wtorek, 30 czerwca 2009

Najważniejsze jest by gdzieś istniało to, czym się żyło: zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pelen wspomnień. Najważniejsze jest aby żyć dla powrotu.

Antoine de Saint-Exupery

piątek, 26 czerwca 2009

Pakowania czas nastal

"Juz za pare dni, za dni pare, wezme plecak swoj i gitare... " a raczej fure walizek i dzieci pod pache:)
Aktualnie jestem w trybie przygotowawczym do pakowania, ale juz jutro przejde na tryb pakujacy i pewnie panikujacy tez. Boże! ile rzeczy trzeba wziac dla dwojki dzieci jak opuszcza sie dom na miesiac - tony! Zwlaszcza ze niewiadomo co nam polskie lato zgotuje...Cieple rzeczy, letnie rzeczy, cieple buty i letnie buty, zapas formuly na miesiac, sama tez nie chce chodzi w kolko w tym samym - ta zabawe uprawiam w domu na codzien. Cale szczescie, ze wyslalam wiekszosc prezentow w paczkach, bo musialabym chyba wynajac jakis kontener do przewozu moich bagazy.
Probuje tez przygotowac mojego meza na samotny pobyt w domu - zamrazarka pelna jest obiadow dla niego - zeby nie jadl junk'u. Prasuje juz trzeci dzien zeby starczylo mu wyprasowanych koszul i spodni do pracy i na pozniejszy wyjazd do polski. Roboty po pachy. Ale co tam, czeka mnie miesiac w polsce, w tym 3 dni w paryzu - tylko i wylacznie z moim mezem:) Spedze czas z moja rodzinka, bede na urodzinach moich braci - pierwszy raz od 7 lat, imieninach mojego dziadka - pierwszy raz od 7 lat, bede obecna na chrzcinach mojego malutkiego bratanka Filipka, ktorego po raz pierwszy zobacze! Spotkam sie z moimi przyjaciolkami - dwoma wiernymi duszami, ktore pozostaly mi bliskie mimo dzielacej nas odleglosci, pochodze sobie po miescie, zabiore moja corke na przejazdzke tramwajem, podjem sobie polskiego jedzonka, Maya spedzi troche czasu z kuzynami, rodzina i posrod polskich dzieci. I wszyscy beda mogli poznac wreszcie osobicie naszego malego Olusia.
Ale zanim w ogole wyjade musze sie spakowac, wiec lece z powrotem do mojej deski do prasowania, mam duzo do zrobienia jeszcze. Pa! Zycze wszystkim milego lipca!

czwartek, 18 czerwca 2009

Świat według mojej córki

Swiat wedlug dzieci jest duzo prostszy. Niezbyt skomplikowany. Naiwny, logiczny, male dziecko odpowie ci zawsze szczerze na pytanie - lub prawie zawsze. Czasami slucham mojej Mayci i jestem pod wrazeniem tego jak ona postrzega rzeczywistosc.

Ostatnio Maycia nie chciala zasnąc i wymyslala wymowki roznego rodzaju - a to ze piciu trzeba jej zrobic, potem ze potwory sa w jej pokoju i trzeba je przepedzic w koncu wyskoczyla z pokoju mowiac ze chce siusiu - polecialysmy do lazienki, zrobila siusiu i stwierdzila ze kupka tez bedzie i zaczela stekac i stekac. Wydawalo mi sie ze sciemnia, wiec jej tlumacze ze jesli kupka nie wychodzi to niech sie nie zmusza. Ona na to ze tak kupka wychodzi i zaczela krzyczec: Kupka! Maycia mowi, ze kupka wychodzi!!! I po paru sekundach wstala oznajmiajac "jest kupka" I rzeczywiscie byl bobelek. Maycia zerknela i swierdzila z rozbawieniem: Kupka nie duza, kupka jest mala. Mala jak maly lady bug!(biedronka)
Coz ... chyba tylko dziecko moze porownac swoja kupe do biedronki...:)

