Zoruś to zdrobnienie od Zorro...naszego pieska:), którego po prostu uwielbiamy!
Dolączył do naszej rodzinki w styczniu tego roku i był malusi jak maskotka misia:)
Ze spaniem to wydał sie za swoim Pańciem
Jedna z pierwszych kąpieli naszego...jak się okazało szczurka:)
Przy zabawach ujawnia się "crazy" Zorusia
Dziadki jak przyjechali w marcu to też musieli z pieskiem wychodzić...tutaj idą po dzieci do szkoły
Wzięliśmy Zorcia w naszą długą podróż do Północnej Karoliny i muszę z zaskoczeniem przyznać, że był bardzo grzeczny w samochodzie
Wybrał się nawet w góry z nami
Jak nie kochać takiego pyszczka...?
A tutaj po raz pierwszy na plaży...Zoruś był lekko przerażony:)
Zawsze po przyjściu ze szkoły jest wielkie powitanie z dzieciakami - jakby ich nie widział kilka miesięcy a nie kilka godzin:) no i zaczyna się zabawa i przytulanki
Zorciu docenia wygody w naszym domu, szczególnie leżenie na poduszkach
A tutaj Zoruś miał gości, dwie nieco starsze koleżanki przyjechały z wizytą - Heidi i Nuka
Pierwsze strzyżenie Zorusia! Z przerażenia cały się trząsł biedaczek:(
Ale jaki ładny piesek wyszedł spod tych nożyczek...
Zabawy na Pańciowym łóżku
A tak Zorciu podróżuje teraz samochodem, ciekawy świata...
A tu znowu w towarzystwie...
Uwielbia podróże samochodem jak widać... gęba mu się śmieje od ucha do ucha
A tu chowa sie pod łóżkiem
Zabawy z Maycią
I znowu gdzieś jedzie...
A tu nasz pieszczoch pozwala sobie na chwilkę relaksu
A tak sobie czasami śpi rozwalony:)))
Z zabaweczką...
Tu sie gęba śmieje...
A tu czas na przytulaczki...
Na spacerku po kolejnym strzyżeniu
Z papieroskiem... do schrupania:)
Maya podczas ostatniej wizyty znajomych piesków - Zorro, Heidi i Daisy
Muszę przyznać, że bałam sie trochę tego zobowiązania jakim jest piesek, bo nie wychowałam się z psem w domu więc nie wiedziałam czego sie spodziewać...ale teraz już nie wyobrażam sobie życia bez tego naszego zwierzaczka. Jest taki kochany i grzeczny, słucha sie dosyć dobrze, szybko opanował siusianie i kupkanie - najpierw robił tylko na takich specjalnych rozłożonych pieluchach pieskowych w domu bo bał sie strasznie wychodzić, ale z czasem opanował załatwianie się na dworze. Nauczył się paru sztuczek nawet, i muszę przyznać, że jest bardzo inteligentny. Uwielbia nas wszystkich i za każdym razem wita nas z takim entuzjazmem i miłością, ale az nam serca topnienią.
Na początku miał problemy z wchodzeniem po schodach, ale nauczył sie szybko, a nie dawno opanował nawet sztukę wskakiwania na sofy:)
Naprawdę nam sie poszczęściło z Zorro i kochamy go jak pełnoprawnego członka naszej rodziny!
Uwielbiam czytać Pani bloga ! trafiłam na niego przez przypadek kilka lat temu .Tym sposobem uczestniczę w Waszych fajnych wydarzeniach rodzinnych . Pozdrawiam serdecznie .Barbara Nowak .
OdpowiedzUsuńDziekuje Basiu, że czytasz i, że ci sie podoba:) Pozdrawiam również serdecznie!
OdpowiedzUsuńDobry wieczór ! nie spodziewałam się wcale odpowiedzi a tu proszę,miła niespodzianka!W lubuskim teraz sezon na grzybobrania , fajne są te wypady do lasu,zwłaszcza jak się poszczęści .Podejrzewam ,że w Waszym stanie nie zbieracie grzybków , nie ten klimat a może się mylę .Dobranoc.Wszystkiego dobrego !
UsuńHej! Moi rodzice też byli na grzybach:) tutaj w stanach to nie slyszałam zeby ktokolwiek chodzil na grzyby...ale moze na polnocy zbieraja...
UsuńJaki on jest śliczny. Jaka to jest rasa?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Agata
To mix pudla z bishon czyli pooshon also bishpoo:) bardzo polecam, nie lini się bo ma włosy a nie sierść, nie szczeka dużo, nie musi dużo biegać, nie obgryza mebli, nie kopie dziur i nie ucieka:))) nie za duży jest, i można go często kapać wiec w ogóle nie śmierdzi psem:)
OdpowiedzUsuń