sie, ze otrzymalam go tylko na 2 lata, gdyz w momencie interview nie uplynely jeszcze 2 lata od naszego slubu - brakowalo 4 dni!!!!
Tak wiec dostalam zielona karte ale tylko tymczasowa i musialam sie po poltora roku ubiegac o permamentna zielona karte - to oczywiscie oznacza kolejne oplaty - 450$ za aplikacje, kolejne odciski palcow i dalsze czekanie. W miedzyczasie skonczyl mi sie paszport:( musialam zalatwiac nowy przez konsula w Miami, gdzie czekalo mnie kolejne interview i dolaczyc dokumenty i aplikacje o zmiane nazwiska - a to z kolei musialo zostac wyslane do Polski, gdzie moje malzenstwo musialo zostac zarejestrowane w Urzedzie Stanu Cywilnego. Czekalam na ten passport 8 miesiecy!!!!
Kiedy wreszcie dostalam moja nowa zielona karte wazna do 2018 roku i paszport stwierdzilam ze mam juz serdecznie dosyc biura imigracyjnego i papierkowej roboty i przez kolejne lata bylam sobie rezydentem z polskim paszportem.
I mimo, ze  po kazdym powrocie do Stanow z Polski zarzekalam sie ze ostatni raz stoje godzine w kolejce aby wkroczyc do USA i odpowiadam na pytanie - gdzie bylam, jak dlugo, w jakim celu, podczas gdy sprawdzaja mi odciski palcow i robia zdjecie, to jednak zawsze odkladalam to na pozniej ze wzgledow finansowych (ponad 700$!!!) oraz absolutnego braku checi i lenistwa.
Wszystko uleglo drastycznej zmianie po kradziezy mojego portfela w Kanadzie. Nagle zostalam bez zadnego documentu zaswiadczajacego o moim statusie rezydenta :(
Mialam dwa wyjscia - wyslac aplikacje proszaca o nowa zielona karte - 450$ lub ubiegac sie o obywatelstwo 700$ Oczywiscie strona internetowa biura imigracyjnego sugerowala ze aby ubiegac sie o obywatelstwo musisz miec zielona karte, ktora podczas ceremoni zaprzysiezenia oddajesz, w zwiazku z tym powinno sie najpierw wydac 450$ by dostac karte by wydajac kolejne 700$ moc ja oddac:))))
Oczywiscie ja, poznanianka pomyslalam, ze absolutnie nie zamierzam prezentowac im tak duzej sumy. Chcac miec jednak pewnosc, ze dostane obywatelstwo nawet jesli przedstawie tylko raport policji kanadyjskiej  zaswiadczajacy o kradziezy zarezerwowalam  przez internet spotkanie z oficerem imigracyjnym w Tampie i po krotkiej inwigilacji i konfrontacji z jej przelozonymi uzyskalam odpowiedz ze jest to mozliwe:)
Tak tez zrobilam, w miedzy czasie przypomnialam sobie, ze jestem przeciez tez zwierzeciem chomikujacym jak moj Tatulo i gdzies na pewno przetrzymuje moja stara, wygasla juz tymczasowa zielona karate:))) Ten odszukany dokumencik ulatwil mi troche zycie, bo za kazdym razem kiedy odwiedzalam biuro imigracyjne - na odciski placow i egzamin legitymowalam sie ta nie wazna juz zielona karta i nie musialam sie tlumaczycz brake jakiegokolwiek dokumentu, a przed przysiega mialam przy sobie cos do oddania:)))
Same wypelnilam - to wazne!, bo pierwszy raz zupelnie samodzielnie wypelnilam niekonczaca sie aplikacje, i rowniez sama skompletowalam cala dokumentacje - a jest tego mala tona, jesli bylo sie sponsorowanym tak jak ja:) Sama pojechalam na odciski, sama wykulam na pamiec 100 odpowiedzi na 100 pytan dotyczacych Stanow - politycznych, gospodarczych, historycznych i geoograficznych. I sama pojechalam na egzamin, ktory zdalam spiewajaco:))) Procz pytan z aplikacji, ktore zadaja ci slownie, kaza przeczytac jedna zdanie po angielsku, napisac inne zdanie tez  oczywiscie w jezyku angielskim, zadaja pare pytan z tych 100, w moim przypadku pytano mnie tez o okolicznosci kradziezy mojego portfela i na podstawie moich odpowiedzi i wnikliwej analizie raportu policyjnego pani  sporzadzila "statement" pod ktorym musialam sie podpisac.
Po dwoch tygodniach od egzaminu zaproszono mnie wraz z 75 innymi imigrantami z 28 krajow na uroczysta przysiege - ktora byla tak jak sie spodziewalam bardzo pompatyczna, ale mimo to dla mnie i wielu innych jak zauwazylam, bardzo wzruszajaca i znaczaca.
Po 12 latach nareszcie poczulam sie jak u siebie:) Poczulam ulge - nikt mnie juz stad nie moze deportowac, juz nie rezyduje tylko mieszkam i zyje bez zadnych uwarunkowan i bacznych spojrzen na granicy:))) Poczulam tez dume, ze udalo mi sie przebrac przez ta imigracyjna biurokracje.
Jestem wiec polska amerykanka!!!