Pare dni temu Maya dostala powaznej histerii, bo nie chciala wyjsc z wanny. Nie byl to drobny incydent niestety, wiec postanowilam ze w ramach kary Maya nie bedzie ogladala bajki, ktora juz czekala na nia w odtwarzaczu dvd. I jak wreszcie sie uspokoila wytlumaczylam jej ze bardzo zle sie zachowywala i bedzie miala kare. Po chwili jak jadla platki z mlekiem (jej ostatni posilek przed spaniem) bez ogladania bajeczki zapytalam sie jej: Mayciu i co dostajesz jak niegrzecznie sie zachowujesz?
A ona na to: katarek (bo po tym calym ryku caly czas jeszcze pociagala nosem)

Przygotowywujemy kartke do wyslania dla dziadka z okazji jego urodzin. Wiesiu prosi Maycie zeby cos narysowala na kartce. Maya poslusznie rysuje (jak sie okazalo pozniej portret dziadka) oczy, buzie, nos i zabiera sie za rysowanie wlosow i stwierdza: wloski nie! Dziadek nie ma wloskow! Tylko glowe!

sobota, 30 maja 2009

7 lat temu...

7 lat temu...wyjechalam na wakacje na floryde. I 5 m-cy, ktore mialam tu spedzic jakos tak sie przeciagnelo:) Nie planowalam tego, nie marzylam o tym, nie bralam nawet takiego scenariusza pod uwage kiedy wyjezdzalam. Ale coz...czasami zycie samo pisze scenariusz, a czasami twoja najlepsza przyjaciolka cos tam dopisze:) Mialam byc nauczycielka, zostalam niania a pozniej mama. Mialam pracowac zawodowo, a siedze w domu z dzieciarami. Nie wszystko uklada sie tak sobie zaplanujemy, to nie znaczy ze uklada sie zle, po prostu inaczej. Ja nie chcialam nawet przeprowadzac sie z Poznania do innego miasta w Polsce, nie chcialam byc daleko od rodziny - a wyladowalam na florydzie:) Zarzekalam sie ze nie bede kura domowa, a nia jestem aktualnie. Zawsze sie wysmiewalam z amerykanow (mieszkajac w polsce) ale nie spotkalam zyczliwszych ludzi. Spedzilam tutaj 7 lat i cenie bardzo ich pozytywne nastawienie, usmiech na codzien, uprzejmosc, zawsze zagaja rozmowe, zawsze odpowiedza na twoje pozdrowienie, w takim otoczeniu zyje sie lepiej, milej.
Ale nie wiem ile lat bym tu spedzila zawsze pozostane polka, nawet jesli dostane wreszcie obywatelstwo - o ktore juz wlasciwie moge sie ubiegac, to tak naprawde bedzie to tylko na papierze. Zawsze bede jedna noga, reka, okiem i polowa mojego serca w polsce, bo tam sa moi bliscy, tam sie wychowalam, to jest moje gniazdo rodzinne i tam bede wracac. I powroce juz za miesiac:) odliczam dni, kupilam walizke, po 7 latach drugi raz odwiedze stare smieci, zobacze sie z moja rodzina:)

czwartek, 28 maja 2009

5 lat

Jutro mija 5 lat od kiedy powiedzialam Wiesiowi "tak" przed oltarzem. Przelecialo tak szybko...Dorobek tych 5 lat - przepiekny - dwojka cudnych dzieciakow:)
A jak swietujemy nasza rocznice...no coz troszke inaczej niz zamierzalismy, bo mielismy wspaniale plany wakacji na Hawajach z tej okazji. Ale jedziemy do Polski w tym roku wiec zamiast Hawajow zafundowalismy sobie elliptical czyli maszyne do cwiczenia. Wiem, malo romantyczny prezent, ale chcemy nastepne lata naszego malzenstwa spedzic w dobrej kondycji i zdrowiu, a Hawaje nie znikna przeciez z powierzchni ziemi (przynajmniej chyba nie w najblizszej przyszlosci, wiec poczekaja).
A romantycznie dedykuje mojemu kochanemu mezowi slowa najnowszej piosenki Beyonce "Halo" bo jak je uslyszalam pomyslalam ze wyjela mi je z ust doslownie, bo ja tak wlasnie mysle to o moim Wiesiu po 5 latach bycia jego zona:)

(...)Everywhere I'm looking now
I'm surrounded by your embrace
Baby I can see your halo
You know you're my saving grace

You're everything I need and more
It's written all over your face
Baby I can feel your halo
Pray it won't fade away

I can feel your halo halo halo(...)