wtorek, 13 stycznia 2015

Podsumowujac 2014

2014 przelecial jak tornado. Dopiero co sie zaczynal...a juz sie skonczyl:( Wypadalo by go zdziebko podsumowac...:) Kolejnosc jest absolutnie dziwna:)

  • Maya przystapila do Komunii Swietej
  • Olus rozpoczal edukacje szkolna w amerykanskiej zerowce
  • A ja zostalam okradziona w Kanadzie:(
  • Mama przetrwala kolejne operacje biodra i wyleczyla gronkowca:)
  • Nie dotknal nas zaden huragan - odpukac!!!
  • Celebrowalismy nasza 10-ta rocznice slubu!
  • Olus wraz z rozpoczeciem szkoly wyszedl ze swojej niesmialej skorupki
  • Niestety mimo naszych staran przestal mowic po polsku:(
  • Maya wygrala konkurs czytelniczy w 2-giej klasie!
  • Nie pojechalismy do Polski ze wzgledow finansowych:(((
  • Alex zaczal trenowac pilke nozna!
  • Udalo nam sie wyjechac na wspaniale wakacje z Wiesiem
  • Zrobilam wreszcie amerykanskie obywatelstwo!!!
  • Maya dostala sie do bardzo dobrej klasy w tym roku szkolnym, z nauczycielka o ktorej marzyla!
  • Wiesiu rozwijal swoje fotograficzne wyjezdzajac na wyprawy i wypozyczajac ogromniaste obiektywy!
  • Spedzilismy bardzo fajnie i rodzinnie przerwe wiosenna
  • Odkrylismy ze Olus ma zdolnosci matematyczne
  • Maya po raz pierwszy wziela udzial w przedstawieniu baletowym!
  • Ja udzielalam sie w szkole dzieciakow
  • Wyprawilismy wspaniale Thanksgiving 
  • Odkrylam ze nie mam tolerancji na laktoze:(
  • Maya dostala sie na Honor Roll czyli liste najlepszych uczniow w szkole
  • Pierwszy raz dopingowalam corce podczas Spelling Bee czyli amerykanskiego konkursu ortograficznego
W nowym roku 2015 duzo sie chyba zmieni bo zamierzam wreszcie ruszyc do pracy, skonczylo sie nanczenie dzieci i trzeba chociaz zarobic na odwiedziny u rodziny w Polsce:) Trzymajcie za mnie kciuki! Na razie zlozylam aplikacje na moj pierwszy amerykanski paszport i pracujemy z Wiesiem nad moim resume:) 
Wszystkim tu zagladajacym jeszcze:) zycze duzo duzo pomyslosci w tym nowym roku!!!


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Wspomnienia swiateczme

Tyle sie dzialo w grudniu, ze nie starczylo mi czasu na blogowanie. Opowiem o wszystkim w kolejnych postach. Na razie powspominajmy same swieta:)

  Nasze zdjecia Mikolajkowe, ktore umieslilismy na naszej kartce swiatecznej.




A tutaj po przyjezdzie do zimnej i deszczowej Polnocnej Karoliny swietowalismy 9 urodziny Mayci!!!






Przygotowania do wigilli, dzieci nakrywaja do stolu, a ponizej "pilnuja" prezentow:)



Zdjecie Wigilijne:)



A tu swietowalismy otrzymanie przez mnie amerykankiego obywatelstwa:) 


Radosc Olusia z prezentow byla ogromna:)


Dalsze biesiadowanie swiateczne trwalo jeszcze pare dni:)


A tu fotka z sylwestra, ktory spedzilismy u Beci:)