Hit me like a ray of sun
Burning through my darkest night
You're the only one that I want
Think I'm addicted to your light


czwartek, 21 maja 2009

Mayciowe zlosci

Pisze zeby sie poskarzyc i zapytac o rade, moze ktos z was przechodzil juz to co my w tej chwili przezywamy z Maycia i znalazl jakis dobry sposob na tego typu zachowanie. A chodzi o to, ze nasza corka miewa straszne histerie jak ja to nazywam. Baaardzo sie zlosci jak cos nie idzie po jej mysli, jak jej czegos zabraniamy lub naklaniamy do zrobienia czegos albo po prostu z byle powodu - czytaj: bez powodu! i musi sie wyryczec. Zazwyczaj czegos chce czego akurat nie moze miec, lub gdzies chce isc gdzie nie moze, lub prosimy ja zeby jadla, albo posprzatala zabawki ktore narozrzucala itd. Powody moga byc najrozniejsze lub moze ich w ogole nie byc. Czym charaktryzuja sie maycine histerie? Przede wszystkim placzem, ktory przeradza sie szybko w taki ryk, jakby ktos ja ze skory obdzieral, czasami jest to bardziej wrzask pelen zlosci i frustracji. Czesto ma miejsce trzaskanie drzwiami - co doprowadza mnie do szalu, rzucanie zabawkami, kopanie w drzwi - same mile rzeczy:)
Jak Maycia zaczyna swoj wystep jest proszona spokojnie o zaprzestanie, jesli to nie pomaga - zazwyczaj nie pomaga, jest proszona o pojscie do swojego pokoju i powrot tylko wtedy jak sie uspokoi i przeprosi. Wiec siedzi w pokoju i wyje przez pare chwil a potem wychodzi przeprasza i zachowuje sie jakby nic sie nie stalo. Oczywiscie nie zawsze wszystko odbywa sie tak bezbolesnie. Niestety czesto gesto nie obywa sie bez mojego i jej krzyku a ostatnio nawet dwa razy zarobila klapsa - chociaz obiecywalam sobie ze takich metod nie bede nigdy uzywac wzgledem moich dzieci:( Ale czasami po prostu nerwy mi siadaja i cierpliowsc sie konczy. W kazdym razie nie zamierzam uzywac klapsow jako sposobu na moja corke, nie tedy droga.
Pisze o tym bo jest to bardzo, ale to bardzo dla mnie frustrujace. Staralam sie ignorowac, karze ja, zawsze ostrzegam co sie stanie jesli nie przestanie, jestem konsekwentna i nieugieta. Probowalam z nia rozmawiac i wyjasniac, przytulac itd ale histerie wciaz sie pojawiaja i nawet mam wrazenie ze sie nasilaja. Np. wczoraj nie chciala posprzatac zabawek ktore narozwalala i ryczala przez pol godziny odmawiajac jakiejkolwiek wspolpracy z nami - przez ten czas w ramach kary odebralam jej po kolei kocyk, wszystkie figurki ksiezniczek zapakowalam i schowalam do garazu, nastepnie to samo zrobilam ze cala kolekcja zwierzatek, potem jej plyty z bajkami i kiedy zagrozilam ze zabiore tez jej wszystkie lalki zgodzila sie wreszcie posprzatac. Oczywiscie moglabym odpuscic i sama pozbierac wszystko ale wydaje mi sie ze jesli ma sie nauczyc sprzatac po sobie i w ogole byc posluszna to nie moge jej wyreczac.
Kiedy wreszcie jej to przejdzie i czy w ogole przejdzie? Czy ktoras w czytajacych mam miala kiedys taki problem z dzieckiem? Jesli znacie jakas cudowna metode wychowawcza ktora moge zastosowac napiszcie, bede dzwieczna:)

wtorek, 19 maja 2009

Grypsy Mayci

Nasza Maycia gada jak najeta i miesza dwa jezyki wciaz - jak jej sie podoba i jak uzna za stosowne:) Ale aktualnie angielski ja baaardzo fascynuje i probuje wszelkimi sposobami udowodnic ze potrafi sie wyslowic w tym jezyku.
Najczesciej zaczyna zdania od sformulowania " I need ....a moja corka potrzebuje baaardzo wielu rzeczy np. jechac do jungle - czyli jechac do zoo, jechac do akwarium do niedawna znaczylo "isc na basen" no i Maycia jest bardzo czesto w szale zakupowym - po kazdej reklamie zabawki informuje mnie ze musimy jechac do sklepiku i kupic jej to cudo.
Jak jej szczotkuje wlosy lub obcinam paznokcie krzyczy : stop my life!!! Nie wiem skad to jej sie wzielo:)
Od jakiegos czasu Maycia twierdzi ze w jej belly grow baby - wlasciwie mowi ze baby still grows. Ale pare dni temu dowiedzialam sie ze maycia hoduje sobie w brzuchu siostre! Przedwczoraj oswiadczyla mi ze w jej brzuszku jest "siostra do Mayci" i bedzie sie nazywac uwaga: baby Maycia - coz za niespodzianka:)
Czego ja sie jeszcze dowiedzialam ostatnio od mojej corki, o np. tego ze tata nie moze jechac do jungle czyli zoo bo "he's ma duze feet!", a Maycia jak byla mala to miala wloski Alexa.
Ponadto moja corka zaczela troche cwaniakowac i kiedy zadam zeby sama sobie podciagala majtki po siusianiu albo posprzatala zabawki twierdzi z niewinna minka ze ma "malukie raczki i nie mozie".
Jak cos jej smakuje to mowi: IIIIIliszys czytaj: delicious
Codziennie rozwala nas coraz to nowszymi tekstami. Np. pakuje zabawki do swojej "tobry" i twierdzi ze to bedzie suprise dla babci i baba bedzie "love it".
Idac z Wiesiem przez parking gdzie niedawno spadl deszcz powiedziala - tu jest lots of kazuly!A po tym jak Wiesiu zniknal jej z pola widzenia na chwile w sklepie spytala sie go: Tata where you byla?
No i te jej liczby mnogie...do wszystkich rzeczownikow w liczbie mnogiej moja corka dodaje sobie literke "s" na koncu - bo tak tak jest w ang. wiec mamy rybkis, pieskis, cukierkis, kredkis itd:)
Poprawiamy ja ale trudno jej wybic z glowy cos , co sama sobie ubzdurala:)Tak jej sie podoba i juz, mozna sobie gadac zdrow:) Ot taka nasza Maycia jest.

piątek, 8 maja 2009

Figurowe zmagania

No wiec jak juz wspominalam we wczesniejszym poscie probuje sie odchudzic. Ucinajac wszelkie komentarze,ze "dostalam chyba na glowe przeciez nie jestem gruba" potwierdzam - nie jestem gruba! Ale nie jestem jednak taka jak przed ciaza, bo jak sie okazuje bylam baaardzo szczupla. I ludzie mi to mowili wtedy, ale mi sie wydawalo ze sciemniaja, nie czulam sie jakos strasznie chudo, po prostu ok. Koniec koncow ludzie mieli racje, bo teraz nie moge wejsc w zadne moje spodnie, i nie jest to nawet kwestia nie dopinania sie czy tego ze sa ciasne, nie, to jest powazniejszy problem - nie moge ich nawet zalozyc, nie chca przejsc przez moje pociazowe biodra. I oczywiscie moglabym sprawic sobie nowa garderobe, pewnie wiele kobiet potraktowaloby to jako genialna wymowke zeby kupic sobie nowe ciuchy, ale ja jestem bardzo przywiazana do moich fatalaszkow. 7 lat zajelo mi kompletowanie tego co mam w szafie, bo przyjechalam przeciez z jedna walizka i po raz pierwszy w zyciu mam ladne rzeczy - przynajmniej w moim mniemaniu:) Poza tym nie chce tak wygladac jak wygladam, chce byc taka jak przed ciaza, nawet jesli to oznacza byc chuda, bo ja lubilam siebie taka. Dobrze sie czulam fizycznie i psychicznie, nie zamierzam z tego rezygnowac. A po trzecie wiem ze podobalam sie wtedy bardzo mojemu mezowi, uwazal ze bylam sexy. Tak wiec zaczelam diete i cwiczenia. Cwiczylam srednio 5 lub 6 dni w tygodniu. Przestrzegalam diety, unikalam slodyczy, przestalam pic soki, a zaczelam jesc owsianke na sniadanie, pic duzo wody, zero obzerania sie czy podjadania. I tak minely mi dwa miesiace i moja waga nie drgnela! Na poczatku nawet przybralam 2 funty ku mojej rozpaczy. Zaczelam sie juz strasznie frustrowac, bo mimo tych wszystkich moich staran nadal wazylam tyle samo, chociaz wydawalo mi sie ze troche schudlam. Waga sie nie zmienila az do wczoraj, wczoraj zniknely dwa funty, wreszcie!
Nie sadzilam ze bedzie tak trudno. Po Mayci chudlam w oczach, ostatnie funty nadwagi zrzucilam cwiczac przez miesiac. Ale to bylo zanim przekroczylam 30stke!
Zostalo mi poltora m-ca do wyjazdu do Polski i jesli nie zaczne powaznie chudnac to nie wiem co wloze na ten moj tylek. Jesli znacie jakies cudowne sposoby na szybkie zrzucenie paru kilogramow to prosze piszcie!
Zdesperowana

środa, 29 kwietnia 2009

Motherhood

Niedawno ogladalam Oprah - goscmi byly matki. Nie opowiadaly jak to cudnie jest byc matka i jak bardzo kochaja swoje dzieci tylko o tej ciemnej stronie matkowania. I dobrze, bo o tym sie nie mowi. Kazdy, a przynajmniej kazda kobieta, ktora pragnie miec dziecko mysli jak to bedzie wspaniale wydac na swiat rozkosznego bobaska, jaka sie bedzie czula spelniona jako kobieta, ile milosci da swemu dziecku itd. I sa rzeczywiscie chwile, duzo takich chwil gdy patrzysz na swoje dzieci i czujesz ze jestes sama miloscia, ze bardziej kochac drugiej istoty nie mozna, ale...sa tez chwile kiedy ta slodka kruszyna doprowadza cie niemalze do obledu, frustracji i wlasnie dzieki niej miewasz pare razy na dzien zalamania nerwowe:) O tym sie nie mowi, bo przeciez kochasz swoje dzieci nie bedziesz na nie psioczyc przed innymi i nie bedziesz sie skarzyc ze jestes totalnie niewyspana, nie mialas czasu umyc wlosow i nie moglas rano znalezc zadnych czystych spodni - bez rzygowin na nich.
Ja bylam jeszcze bardziej naiwna bo pracowalam jako niania i mialam to wszystko na codzien, ale sadzilam ze przeciez bedzie inaczej jak bede zajmowac sie swoimi wlasnymi dziecmi. I rzeczywiscie jest inaczej - jako niania sie wysypialam, konczylam prace i robilam sobie co chcialam. Teraz moja praca nie ma konca:) 24/7 bez chwili oddechu. Ale to wcale nie jest najgorsze, bo najstraszniejsze jest to jak baaaardzo sie przejmujesz swoja latorosla, jak bardzo sie o nia boisz, zamartwiasz o jej lub jego przyszlosc, starasz i starasz i wciaz tych staran jest za malo.
Na wczorajszym programie Oprah'y wypowiadaly sie matki, ktore przyznawaly sie ze jest ciezko, ze jest trudno, ze popelniaja bledy, ze czesto ida na skroty, ze czasami robia dobra mine do zle gry bo czesto nie jest im do smiechu, i dobrze bo przynajmniej takie kobiety jak ja moga odetchnac z ulga ze nie sa takimi strasznymi loserami:) Usmialam sie sluchajac ich historyjek - jedna jadac samochodem nie chciala zatrzymywac sie na siusiu bo dzieci wreszcie zasnely wiec nasikala do pieluchy ktora sobie podlozyla:))) Sama mam znajoma - nie powiem kto to:), ktora nie chciala zostawic placzacego dziecka wiec narobila w gacie:) Smieszne, ale prawdziwe, czasami sytuacje zmuszaja nas matki do robienia niesamowitych rzeczy.
Ludzie maja tendencje do gloryfikowania bycia matka, a tymczasem matkowanie to ciezka, czesto brudna i smierdzaca robota, ktorej nie mozna odlozyc na potem. Wszystko musi byc tu i teraz. Najgorsza jest ta swiadomosc ze jestes odpowiedzialna za ludzkie zycie, ten ciezar zwlaszcza na poczatku bardzo mnie osobiscie przytlaczal. Wydaje ci sie ze twoj najdrobniejszy blad moze zawazyc na zyciu twojego dziecka i boisz sie tak bardzo ze nie mozesz spac w nocy myslac z przerazeniem czy czasami czegos nie zaniedbalas. Nikt ci nie mowi zanim zostaniesz matka, ze karmienie piersia wykonczy sie psychicznie i fizycznie - jesli w ogole zdolasz przekonac swoje dziecko zeby jadlo z piersi, ze bedziesz miala hemoroidy, bole placow od noszenia swojej pociechy i cienie pod oczami non-stop od niewyspania i zmeczenia. I nie zdajesz sobie sprawy ze bedziesz musiala calkowicie zrezygnowac ze swojego zycia, albo zmienic je niemalze diametralnie. A w miare dorastania twoja pociecha bedzie cie doprowadzac do szalu z regularnoscia wprost godna podziwu:)
Ale pewnie kazda z nas - matek, gdyby mogla cofnac czas zostalaby matka ponownie, bo jestesmy sklonne do baaaardzo wielu poswiecen by moc trzymac ten swoj skarb w ramionach. I mimo ze jest nam czasami ciezko i zastanawiamy sie niekiedy dlaczego wlasciwie zdecydowalysmy sie na dziecko, wiemy ze zycie bez niego bylo by puste i zupelnie bez sensu.
Dobrze mi zrobilo jednak zobaczyc inne mamy, ktore na codzien zmagaja sie z takimi samymi problemami, posluchac ich historii, wyznan, rad i przekonac sie na wlasne oczy, ze nie jestem jedyna matka, ktora ma czasami po prostu dosyc.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Zagadka

Mam dla was zagadke:) Kto zgadnie co Maya miala na mysli?

Maya wlozyla swoje okulary sloneczne a druga pare dala Wiesiowi, ktory posluszne je wlozyl. Spojrzala na niego i powiedziala:
- Wow tata! You look zimno!!!

Co tak naprawde moja corka chciala powiedziec???? Kto zgadnie?

czwartek, 16 kwietnia 2009

Co słychać?

Slychac, slychac - glosno i wyraznie moj kaszel:( Przywiozlam sobie maly prezencik ze Swiat Wielkanocnych - przeziebionko. Wiec siedze w rozciagnietych dresach popijajac zalany wrzatkiem majeranek - ponoc swietny na kaszel:) i zastanawiam sie o czym wam ostatnio nie donioslam...Hmmm...Moze o tym ze jade do Polski!!!!!????? Owszem owszem, jade z dzieciarami 1 lipca a moj mezus dolaczy do na 17 lipca i wroci razem z nami 30 tegoz miesiaca:) A moze o tym ze wzielam sie za siebie tzn. za swoja nadwage pociazowa i cwicze 6 razy w tygodniu - powtarzam 6! Chce schudnac zeby zmiescic sie w jakies swoje spodnie, ale idzie mi jak po grudzie. Mozliwe ze nie wspominalam jeszcze ze moj synek mowi: atatata, jak rowniez aty aty, a nawet bababa a jak jest bardzo zrozpaczony czytaj: glodny! to wola nawet mmmaaa ma:) Nie dosyc ze taki rozwiniety intelektualnie to jeszcze maluda rosnie jak grzyb po deszczu - juz przekroczyl 20 funtow!!!Za to nasza corka dostaje regularnych histerii o byle co - sama przyjemnosc, polecam.
Aaaa jeszcze nowinka swiezynka - zostalam znowu ciocia:) Mojemu bratu Lukaszowi urodzil sie drugi synek - Filipek! Pokazalam dzis zdjecie Mayci i powiedzialam to jest brat Dawidka - a ona na to: A Maycia ma Alexa!
I zapraszam do obejrzenia zdjatek z Wielkanocy i nie tylko.

czwartek, 2 kwietnia 2009

End of ER

Wlasnie konczy sie ostatni powtarzam OSTATNI odcinek mojego ukochanego serialu ER :(
Bylam mu wierna od samego poczatku do konca. Zostalam fanka jeszcze w liceum, zawsze we wtorki siadalam przed telewizorem, jesli nie moglam - ogladalam pozniej powtorki. Uwielbialam go ogladac, chociaz nie potrafie wyjasnic dokladnie dlaczego bo nigdy nie mialam zadnych medycznych zapedow, i nie lubowalam sie w ogladaniu operacji i innych procedur medycznych. A jednak fascynowal mnie, poruszal - ile sie naryczalam przez ten serial:) Zaden mnie tak nie wciagnal i zadnego tak nie przezywalam. Moim ulubionym charakterem byl Dr Carter:)
Tyle lat... Nigdy nie bylo mi jeszcze tak zal ze cos sie skonczylo w tv. No coz nic nie trwa wiecznie:(
Dobry serial byl!!!

poniedziałek, 23 marca 2009

Wszystko o moich dzieciach

Jak kazda matka - albo prawie kazda, bo znalam tez inne przypadki (malo matkujace), znam swoje dzieci najlepiej. Ta wiedza oczywiscie ewoluuje non-stop, bo dzieci rosna i zmieniaja sie a ja jako matka musze za nimi nadazyc.
A za czym aktualnie nadazam...
- za zabkujacym Alexem - tzn. takie sa moje przypuszczenia, bo nagle zmienil sie z dziecka ktore jest caly czas w dobrym humorze w troche miakliwego bobasa:( stracil troszke apetytu, to akurat, biorac pod uwage ze wazy juz ponad 19 funtow czyli 9 kg, nie martwi mnie az tak strasznie:) i przebudza sie znowu w nocy a to juz mu sie rzadko zdarzalo:(
- za rozhisteryzowana Maycia, ktora przechodzi okres "placzliwy" i zamienila sie w istna "drama Queen", nie mozna jej nic powiedziec (w sensie zwrocic uwagi) bo od razu jest placz i obrazanie sie jakbym urazila ja do zywego:) bardzo to uciazliwe czasami, mam nadzieje ze przejdzie jej...
Co mnie rozbraja...
- rozmowki Alexa - ma na razie niewielki repertuar - procz jekow, okrzykow i piskow, mowi tez: ble ble ble i ata ata ata co czasami brzmi jak tatatata:)
- repertuar artystyczny Mayci - bardzo roznorodny, Maya specjalizuje sie w komponowaniu swoich wlasnych utworow, ktore z pasja nam prezentuje:)jak rowniez spiewa aktualne przeboje - nie ma zbyt wyrafinowanego gustu - mozna ja przylapac jak spiewa razem z Britney Spears "Womenizer" albo Katy Perry "Hot'n cold":)
- grypsy Mayci np: I szuka something!; I'm coming bajeczka; I need myjec my raczki! ale najlepsze sa liczby mnogie wykonaniu Mayci np. pieskis, rybkis:)
- jak bardzo Alex przepada za Maycia - cokolwiek Maya robi wydaje sie Alexowi tak interesujace i zazwyczaj smieszne ze chichocze z radosci, i niewiadomo jak zmeczony i glodny by byl widok Mayci uleczy wszystko:)
Jakie jeszcze ciekawostki moge wam ujawnic o moich dzieciach...Maycia nadal panikuje jak zabrudzi sobie rece lub twarz, ma fobie w temacie robakow - co jest problemem bo mieszkamy na florydzie i robactwo jest na kazdym kroku, wciaz nie rozstaje sie ze swoim kocykiem i aktualnie twierdzi ze nie chce urosnac, chce zostac "maluka". No i codziennie wymysla gdzie chcialaby pojechac - wlasciwie informuje nas gdzie ona aktualnie sie wybiera, czasami jedzie do "jungle", czasami do "sea" ale najczesciej chce kogos odwiedzic, Ciocie Ele i Maxa, Anisie czytaj: Veronisie, a aktualnie planuje wypad do Polski do Dawidka i baby wiec pare razy na dzien od czwartku juz chyba oznajmia nam swoje plany podrozy:)
Alex przybiera na wadze w zastraszajacym tempie, preferuje warzywka jesc anizeli owocki(co jest chyba troche dziwne), podczas kapieli zalewa nam cala lazienke!, poza tym jego specjalnoscia jest obrzygiwanie wlasnej matki. Wloski mu wyjasnialy - sa koloru ciemnego blondu, smieje sie do kazdego kto do niego zagada i wspaniale ciagnie za wlosy - jest jak pitbull jak zlapie to nie pusci:) W zeszlym tygodniu skonczyl pol roku, probuje siedziec sam - srednio mu to wychodzi jak na razie, uwielbia bawic sie w swoim chodziku i skakac w jumperoo, coraz lepiej lapie zabaweczki i wyglada na to ze wyrosnie z niego strasznie ciekawski gosciu:)

środa, 11 marca 2009

Trzy Mamuśki

Chcialam wam cos pokazac, cos bardzo fajnego:)
W styczniu zeszlego roku na baby shower mojej przyjaciolki Beaty - ktora byla wtedy w 8mym miesiacu ciazy okazalo sie ze nie jest jedyna blogoslawiona na tej imprezie:)
Zrobilismy zdjecie trzech ciezarnych (Ja, Becia i Aneta), oto follow up:)



Trzy ciezarne zamienily sie w trzy mamuski:) A dzieciaczki naprawde nam sie udaly - od lewej Alex, Veronika i Mia

poniedziałek, 9 marca 2009

Chrzest Olusia

28 lutego odbyl sie chrzest naszego malego Olusia - w naszej parafii St. Stephen ale z polskim ksiedzem, ktorego udalo mi sie znalezc i poprosic o udzielenie chrztu sw. naszemu synkowi w jezyku polskim. Rodzicami chrzestnymi zostali Beata - moja przyjaciolka i Kamil - siostrzeniec Wiesia. Olek mial luz totalny - jak zwykle. Do kosciola wszedl drzemiac, a polewanie jego glowki woda nie zrobilo na nim zadnego wrazenia:) Potem robil sobie z wszystkimi po kolei zdjecia - tez nie mial nic przeciwko. O Mayci pisalismy "aniolek" w dniu udzielania jej pierwszego sakramentu, i nie lubie sie powtarzac ale coz na to poczne ze moje dzieciaczki to male anioleczki:) a Alus chyba po tatusiu ma iscie anielskie (czytaj: spokojne) usposobienie.
Oto pare fotek z tego naszego rodzinnego wydarzenia: